Bez rakii nie pojmiesz. Macedonia z nową nazwą
Republika Macedonii Północnej – to efekt porozumienia z Grecją. W końcu.
Pamiętam moment, kiedy na granicy serbsko-macedońskiej ustawiono kontenery, wszędzie powiewała macedońska flaga z pomarańczową gwiazdą.
Pixabay

Pamiętam moment, kiedy na granicy serbsko-macedońskiej ustawiono kontenery, wszędzie powiewała macedońska flaga z pomarańczową gwiazdą.

No i okazało się, że można dokonać czegoś pozytywnego! Używam słowa „dokonać”, bo to naprawdę wielka zmiana w głowach, która nastąpiła po wielu latach sporu w głowach greckich i macedońskich, a właściwie północno-macedońskich. Bo właśnie Ateny i Skopje porozumiały się i zgodziły w sprawie zmiany nazwy kraju, Byłej Jugosłowiańskiej Republiki Macedonii, czyli FYROM. Grecja przyjęła do wiadomości, że sąsiadujący z nią kraj, dawna jugosłowiańska Republika Macedonii, będzie się nazywać Republiką Macedonii Północnej.

Wieloletni spór o nazwę „Macedonia”

Bez rakii nie pojmiesz. Rozmowy trwały długo, posłużono się nawet obecnością negocjatora ONZ, bo obie stolice nie mogły się porozumieć samodzielnie. Grecy przez lata nie zgadzali się, żeby nazwy Macedonia używało sąsiednie państwo. Nie i koniec! Macedończycy nie mogą być Słowianami, Macedonia to część Grecji i nazwa zarezerwowana dla greckiej prowincji. Macedonia jest regionem i dziedzictwem greckim. Grecy obawiali się, że Skopje wystąpi z roszczeniami terytorialnymi w stosunku do Aten. Bo kult Aleksandra Macedońskiego wykreowano tam nadzwyczajnie.

Argumenty wtoczyli też historycy, przypominając narodziny konfliktu: 11 stycznia 1934 r. Komintern (komunistyczna międzynarodówka) uznał istnienie nieistniejącego „narodu macedońskiego”, który obejmował wszystkich zamieszkujących tereny dawnej Macedonii, której największa część była i jest w Grecji, a mniejsze są w Bułgarii i południowej Jugosławii.

Następnie (1944 r.) przywódca i późniejszy prezydent komunistycznej Jugosławii Josip Broz Tito przemianował Vardarską Banovinę, prowincję rzeki Vardar, region południowej Jugosławii, na Socjalistyczną Republikę Macedonii. Skodyfikował język używany w częściach południowej Jugosławii, słowiański dialekt podobny do dialektów bułgarskich, i nazwał go „językiem macedońskim”.

Państwo sztucznie wykreowane

Kiedy w 1991 r. z rozpadającej się Jugosławii wyłoniła się niepodległa Republika Macedonii, Grecy uznali, że to państwo sztucznie wykreowane i bez prawa do nazwy, jaką przybrało. Także bez prawa do flagi, na której przedstawiono gwiazdę z Verginy – taką znaleźli archeolodzy w grobach Filipa II i Aleksandra Macedońskiego w miejscowości Vergina (między Salonikami i Joaniną, gdzie zresztą dziś znajduje się wspaniałe muzeum hellenistyczne).

Pamiętam moment, kiedy na granicy serbsko-macedońskiej pojawiły się kontenery. Ustawiono je na autostradzie, wszędzie powiewała macedońska flaga z pomarańczową gwiazdą, do paszportu wbijano pieczęć przekroczenia macedońskiej granicy (mam taką, a jakże!) i trzeba było obowiązkowo wymienić 20 dol. na lokalną walutę (też zachowałam, na pamiątkę!).

Po latach wzmożonych zabiegów międzynarodowych, zwłaszcza ONZ, konflikt udało się załagodzić, Skopje zmieniło flagę, a także wprowadziło zmiany do konstytucji. Ateny wycofały się z embarga nałożonego na sąsiada.

Skopje zapisało w konstytucji, że nie ma roszczeń terytorialnych ani nie zamierza zmieniać granic. Zmieniło też nazwę lotniska i autostrady.

Trujące greckie weto

Nawet gdy przyzna się słuszność części historycznych argumentów wytaczanych przez Greków, trudno uwierzyć, że Macedonia może w czymkolwiek Grecji zagrozić. Gdy greckie weto zatruwało życie sąsiadowi z północy, Skopje było przez lata stolicą nieistniejącego praktycznie w relacjach międzynarodowych kraju.

To determinowało wszelkie zmiany: przystąpienie Macedonii do NATO, a zwłaszcza rozmowy z Brukselą, która nie zamierzała implementować konfliktu na swoje terytorium. Skopje trwało w zawieszeniu, co było niesprawiedliwe i trudne, bo ludność kraju myślała proeuropejsko, gotowa była wcielić unijne dyrektywy. Unia i NATO to była dla Skopje także, a może przede wszystkim szansa, sposób na przeciwstawienie się ekspansji Albańczyków, którzy w Macedonii byli mniejszością, ale bardzo szybko rosnącą w siłę. To dla Macedończyków realne zagrożenie, dlatego domagali się międzynarodowego wsparcia. Państwem, które nie istnieje, nikt sobie przecież nie zawraca głowy...

Czytaj także: Bałkanów nie można zostawić samopas. Rosja chętnie z tego skorzysta

Macedonia musi nadrobić stracony czas

Przeciwko zmianie nazwy Grecy głośno protestowali. Ale także Macedończycy nie chcieli ustąpić. Ani kroku wstecz, żadnych ustępstw wobec Aten! W Skopje żądano nawet niedawno dymisji rządu, który próbował zawrzeć porozumienie.

Jak będzie teraz, kiedy się wreszcie dogadano? Mam nadzieję, że do wielu głów dotarło, że historia historią, każdy ma tam własne odwołania i interpretacje, ale trzeba przede wszystkim myśleć do przodu, bo takie myślenie stanowi o przyszłości kraju. Po co się spierać? Można współpracować, korzystać z szansy, tworzyć nowe wartości. Wiem, że to myślenie życzeniowe. Macedonia była liderem przemian na Bałkanach, ale odstawała. Musi nadrobić stracony czas. Mam nadzieję, że uda się uniknąć nowych zawirowań, bo cały ten spór o przeszłość był nieco kuriozalny i mało zrozumiały w Europie.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj