Zeman i Drahosz w drugiej turze wyborów prezydenckich w Czechach. Co to oznacza?
Takiego scenariusza jeszcze niedawno nie zakładał nikt. Czechy powiedziały „nie” populizmowi?
Zeman zręcznie rżnął „przeciętnego Czecha”, zawsze z papierosem, z nadwagą, skłonnością do alkoholu.
David W Cerny/Reuters

Zeman zręcznie rżnął „przeciętnego Czecha”, zawsze z papierosem, z nadwagą, skłonnością do alkoholu.

Powszechna mobilizacja społeczna sprawiła, że obecnemu, znanemu z prokremlowskich sympatii prezydentowi Czech Miloszowi Zemanowi nie udało się wygrać wyborów prezydenckich od razu w pierwszej rundzie. A to oznacza, że w drugiej rundzie może już ze zjednoczoną i zmobilizowaną opozycją przegrać.

Takiego scenariusza jeszcze niedawno nie zakładał nikt – Zeman dostał ledwie 38 proc. głosów. „Ledwie”, bo wcześniej sporo analityków wróżyło, że dostanie sporo ponad 50 procent, co dawałoby mu automatycznie elekcję na drugą kadencję. Chyba większość publicystów zakładała, że Zeman się prześlizgnie nad barierą 50 procent, choćby o ułamek punktu.

Okazało się, że nie dosięgnął nawet bariery 40 procent! W porównaniu z sondażami wynik głosowania okazał się solidnym upokorzeniem. Wygląda na to, że Zeman wcale nie jest taki mocny, jak się wydawało.

Druga tura wyborów prezydenckich w Czechach. Kto ma szansę?

W drugiej turze jego przeciwnikiem będzie Jirzi Drahosz – powszechnie szanowany profesor chemii, który dotąd kierował Czeską Akademią Nauk. Zyskał szerokie poparcie głównie dzięki temu, że jest „anty-Zemanem”. Imponuje osobistą kulturą, spokojem i jasno podkreśla przywiązanie do dziedzictwa Vaclava Havla. Często powtarza, że jednym z jego głównych celów jest przywrócenie godności stanowisku Prezydenta Republiki Czech. Jak widać, to już wystarcza.

Zeman bowiem przez lata szokował wulgarnym stylem knajpianego prowokatora: atakował Unię Europejską i broniącą swojej niepodległości Ukrainę, fetował Putina, demaskował „islamistów”, przy czym robił to w swoim niepowtarzalnym stylu, przeplatając egzotyczne wywody plugawymi dowcipami.

Zyskiwał tym sympatię tej części społeczeństwa, która generalnie nie ufała nigdy nikomu – Zachodowi, elitom, havlistom, „praskiej kawiarni”. Zręcznie rżnął „przeciętnego Czecha”, zawsze z papierosem, z nadwagą, skłonnością do alkoholu. Nie zawahał się nawet pozować dziennikarzom TV w potężnych, kwiecistych gatkach w czasie letniej kąpieli w wiejskim stawie.

Jednocześnie coraz głośniej mówiło się o jego pogarszającym się zdrowiu. Ma teraz widoczne kłopoty z chodzeniem i często porusza się o lasce albo z kijkami do nordic walking. Raz po raz pokazuje się solidnie wstawiony i bełkocze, ale nikt nie wie, czy to skutek jego ulubionej becherowki czy jakichś leków.

Jak się okazuje, takim stylem można czarować sporą część społeczeństwa w europejskim kraju, bo popularność Zemana chwilami sięgała 80 proc. Wynik wyborów pokazuje jednak, że te zachowania mobilizują też potężny elektorat negatywny. Ludzie masowo poparli dość sztywnego i nudnego Drahosza – w dużej mierze dlatego, że Zemana zwyczajnie się wstydzą. Pytanie, czy to wystarczy do wygranej w drugiej turze? Jak na razie wszyscy inni kandydaci z pierwszej tury przekazali poparcie Drahoszowi.

Ostateczne głosowanie 26 i 27 stycznia.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj