Rok 1918 z perspektywy ukraińskiego historyka

Dwóch marszałków
W ciągu stu lat od proklamowania niepodległości przez Polskę i Ukrainę sytuacji wzajemnego przyciągania – z różnych powodów – nie było między nimi wiele.
Piłsudski i Petlura, 1920 r.
Wikipedia

Piłsudski i Petlura, 1920 r.

mat. pr.

Tekst ukazał się w numerze 6/2018 „Nowej Europy Wschodniej”

Oba kraje miały inne źródła legitymacji swojej państwowości. Często się o tym zapomina. Polska do rozbiorów była suwerennym państwem, jej elita zachowała w pamięci granice sprzed 1772 r. Takie podejście odrzucało problem etniczności ludności, która żyła na terytorium „państw historycznych”. Etniczne pochodzenie elity danego państwa często nie pokrywało się z pochodzeniem zamieszkującej je ludności.

Ukraińcy wstąpili na międzynarodową scenę polityczną po raz pierwszy w 1917 r. jako naród bez państwa. Swoje oparcie ich naród znajdował jedynie w etnicznej przynależności ludności, zamieszkującej określone terytorium – według rosyjskiego spisu powszechnego z 1897 r. i według etnograficznej mapy monarchii austriackiej autorstwa Karla Czörniga. Podobna była sytuacja Estończyków, Czechów, Słowaków, Łotyszy, Litwinów (którzy zatracili się w Rzeczpospolitej i chcieli się „odrodzić”) i Białorusinów. Istniały więc narody, ale nie wszystkie mogły powołać się na stare granice państwowe. Doniosły okres I wojny światowej umożliwił tym nacjom podjęcie próby realizacji swoich projektów narodowych.

Niemiecka intryga

Polska wytyczała swoje nowe granice z Niemcami, Czechosłowacją, Litwą, Ukrainą i sowiecką Rosją. Etnograficzne mapy z 1914 r. stawały się nowymi mapami politycznymi, nanoszono na nie jednak poprawki za pomocą argumentu siły. Zasadniczo rubieże nowych państw w Europie Środkowo-Wschodniej miały, zdaniem ententy, opierać się na granicach etnicznych i plebiscytach. Zwłaszcza jednak w przypadku terenów, które zamieszkiwała ludność wymieszana etnicznie, w plebiscytach zazwyczaj wygrywała strona lepiej uzbrojona.

Dla Europy Środkowo-Wschodniej charakterystyczne było niepokrywanie się etnicznej przynależności ludności miast (centrów administracyjnych, kulturowych i gospodarczych) i wsi – te ostatnie swoją masą zamalowywały mapę kolorem danego etnosu. Ludność miejska kształtowała się w wyniku imperialnych procesów politycznych i ekonomicznych, mieszkańcy wsi zaś po prostu żyli wokół miast od wieków, zachowując swoją tradycyjną tożsamość. Dlatego pośrodku Czech była niemiecka Praga, pośrodku Ukrainy – z jednej strony polski Lwów, a z drugiej rosyjski Kijów. Te uwarunkowania miały odegrać ważną rolę w przełomowym czasie po I wojnie światowej.

W obliczu konfrontacji nie było jednak czasu na rozważanie podobnych spraw. Problemy trzeba było rozwiązywać szybko i krwawo. Aktualnymi dylematami stawały się dojrzałość projektów państwowych i możliwość ich realizacji oraz utrzymania. Chodziło o takie kwestie jak społeczna konsolidacja, kontrola miast, utrzymywanie armii w stanie mobilizacji, otoczenie geopolityczne i stanowisko mocarstw. Każdy naród dostał to, na co zapracował w XIX w., z poprawką na interesy potencjalnych imperialnych sojuszników.

Kontekst geopolityczny zmieniał się niezwykle szybko. Jeśli jeszcze latem 1918 r. wydawało się, że w Europie Wschodniej dominują Niemcy, to już pod koniec tego samego roku Cesarstwo Niemieckie i Austro-Węgry przestały istnieć. Podpisany przez Ukrainę z państwami centralnymi w lutym 1918 r. traktat brzeski uratował ją przed bolszewicką okupacją, a w ciągu krótkiego okresu po porażkach Berlina i Wiednia Ukraińska Republika Ludowa zdążyła w styczniu 1919 r. zjednoczyć się z Zachodnioukraińską Republiką Ludową. Było to fundamentalne dla najnowszej historii Ukrainy wydarzenie, które świadczyło o sukcesie ukraińskiego projektu narodowego na terytoriach dwóch martwych imperiów. Kijów i Lwów stały się częścią jednego państwa. Sytuacja miała się jednak wkrótce radykalnie zmienić.

Zagrożenie bolszewizmem sprawiło, że ententa zdecydowała się na wspieranie potencjalnie najsilniejszych przeciwników rewolucyjnego Kremla – Armii Ochotniczej Antona Denikina (czyli rosyjskich „białych”) i Polski. Zarówno dla Denikina, jak i dla nowej Rzeczpospolitej „projekt ukraiński” nie miał racji bytu. Carski generał nie chciał uznać polskiej niepodległości, a Ukraina była dla niego jedynie Małorosją, częścią rosyjskiego świata. Warszawa z kolei dążyła do odtworzenia granicy z 1772 r. wzdłuż Dniepru. Nie można było wówczas wykluczyć, że powtórzy się sytuacja z drugiej połowy XVII w., kiedy Moskwa i Warszawa zawarły umowę ponad głowami ukraińskich hetmanów. Polska i Rosja były starymi i dobrze sobie znanymi politycznymi graczami, tradycyjnymi antagonistami, tymczasem Ukraina była traktowana przez ententę jak „niemiecka intryga”.

Nikt nie dostrzegał 30 mln Ukraińców, którzy według rosyjskich i austro-węgierskich spisów ludności żyli na tym terenie – podobnie jak nie dostrzegano istnienia znacznie mniejszych narodów, np. Estończyków. Niemniej nacje te musiały się w końcu samookreślić.

W 1919 r. Denikin podzielił swoje siły i przeprowadził dwie ofensywy – jedną na Moskwę, drugą na Ukrainę. Doprowadziło to do porażki w konfrontacji z „czerwonymi”. Na początku 1920 r. perspektywy Białej Rosji wyglądały marnie. Przeciwnicy bolszewików utrzymywali się jeszcze tylko na Krymie.

Wyspa na morzu

Warszawa swój wstrzemięźliwy stosunek do Ukraińców zademonstrowała w trakcie wojny polsko-ukraińskiej lat 1918–19 w Galicji, czyli wojny przeciwko Zachodnioukraińskiej Republice Ludowej. Lwów, zamieszkiwany przede wszystkim przez Polaków, Żydów i Niemców, był wyspą na rozległym ukraińskim morzu.

Spór o to, do kogo należy Galicja – do polskiego Lwowa czy do ukraińskiej Galicji – można traktować i oceniać na różne sposoby. Na państwo składa się zazwyczaj ciągłe terytorium, a nie kilka enklaw. Niewątpliwie mamy tu do czynienia ze sprzecznością teoretycznych wyobrażeń „działaczy pokojowych” w 1919 r. i miejscowymi realiami. Gdyby ściśle trzymać się koncepcji etnicznej, to Lwów stałby się częścią Polski, znaczna część miasteczek Galicji należałaby do Izraela (oczywiście, gdyby wtedy istniał), a wszystkie wsie regionu stanowiłyby część Ukrainy.

Lwów otrzymywał jednak wsparcie z Polski, korzystając z wojskowych i technicznych zasobów, które Paryż i Londyn przekazały do walki z bolszewikami. Dlatego „Polska historyczna” poszerzyła się o zajętą Galicję (można ten fakt interpretować także tak: „Lwów wyzwolono spod ukraińskiej okupacji” i jednocześnie: „Galicja była okupowana przez Polaków” – to wspaniała przestrzeń dla ideologicznych spekulacji). Latem 1919 r. ukraińska armia wycofała się za Zbrucz. Wspólny atak wojsk Dyrektoriatu Ukraińskiej Republiki Ludowej dowodzonych przez Semena Petlurę na „czerwonych” zakończył się dojściem do Kijowa. Ale i ten sukces był nietrwały.

Równocześnie do Kijowa dotarli rosyjscy „biali”. Haliczanie, wiedząc, że Denikin występuje przeciwko Polsce, przestali walczyć. Petlurowcy nie dostrzegali przecież zasadniczej różnicy między białymi i czerwonymi Rosjanami. Drogi dwóch Ukrain się rozeszły, ale dla obu koniec tych dróg był równie smutny.

W początkach 1920 r. petlurowcy zostali internowani na terenach zajętych przez polskie wojsko. Petlurowcy, w odróżnieniu od haliczan, nie występowali bezpośrednio przeciwko Polsce. I petlurowcy, i Polacy walczyli przeciwko „czerwonym”. O ile jednak haliczanie w Warszawie jednoznacznie określali się jako obywatele Polski, która połknęła Galicję, to w przypadku oddziałów naddnieprzańskich ta kwestia pozostawała otwarta. Bolszewicy rozpoczęli konfrontację z polskimi wojskami wzdłuż potencjalnej wspólnej granicy, nie pozostawiając żadnych buforów między Moskwą i Warszawą. Armia Czerwona była w szczytowym punkcie swojej kampanii, przesuwała się na zachód, wkraczając na Litwę i do Galicji.

Wówczas pojawiało się dość oczywiste pytanie: jakie granice chce narysować zwycięska strona rosyjska? Kremlowscy marzyciele nie dawali powodu, by wątpić w ich ambicje i awanturniczość w służbie światowej rewolucji. Armia Czerwona doszła przecież do Galicji, która nie była częścią Imperium Rosyjskiego. Ukraina, która poniosła porażkę, i Polska, która stała się kolejnym przedmiotem zainteresowania Kominternu, jechały na jednym wózku. Polska miała skonsolidowane państwo, wspierane przez ententę. Za Ukraińcami przemawiało kilka dywizji w gotowości bojowej i sam fakt, że Ukraina to nie Rosja.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj