Świat

Cała Hiszpania zastanawia się, czy Carles Puigdemont zdoła wyjechać z Danii

Dla byłego-przyszłego premiera ponowne objęcie urzędu jest w tej chwili grą o przyszłość. Dla byłego-przyszłego premiera ponowne objęcie urzędu jest w tej chwili grą o przyszłość. Elio Germani / Forum
Hiszpanie chcą sądzić Puigdemonta za rebelię (grozi za to 30 lat odsiadki) i jeszcze w listopadzie rozesłali za nim taki dokument.

Były premier Katalonii wylądował o 8 rano w Kopenhadze, a o 14 wziął udział w konferencji na temat swojego rodzinnego regionu na miejscowym uniwersytecie, potem ma się spotkać z posłem z Wysp Owczych i przed 22 planuje wylecieć z powrotem do Brukseli.

Hiszpańska prokuratura zwróciła się do Sądu Najwyższego z wnioskiem o ponowne wysłanie za politykiem Europejskiego Nakazu Aresztowania i poprosiła duńskie władze o zatrzymanie polityka. Sąd odrzucił wniosek, ponieważ uznał go za specjalną zagrywkę Puigdemonta, który chciał dać się aresztować, dzięki czemu mógłby mieć legalną wymówkę, że nie było go na zaprzysiężeniu i „delegować głos”, dzięki czemu później trudno byłoby podważyć legalność jego wyboru.

Hiszpanie chcą sądzić Puigdemonta za rebelię (grozi za to 30 lat odsiadki) i jeszcze w listopadzie rozesłali za nim taki dokument, ale wycofali go miesiąc później ze względów proceduralnych. Były kataloński przywódca od jesieni ukrywa się więc przed prokuraturą w Belgii, skąd po raz pierwszy wyjechał dziś właśnie do Danii i nie wiadomo, czy przymusowo nie zostanie w niej na dłużej.

A całe to zamieszanie w dniu, gdy przewodniczący katalońskiego parlamentu oficjalnie wysunął kandydaturę byłego premiera do ponownego stworzenia rządu. Jak miałby to zrobić – jest dla jego otoczenia jeszcze większym bólem głowy niż wycieczka Puigdemonta do Danii.

Czy Puigdemont trafi do aresztu?

Choć zorganizowane przez Madryt grudniowe wybory wygrali zwolennicy pozostania w Hiszpanii, to nie mają zdolności koalicyjnej i nie są w stanie utworzyć rządu. Ale proniepodległościowa koalicja większość absolutną ma tylko w teorii, bo trzech jej posłów siedzi w areszcie, a pięciu innych pozostaje na emigracji, z Carlesem Puigdemontem na czele. Dla byłego-przyszłego premiera ponowne objęcie urzędu jest w tej chwili grą o przyszłość: jeżeli wróci do ojczyzny, to skończy za kratkami, a za granicą będzie nikim, jeżeli nie uda mu się utrzymać wysokiej politycznej pozycji w Katalonii. Tymczasem już publicznie odciął się od niego Artur Mas (poprzednik na stanowisku premiera, który osobiście wskazał Puigdemonta jako swojego następcę), a niektórzy posłowie koalicji nie chcą ryzykować kolejnych wyborów w razie niepowodzenia w utworzeniu rządu.

A pójście do urn może się okazać konieczne, nawet gdy Puigdemont jednak zostanie premierem. Jego zwolennicy planują zaprzysiężenie przy użyciu Skype′a oraz kamerki internetowej – mają wystarczającą większość w parlamencie, by przeforsować taką interpretację parlamentarnego regulaminu. Ale wówczas opozycja zaskarży sposób wyboru do Trybunału Konstytucyjnego w Madrycie, ten uzna go za niezgodny z prawem i trzeba będzie powtarzać wybory. Chyba że były-przyszły premier w międzyczasie trafi do duńskiego aresztu i dobrowolnie zgodzi się, by premierem w jego imieniu został ktoś inny (w kręgach niepodległościowców mówi się o Elsie Artadi, bliskiej współpracownicy Puigdemonta, na której nie ciążą żadne zarzuty).

Przez prawie trzy miesiące od ogłoszenia przez Madryt przyspieszonych wyborów do ponownego zebrania się parlamentu w fotelach posłów zasiadały jedynie dzieci zwiedzające budynek w ramach szkolnych wycieczek. Trudno się oprzeć wrażeniu, że dziś w katalońskim parlamencie panuje równy brak dojrzałości co w tamtych dniach.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Jak leśnicy sami sprywatyzowali Lasy Państwowe

Prywatyzacją lasów politycy straszą nas regularnie. Zawsze wtedy, gdy partykularne interesy leśnego lobby i jego politycznych protektorów wydają się zagrożone. Samym jednak lasom przekazanie w prywatne ręce nigdy nie groziło. PiS wykreowało wroga, żeby nas przed nim bronić.

Joanna Solska
01.09.2015
Reklama