USA wydalają 35 rosyjskich dyplomatów za ingerencję w wybory
Wydalenie rosyjskich dyplomatów to jedna z najostrzejszych sankcji, na jaką zdecydowały się USA wobec Rosji w ostatnich latach.
Sankcje odczują zwłaszcza Federalne Służby Bezpieczeństwa (FSB) i Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego Rosji (GRU). Obejmują w sumie dziewięć podmiotów i osób fizycznych.
Quinn Dombrowski/Flickr CC by 2.0

Sankcje odczują zwłaszcza Federalne Służby Bezpieczeństwa (FSB) i Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego Rosji (GRU). Obejmują w sumie dziewięć podmiotów i osób fizycznych.

To forma kary za – jak precyzował prezydent Barack Obama – działania niezgodne „z ich dyplomatycznym lub konsularnym statusem”.

Odchodzący prezydent USA wkrótce przedstawi Kongresowi szczegółowy raport w tej sprawie. Dyplomaci odpowiedzą zaś za „wysiłki, których celem była ingerencja w wybory”, oraz za napastliwość w internecie.

Sankcje odczują zwłaszcza Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) i Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego Rosji (GRU). Obejmują w sumie dziewięć podmiotów i osób fizycznych.

Departament Stanu USA zamyka ponadto rosyjskie placówki w stanach Maryland i Nowy Jork, zamieszkiwane przez rzeczonych dyplomatów. Jak podaje Reuters, wydaleni zostali dyplomaci z Waszyngtonu i San Francisco. Muszą opuścić kraj w ciągu najbliższych 72 godzin – na koszt strony rosyjskiej.

Czy Rosjanie ingerowali w przebieg wyborów w USA?

Już 14 lipca amerykański dziennik „Washington Post” podał, że hakerzy na zlecenie rosyjskich władz wykradli maile wysyłane przez członków Partii Demokratycznej. Przejął je i opublikował portal WikiLeaks. CIA w grudniu potwierdziła, że hakerzy pracowali dla Rosji.

Barack Obama wydał właśnie postanowienie, które uprawnia do powzięcia dodatkowych działań na rzecz bezpieczeństwa narodowego w związku ze „złośliwymi działaniami w internecie”. Mocą tej decyzji sankcjami zostało objętych pięciu obywateli Rosji należących do kierownictwa służb wywiadu tego kraju oraz cztery rosyjskie organizacje.

Ale kara ma też inne, niż wpływ na wynik wyborów, przyczyny. Obama wyliczał, w jaki sposób amerykańscy dyplomaci byli przez ostatni rok szykanowani przez rosyjskie służby bezpieczeństwa i policję w Moskwie. Padali ofiarami napaści, zatrzymywano ich, podawano w mediach ich dane osobowe, narażając na ataki i niebezpieczeństwo. Rosjanie zamknęli 28 amerykańskich placówek, w których prowadzono m.in. programy kulturalne i nauczano języka angielskiego. Konsulat Generalny w Petersburgu miał dostać nową siedzibę, ale rosyjskie władze skutecznie ten plan torpedowały – dodał Obama. I zapowiedział, że USA wyciągną wobec Rosji surowe konsekwencje.

Rosyjska strona uważa, że decyzje władz USA to przejaw histerii. Konstantin Dołgow z rosyjskiego resortu spraw zagranicznych stwierdził, że odchodzący z Białego Domu urzędnicy są niezorientowani w sprawach dyplomatycznych, a sankcje mogą tylko zaszkodzić wzajemnym stosunkom Rosji i USA.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj