Świat

Pokojowy Nobel dla działaczy na rzecz kobiet – ofiar wojny

Kongijski lekarz ginekolog Denis Mukwege i działaczka na rzecz jazydów Nadia Murad laureatami tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla. Kongijski lekarz ginekolog Denis Mukwege i działaczka na rzecz jazydów Nadia Murad laureatami tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla. Nobel Media
Kongijski lekarz ginekolog Denis Mukwege i działaczka na rzecz jazydów Nadia Murad zostali uhonorowani Pokojową Nagrodą Nobla za ich wysiłki mające na celu zaprzestanie używania przemocy seksualnej jako narzędzia wojny i konfliktów zbrojnych.

Ofiara wojny i osoba, która przez lata pomagała ofiarom – tegoroczna decyzja Komitetu Noblowskiego jest niezwykle wymowna. Denis Mukwege, ginekolog i obrońca praw człowieka z Demokratycznej Republiki Konga, niesie pomoc na pierwszej linii, w kraju biednym i niestabilnym. Targanym konfliktami zbrojnymi, które chętnie ignorujemy. Jedną z metod zwalczania przeciwnika w tamtych wojnach i powstaniach jest przemoc na tle seksualnym. Stosowana na skalę ogromną, nawet jak na zbrodnicze standardy wszelkich wojen. Celem Nadii Murad, jako naocznego świadka zbrodni wojennych, jest postawienie winnych przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym.

Czytaj także: Polscy nobliści, o których Polska nie pamięta

Kim jest Denis Mukwege

Denis Mukwege kieruje szpitalem w Bukavu, mieście na wschodzie kraju, na granicy z Rwandą. Prowadzona przez zielonoświątkowców placówka w ciągu dwóch dekad przyjęła blisko 100 tys. pacjentek, w tym wiele dziewczynek. W większości ofiar wojennego sadyzmu – gwałtów zbiorowych, tortur, np. z wykorzystaniem kawałków drewna czy bagnetów, porywań i długotrwałego przetrzymywania. Pacjentki były świadkami zabójstw swoich mężów. Wdziały, jak gwałcone i zabijane były ich dzieci. Szpital w Bukavu jest często jedynym miejscem, gdzie mogą liczyć na jakąkolwiek pomoc.

Za sprawą nabytego doświadczenia 63-letni Mukwege jest wiodącym na świecie ekspertem w dziedzinie rekonstrukcji narządów rodnych. Jego działalność – a zwraca także uwagę na konieczność ukarania winnych zbrodni – nie wszystkim się podoba. W 2012 r. uniknął śmierci w strzelaninie wyglądającej na zamach. Jego dzieci zostały wzięte za zakładników, zginął jeden ze strzegących go ochroniarzy. Za swoje wysiłki od dekady regularnie zbiera odznaczenia, tytuły doktora honoris causa uniwersytetów i liczne nagrody, otrzymał m.in. nagrodę Sacharowa, przyznawaną przez Parlament Europejski. W minionych latach często wymieniano go w gronie faworytów do Pokojowego Nobla.

Kim jest Nadia Murad

Nadię Murad do Nagrody Nobla rząd iracki nominował już przed trzema laty. W kilka zaledwie miesięcy po uwolnieniu się z rąk Państwa Islamskiego Murad stała się na tyle rozpoznawalna, że tygodnik „Time” uznał ją za jedną ze stu najbardziej wpływowych kobiet w 2015 r. W październiku 2016 r. Rada Europy uhonorowała ją Nagrodą Praw Człowieka im. Václava Havla. W tym samym roku z inną porwaną przez Państwo Islamskie Lamią Aji Baszar odebrała Nagrodę Sacharowa przyznaną przez Parlament Europejski. Murad w 2015 r. wystąpiła również przed Radą Bezpieczeństwa ONZ, gdzie relacjonowała koszmar, jaki przeżyła w niewoli Państwa Islamskiego.

Murad jest jedną z kilku tysięcy jazydek z Iraku, która dostała się do niewoli Państwa Islamskiego w 2014 r. Obecnie jest ambasadorką dobrej woli ONZ ds. handlu ludźmi. Jej głos przebił się do wielu światowych mediów. Rozgłosowi i sprawie na pewno pomogło również i to, że w 2016 r. reprezentantką prawną jazydek, w tym Nadii Murad, została znana prawniczka Amal Clooney.

Gwałcone, bite, przetrzymywane wbrew swojej woli kobiety przeżyły piekło. Murad w ciągu jednego dnia straciła matkę i sześciu braci, zamordowanych przez dżihadystów. Nadia ma zaledwie 25 lat, pochodzi z wielodzietnej rodziny rolniczej z miejscowości Kodżo w regionie Sindżar w Iraku. W sierpniu 2014 r. Państwo Islamskie zaatakowało jej rodzinną wioskę. W ciągu jednego dnia Nadia straciła sześciu braci i matkę, którą zabito wraz z 80 starszymi kobietami, ponieważ bojownicy uznali, że nie mają one żadnej wartości seksualnej. Nadia została wraz z blisko 150 innymi dziewczętami zabrana do Mosulu. W budynku, do którego trafiły, spotkała tysiące jazydzkich kobiet i dzieci, wcześniej porwanych przez Państwo Islamskie, które wkrótce miały stać się „podarunkami”. Jakiś bojownik podszedł do mnie i powiedział, że mnie zabierze. Patrzyłam w dół, byłam przerażona, a kiedy spojrzałam w górę, zobaczyłam dużego mężczyznę, który patrzył na mnie jak władca. Płakałam i powiedziałam, że nie chcę go, że jest dla mnie za duży, że jestem małą dziewczynką. Wtedy przyszedł inny bojownik, ja cały czas patrzyłam w dół, zobaczyłam jego stopy, miał mniejsze stopy niż tamten, błagałam go, żeby mnie zabrał, bo tak bardzo bałam się tego dużego” – wspominała Nadia.

Bojownik, który zabrał Nadię, chciał, by przeszła na islam, lecz odmówiła; następnie zaproponował „małżeństwo”. „Zmusił mnie, żebym się dla niego ubrała, umalowała i tej czarnej nocy zrobił to” – relacjonowała Nadia, która została niewolnicą również oddziału mężczyzny. Pierwsza próba ucieczki nie powiodła się, złapali ją strażnicy. Za karę mężczyzna pobił ją i zostawił w pokoju z sześcioma bojownikami, którzy gwałcili ją, aż straciła przytomność.

W listopadzie 2014 r., po trzech miesiącach niewoli, Nadii udało się uciec z rąk oprawców z pomocą rodziny z sąsiedztwa, która wywiozła ją poza strefę kontrolowaną przez Państwo Islamskie, następnie dotarła do obozu dla uchodźców w północnym Iraku, a stamtąd do Niemiec, dokąd uciekło również 1100 jazydek i dzieci, byłych ofiar dżihadystów.

POLITYKA rozmawiała z Murad w 2016 r. Pytanie o plany bardzo ją zdziwiło. – Teraz to nie jest czas, by myśleć o sobie. Nie możemy zacząć nowego życia, dopóki Państwo Islamskie nie poniesie odpowiedzialności za swoje czyny – mówiła nam w Strasburgu. Na jej twarzy trudno było dostrzec choćby cień uśmiechu, udało się go przywołać dopiero w chwili, gdy wspominała, jak przed wojną dziewczynki w jej wiosce próbowały uczyć się makijażu. Kilka tygodni temu Murad poinformowała, że zaręczyła się. Jej wybrankiem jest jazyda, również działacz na rzecz praw człowieka.

Zobacz także: Twardzielki, które zmieniły świat na lepsze

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Suszarki do rąk są za głośne dla dzieci – alarmuje 13-letnia badaczka

Dzieci to doskonali obserwatorzy, dostrzegający często to, co umyka dorosłym. 13-letnia Nora Louise Keegan zrobiła to niedawno na łamach międzynarodowego czasopisma naukowego, pisząc o hałasie z elektrycznych suszarek do rąk.

Piotr Rzymski
12.10.2019
Reklama