Obcy Zachód?

Zachód znowu zgniły
Dla PiS Zachód jest najważniejszym punktem odniesienia – jak dla wszystkich rządów po 1989 r. Tyle że dziś odgrywa on rolę obcego. Wroga, który ma pomóc stworzyć nowego Polaka. Z małą pomocą Donalda Trumpa.
Zachód, według PiS, zamienia kościoły w sklepy i dyskoteki, odrzuca Boga, kocha mamonę. Ma swoje bożki – gender, homoseksualizm, dewiacje wszelkiego rodzaju.
Hannibal Hanschke/Reuters/Forum

Zachód, według PiS, zamienia kościoły w sklepy i dyskoteki, odrzuca Boga, kocha mamonę. Ma swoje bożki – gender, homoseksualizm, dewiacje wszelkiego rodzaju.

Zdaniem prawicy Zachód z powodu ideologii multi-kulti i poprawności politycznej przyjmuje uchodźców, którzy go zniszczą od wewnątrz.
Marek Kwiatkowski, 123 RF, Getty Images

Zdaniem prawicy Zachód z powodu ideologii multi-kulti i poprawności politycznej przyjmuje uchodźców, którzy go zniszczą od wewnątrz.

Okcydentalizm przedstawia Zachód jako zepsuty, dążący do samozagłady, przy tym jednolity i nierzeczywisty.
M. G. Loppé - photolib.noaa.gov/Wikipedia

Okcydentalizm przedstawia Zachód jako zepsuty, dążący do samozagłady, przy tym jednolity i nierzeczywisty.

audio

Audio Polityka Joanna Podgórska Wojciech Wójcik - Zachód znowu zgniły

Pod koniec czerwca Jerzy Czerwiński, senator PiS, przedstawił Polakom swoją wizję świata. „Próby narzucania tzw. płci społecznej, czyli gender, skończą się tragicznie – alarmował w Senacie. – Być może już widzimy ten tragizm. W Europie mężczyźni przestają być mężczyznami, a kobiety przestają być kobietami – to się łączy. I efekt jest taki, że wchodzi islam z »prawdziwymi« mężczyznami”.

Wtóruje mu niezastąpiona posłanka Krystyna Pawłowicz. Niedawno napisała na Facebooku: „Nastały w Europie czasy: bezczelnych zdrajców, niemieckich szmat, V kolumn, skorumpowanych alkoholików, lewaków i faszystowskich bojówek, zbłąkanych kosmopolitów bez ojczyzn, matek i ojców, zabójców dzieci i rodziców, zniewieściałych facetów w rurkach i różowych baletkach, adoptujących pszczoły, drzewa i małpy, politycznych szantażystów i islamu, wielbicieli kóz, satanistów, bogobójców i ćpunów, genderowego terroru, politycznych bejsbolistów, kłamców, polityków bez właściwości i zdolności honorowej… Katolicka Polska trwa, broni się”.

Czerwiński i Pawłowicz nawet wśród parlamentarzystów PiS mają opinię radykałów, ale to nie oznacza, że twierdzą coś niekanonicznego – ich radykalizm dotyczy formy, a nie treści. 5 lipca Jarosław Kaczyński, broniąc szefa MSW Mariusza Błaszczaka, mówił nieco tylko przypudrowanym Czerwińskim: „…wy chcecie polskie społeczeństwo przekształcić, tak żeby można je było przekształcić, jak się chce. Żeby grupki mniejszościowe mogły nim rządzić. Niedoczekanie wasze, zanim wy to, co jest dzisiaj rzeczywiście w wielu państwach Zachodu, wprowadzicie w Polsce”. Podobny w tonie światopogląd zaprezentowała również premier Beata Szydło podczas jednego z wystąpień w Sejmie: „Dokąd zmierzasz, Europo? Powstań z kolan, w przeciwnym razie będziesz codziennie opłakiwać swoje dzieci”.

Przejęcie władzy przez PiS w 2015 r. otworzyło nowy rozdział w polskiej historii, również pod względem naszych aspiracji. Pierwszy raz od upadku komunizmu dla rządzących Polską Zachód nie jest już aksjologicznym punktem odniesienia, wzorem do naśladowania i celem dążeń. Machina integracji europejskiej wciąż postępuje siłą rozpędu, ale na poziomie retoryki już jesteśmy „poza”, bo Zachód wcina się PiS w jego autorytaryzm. Na emocje nakłada się cynizm polityków – stąd powrót do peerelowskiej retoryki „zgniłego Zachodu”. W ustach rządzących Zachód stał się obcym, dzięki któremu będziemy w stanie odbudować naszą prawdziwą tożsamość.

1.

Na tę przypadłość jest nazwa – okcydentalizm. I nie chodzi tu o rosyjską XIX-wieczną ideologię zapadnictwa, ale o anglosaskie rozumienie tego terminu – jako zbiór antyzachodnich stereotypów, wytworzonych przez wrogów zachodniej modernizacji. Tak rozumiany okcydentalizm spopularyzowała wydana w 2004 r. książka Iana Burumy i Avishaia Margalita „Okcydentalizm. Zachód i jego wrogowie”. To lustrzane odbicie orientalizmu Edwarda Saida, nie da się zrozumieć tych dwóch pojęć w oderwaniu od siebie. Saidowski orientalizm to zestaw stworzonych przez zachodnie elity stereotypów na temat społeczeństw peryferyjnych – „zacofanego Wschodu”. Taki orientalizm, przyjęty często bezwolnie przez elity Wschodu, jest – według Saida – podstawą kulturowej i politycznej dominacji Zachodu.

Okcydentalizm na zasadzie przeciwieństwa tworzy Zachód zepsuty, dążący do samozagłady, przy tym jednolity i nierzeczywisty. Jak zauważają Buruma i Margalita, taki wymyślony Zachód jest często konsekwencją intelektualnej niestrawności, powstałej przy okazji zbyt szybkiego „połykania” zachodniej cywilizacji. Cierpiało na nią większość państw, które kiedyś próbowały przeskoczyć z peryferii do centrum: Rosja, Japonia, Iran, Turcja. Polska, która w latach 90. „połykała” wszystko, co zachodnie, ma być tego najlepszym przykładem.

„Zachód” według PiS jest więc wymysłem, karykaturą, choć jak każda karykatura składa się z wielu prawdziwych elementów. Jest on mieszczański, zlaicyzowany, duchowo płytki i naiwny, bo nie rozumie rosyjskiego zagrożenia i wraz z Putinem buduje Nord Stream II. To Zachód, który upada na naszych oczach, bo z powodu ideologii multi-kulti i poprawności politycznej przyjmuje uchodźców, którzy go zniszczą od wewnątrz. Dopuszcza się aborcji i eutanazji. Zamienia kościoły w sklepy i dyskoteki, odrzuca Boga, kocha mamonę. Ma swoje bożki – gender, homoseksualizm, dewiacje wszelkiego rodzaju. Nienormalność jest tam już normą, a przeciwnicy – ostatni normalni – są zagłuszani. Chciałoby się dodać: i tylko wysp tych nie ma.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną