Wyborczy thriller w Szwecji. Kto stworzy rząd?
Niedzielne wybory były najbardziej dramatyczne w powojennej historii kraju i doprowadziły do politycznego pata.
SD deklaruje gotowość obalenia każdego rządu, który będzie ich, tak jak dotychczas, izolował.
Anders Wiklund/Reuters/Forum

SD deklaruje gotowość obalenia każdego rządu, który będzie ich, tak jak dotychczas, izolował.

Niedzielne wybory parlamentarne w Szwecji nie przyniosły odpowiedzi na pytanie, kto będzie rządził krajem przez kolejne cztery lata. Zgodnie z przewidywaniami, które przedstawiałem w ostatniej POLITYCE, były one najbardziej dramatyczne w powojennej historii i doprowadziły do politycznego pata. Ostateczny wynik będzie przedstawiony w środę, ale i on nie doprowadzi do szybkiego rozstrzygnięcia kwestii rządowej.

Wyniki wyborów nie rozstrzygają, kto będzie rządził

Obydwa bloki walczące o władzę: rządząca koalicja socjaldemokratów i zielonych wspierana przez postkomunistyczną Partię Lewicy oraz opozycyjny centroprawicowy Alians, uzyskały niemal taką samą liczbę głosów (po ok. 40,5 proc.). Oba ugrupowania wykazują gotowość sprawowania władzy i oba nie chcą współpracy ze Szwedzkimi Demokratami (SD), populistami i nacjonalistami (17,6 proc.), która zapewniłaby im większość w 349-osobowym Riksdagu. SD deklaruje natomiast gotowość obalenia każdego rządu, który będzie ich, tak jak dotychczas, izolował.

Socjaldemokraci uzyskali najgorszy w historii wynik (28,4 proc.), ale i tak są największą partią. Premier Stefan Löfven zadeklarował w związku z tym, że nie ustąpi, dopóki nie zmusi go do tego większość w parlamencie (zgodnie z ustawą zasadniczą). Będzie to możliwe najwcześniej za dwa tygodnie, po otwarciu parlamentu, a prawdopodobnie dopiero pod koniec roku podczas debaty budżetowej. Porażka Löfvena rozpocznie długą rundę rokowań w parlamencie pod wodzą nowego marszałka Riksdagu nad składem ewentualnego nowego rządu.

Czytaj też: Szwedzka ikona równościowego rapu

Wielka koalicja czy rząd mniejszościowy?

Padają różne propozycje, jak wyjść z tego pata. Postulowane jest m.in. „rozwiązanie niemieckie”, czyli wielka koalicja socjaldemokratów i konserwatystów. Szef konserwatystów (Partia Umiarkowana) Ulf Kristersson zgadza się na taki układ, pod warunkiem że to on będzie premierem. Tymczasem umiarkowani też ponieśli porażkę wyborczą i są mniejszą niż socjaldemokraci partią (19,8 proc.). Współpraca ponad blokami, lecz bez udziału populistów, proponowana jest także przez inne partie.

Jeśli długotrwałe zapewne rokowania pod wodzą przewodniczącego parlamentu nie doprowadzą do utworzenia nowego rządu, to w grę może jeszcze wchodzić rząd mniejszościowy akceptowany przez większość. W historii Szwecja miała już takie przypadki, jak np. gabinet Partii Liberalnej w latach 70., która miała zaledwie kilkadziesiąt mandatów za sobą. Jeśli i to nie pomoże, to wkrótce mogą się odbyć nowe wybory.

Dlaczego socjaldemokraci przegrali

Szwecja jest na szczęście stabilnym krajem, co podkreślali w debacie także przedstawiciele opozycji. Nigdy poziom życia nie był tak wysoki – powiedział przywódca liberałów Jan Björklund. No to dlaczego socjaldemokraci przegrali? Wydaje się, że przejęli się zbytnio hasłem „Gospodarka, głupcze!”, które dało zwycięstwo Clintonowi, ale ich doprowadziło do porażki. Zamiast wydawać pieniądze na nowe szkoły, szpitale, emerytury i zasiłki, dbali o finanse państwa. Słowem, nie poszli drogą PiS. Nawet liberalna opozycja krytykowała rząd, że spłaca długi, zamiast inwestować w sferę spożycia zbiorowego. Szwecja jest jednak dzięki temu najmniej zadłużonym krajem w Europie, co może się jej przydać w związku z przewidywanym spadkiem koniunktury światowej.

Mimo dobrobytu Szwecja ma jeszcze wiele do zrobienia. Na wyludniającej się północy z powodu likwidowania szpitali położniczych matki musiały jechać po kilka godzin do porodu i czasem rodziły w samochodzie. To właśnie tam Löfven najbardziej stracił, chociaż sam jest „człowiekiem północy”.

Sprawa imigrantów nie przeważyła

Zaskakujące jest, że dominująca w narracji o przedwyborczej Szwecji rekordowa imigracja, w tym i w Polsce, miała najmniejszy wpływ na decyzje przy urnach. W sondażach w lokalach wyborczych na temat motywów głosowania wymieniano ją na jednym z ostatnich preferowanych celów, daleko za opieką zdrowotną, stanem szkolnictwa, opieką socjalną, porządkiem i bezpieczeństwem osobistym.

Szwecja przyjęła więcej uchodźców niż inne kraje europejskie, licząc per capita. W dyskusji przedwyborczej nie brakowało skarg na brak solidarności ze strony innych państw UE w rozwiązywaniu kryzysu z uchodźcami. Osłabiło to także prestiż UE, chociaż tylko Szwedzcy Demokraci otwarcie mówią o ewentualności opuszczenia Unii.

Czytaj także: Wikingowie byli uchodźcami

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj