Matka Osamy bin Ladena: Był dobry, ale zbłądził
Alia Ghanem, matka przywódcy Al-Ka’idy, udzieliła wywiadu „Guardianowi”. Krewni terrorysty – przypomina brytyjski dziennik – są wpływowymi członkami saudyjskiej społeczności. Historia bin Ladena nadal im ciąży.
Osama bin Laden na plakacie
Naseer Ahmed/Forum

Osama bin Laden na plakacie

Alia Ghanem po raz pierwszy zabrała publicznie głos. Zgodę na rozmowę wydały władze Arabii Saudyjskiej pod wodzą Mohammeda bin Salmana. Od ataku terrorystycznego na World Trade Center w USA minęło 17 lat, od śmierci bin Ladena – siedem. Ale o jednym z najsłynniejszych terrorystów na świecie nadal głośno w okolicy. Arabię Saudyjską oskarżano zresztą o sprzyjanie jego działalności.

Bliscy bin Ladena wahali się, czy udzielić wywiadu. „Nie mieli pewności, czy otwieranie dawnych ran przyniesie katharsis czy szkodę” – pisze publicysta „Guardiana” Martin Chulov. W końcu się zgadzają. Rozmowie przysłuchuje się przedstawiciel rządu.

Krewni bin Ladena nie zmieniają adresu. Od lat 50. mieszkają w Dżuddzie w Arabii Saudyjskiej. Są dobrze sytuowani, uchodzą za jeden z bogatszych, ale i najbardziej znanych rodów w okolicy. Osamę widzieli po raz ostatni w 1999 r. w Kandahar w Afganistanie, w odbitej z rąk Rosjan bazie nieopodal lotniska. Osama podjął ich ucztą.

Dobre dziecko

Portret przywódcy Al-Ka’idy spoczywa „między kosztownościami a pamiątkami rodzinnymi” w eksponowanym miejscu w mieszkaniu jego krewnych. Bin Laden uśmiecha się ze zdjęcia, ma na sobie wojskową kurtkę. Był pierworodnym synem Ali Ghanem.

Ona sama potrafi ściągnąć uwagę – zauważa Martin Chulov – bo choć towarzyszą jej synowie i jej drugi mąż, to ona pierwsza przykuwa wzrok. Nosi wzorzystą szatę i jaskrawy hidżab. O bin Ladenie mówi, że to jej ukochany syn, który zbłądził. „Był bardzo dobrym dzieckiem i bardzo mnie kochał” – opowiada dziennikowi. Mohammed al-Attas, drugi mąż Ghanem, wychowywał go, odkąd Osama skończył trzy lata („Był dla niego bardzo dobry”). Najmłodszy przyrodni brat Osamy nie podziela zachwytów. „Dużo mnie nauczył, ale nie jestem z niego dumny. Stał się gwiazdorem i wszystko zaprzepaścił”. Biologiczny ojciec Osamy – dodajmy – miał 54 dzieci z co najmniej 11 żonami.

Czytaj także: Pierwsza operacja antyterrorystyczna Donalda Trumpa

Zdolny, ale podatny na wpływy

Jeśli wierzyć jego krewnym, Osama faktycznie budził respekt. Bin Laden – uważa jego matka – miał zdolności naukowe. Chłonął wiedzę, to go napędzało i wzmacniało. Studiował ekonomię na King Abdulaziz University. „To ludzie z uniwersytetu go zmienili” – konstatuje Alia Ghanem, sugerując, że właśnie na studiach poglądy Osamy zaczęły się radykalizować. Na uniwersytecie poznał m.in. Abdullaha Azzama, członka Bractwa Muzułmańskiego, który służył mu radą. „Był dobrym dzieckiem, dopóki nie poznał ludzi, którzy wyprali mu mózg” – stwierdza Ghanem. I dodaje: „Zawsze mu powtarzałam, żeby trzymał się od nich z daleka. Nigdy by przede mną nie przyznał, czym się zajmuje, za bardzo mnie kochał”.

Jeszcze w latach 80. Osama włączył się w walkę z sowiecką okupacją w Afganistanie. Był – jak twierdzą jego bliscy – powszechnie szanowany. „Ale wrócił do kraju już jako islamski bojownik”.

Transformacja

Bliscy nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego w Osamie zaszła zmiana. „Nigdy nie przeszło mi przez myśl, że mógłby zostać dżihadystą” – przyznaje Alia. Krewni twierdzą, że matka go usprawiedliwia, wybiela i obarcza winą wszystkich dookoła. Jeden z braci wyznaje, że było im wstyd za Osamę, gdy spływały doniesienia z Nowego Jorku w 2001 r. „Byliśmy zszokowani, oszołomieni. Wiedzieliśmy, że wszyscy poniesiemy straszliwe konsekwencje”. Bliscy z Syrii, Libanu, Egiptu, Libanu i Europy ściągnęli do Arabii Saudyjskiej. Byli przesłuchiwani, a potem przez jakiś czas nie mogli wydostać się z kraju.

Krewni bin Ladena podróżują już względnie swobodnie. Arabia Saudyjska też się zmienia. Zarówno Al-Ka’ida, jak i tzw. Państwo Islamskie (ISIS) czerpią z wahhabizmu, fundamentalistycznego ruchu reformatorsko-polityczno-religijnego. Nowe władze Arabii Saudyjskiej promują tymczasem „umiarkowany islam” – zgodnie z przekonaniem, że sztywne, surowe reguły sprzyjają ekstremizmom. Program reform nie zawsze, rzecz jasna, znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Czytaj także: Czy pogarda bin Ladena zaczęła się od... Szekspira?

Będzie następca Osamy?

Publicysta „Guardiana” rozmawiał też z dyplomatą i szefem saudyjskiego wywiadu Turkim al-Faisalem, który przekonywał go, że Osamów było zasadniczo dwóch: ten z czasów sowieckiej okupacji w Afganistanie (którą „Osama właściwie przespał”, bo nie był specjalnie waleczny) i późniejszy. Zdaniem Turkiego Osama wrócił do Arabii Saudyjskiej odmieniony, bardziej politycznie zaangażowany.

Martin Chulov przekonuje, że Osama w dalszym ciągu jest popularny w regionie – zwłaszcza wśród tych, którzy twierdzą, że „wypełniał boże dzieło”.

Tymczasem „dzieło” Osamy chce wypełniać jego syn, 29-letni Hamza, uznany w ubiegłym roku za zagrożenie terrorystyczne i poszukiwany. Hamza „chce pomścić ojca”. Krewni, przepytywani przez „Guardiana”, relacjonują: „Nie chcemy przez to raz jeszcze przechodzić. Powiedzieliśmy mu: Bóg cię prowadzi, dwa razy się zastanów, zanim coś zrobisz. Nie krocz drogą swojego ojca”.

Zdaniem rozmówców Chulova wiele zależy od Mohammeda bin Salmana i jego reform. Jeśli nic się nie zmieni, „Osamów będzie więcej”.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj