Świat

Kłopoty premiera Babisza. Będzie dymisja?

Centrum Pragi. Dziesiątki tysięcy ludzi domagało się dymisji premiera Andreja Babisza. Centrum Pragi. Dziesiątki tysięcy ludzi domagało się dymisji premiera Andreja Babisza. David W Cerny/Reuters / Forum
Czesi domagają się dymisji szefa rządu. Falę protestów wywołały nowe publikacje wokół wlokącej się za nim afery z wyłudzeniem dotacji unijnych. W tle zagadkowe informacje związane z dziećmi premiera.

Dziesiątki tysięcy ludzi domagało się w centrum Pragi dymisji premiera Andreja Babisza. Na demonstrację przyszli prosto z obchodów rocznicy Aksamitnej Rewolucji 17 listopada 1989 r., która obaliła komunizm. Czy dojdzie do głosowania nad wotum nieufności, jeszcze nie wiadomo. Trwają partyjne targi. Faktem jest, że premier wyraźnie się wystraszył i w alarmowym tempie wystąpił w niedzielę wieczorem w telewizji. Niespodzianek nie było – standardowo zaprzeczył oskarżeniom i uznał, że to próba puczu.

Czytaj także: Czechy były mężczyzną, Słowacja kobietą

Co ukrywa premier Czech?

Falę protestów wywołały najnowsze publikacje wokół wlokącej się za premierem – który jest jednym z najbogatszych ludzi w kraju – afery z wyłudzeniem dotacji unijnych na remont centrum konferencyjnego Bocianie Gniazdo. Pytań jest więcej niż odpowiedzi. Premier z najwyższym prawdopodobieństwem ukrywa coś znacznie poważniejszego niż korupcję.

Pytania stawia otwarcie prasa, a brzmią one tak: jak to możliwe, że policja przez dwa lata nie była w stanie znaleźć i przesłuchać syna premiera Andreja Babisza juniora, ważnego świadka w tej sprawie? Z wypowiedzi ojca wynika, że wiedział, gdzie syn przebywa. Jak to możliwe, że tego syna, dorosłego mężczyznę, znajomy premiera wywozi za granicę i trzyma go tam w ukryciu, choć teoretycznie w Czechach szuka go policja?

Jak to możliwe, że pojechali akurat na Krym, do okupowanej przez Rosję części Ukrainy? Czechy są członkiem UE i NATO, w ostrym konflikcie z Rosją na tle okupacji Krymu – ale żadne czeskie urzędy o wyjeździe syna premiera nie zostały poinformowane. Jak to możliwe, że zlekceważono kwestie bezpieczeństwa rodziny jednego z najwyższych państwowych urzędników?

Syn premiera wywołuje burzę

Znajomym premiera, który zabrał młodszego Babisza na tę eskapadę, jest Petr Protopopov, Rosjanin osiadły w Czechach, zatrudniony w holdingu Agrofert (który jest firmą premiera, ale dla uniknięcia konfliktu interesu jego własność przeniesiono do funduszu powierniczego). Niestety nie wiadomo, czym Protopopov się tam zajmuje; rzecznik prasowy odmówił podania tej informacji.

Nazwisko Rosjanina Czesi usłyszeli pierwszy raz tydzień temu, kiedy portal internetowy seznam.cz opublikował zapis wideorozmowy z synem premiera. Rozmowę nagrano ukrytą kamerą. Andrej Babisz junior mówił tam, że... na Krym został uprowadzony wbrew swojej woli i na polecenie ojca. Rzecz jasna wywiad spowodował burzę. Sam premier wszystkiemu zaprzeczył i oznajmił, że jego syn jest psychicznie chory – cierpi rzekomo na schizofrenię.

Chory pilot?

Krótko potem okazało się, że policjanci, którzy mieli młodego Babisza przesłuchać, trzymali w szufladach zaświadczenie o jego złym stanie psychicznym. Dokument wystawiła i podpisała lekarka Dita Protopopova – żona wymienionego wyżej Petra Protopopova. Rzeczywiście jest lekarką psychiatrii, pracuje w jednym z praskich szpitali. Jest też działaczką ANO, czyli partii premiera Babisza, i jego bliską współpracowniczką.

Kolejne pytanie: jak to możliwe, że policja nie próbowała tego wysłanego im przez adwokata dokumentu w żaden sposób zweryfikować? Sprawdzić? Tym bardziej że Andrej Babisz młodszy, z zawodu pilot samolotów pasażerskich, jeszcze całkiem niedawno pracował w liniach lotniczych, więc pewnie czuł się dobrze. I potem tak nagle zachorował?

Córka też chora?

Drugą poszukiwaną przez policję, a przy tym bardzo istotnym świadkiem w sprawie Bocianie Gniazdo, jest córka premiera Adriana. Po opublikowaniu rozmowy z synem premiera dziennikarze pytali, dlaczego i jej nie udało się przesłuchać. Otóż – poinformował premier – jest ona... chora psychicznie! W tym wypadku chodzi o chorobę dwubiegunową. Jak to możliwe – pytają dziennikarze – że Adriana teraz nie może składać zeznań, choć niedawno aktywnie działała w biznesie?

50 mln koron od UE

Siostra, brat oraz brat ich macochy (czyli drugiej żony premiera Babisza) są właścicielami firmy, do której miało należeć Bocianie Gniazdo. Na przebudowę tego dawnego folwarku od Unii Europejskiej dostali ok. 50 mln koron. Z tym że – jak ustalili dziennikarze, a potwierdził to potem europejski urząd kontrolny OLAF – do udzielenia dotacji doszło z naruszeniem prawa. Obiekt należy w rzeczywistości do giganta spożywczego Agrofert i został z niego celowo wyprowadzony, ale tylko na papierze, aby wyłudzić dotacje dla małych przedsiębiorstw. Kiedy remont się skończył, obiekt dzięki serii skomplikowanych transakcji do Agrofertu wrócił.

Rzecz kilka lat temu wyciągnęła prasa i od tego czasu Babisz kilkakrotnie zmieniał wersję, tłumacząc raz, że to w ogóle nie jest jego obiekt, innym razem, że to jego najbardziej fantazyjny pomysł itd. Śledztwo się ciągnie. Izba Poselska już dwa razy godziła się na odebranie posłowi Babiszowi immunitetu na potrzeby dochodzenia.

Wspomniany wywiad z synem premiera, choć zrobiony z ukrytej kamery, podziałał w tej atmosferze jak bomba. Sprawa wlecze się od lat, wersji było już tyle, że niezainteresowani zdążyli stracić orientację. A tu nagle w telewizji widzą syna premiera, który mówi jasno: ojciec kazał mnie wywieźć na Krym, żebym nie mógł zeznawać.

Premier leci do syna

Syn z matką w międzyczasie zamieszkali w Szwajcarii. Policja szukała go bezskutecznie, ale znaleźli dziennikarze. W sobotę bladym świtem premier poleciał do syna. W efekcie ten odwołał wszystko, co powiedział dziennikarzom, przestał odpowiadać na maile i telefony. W czeskich mediach pojawiło się jeszcze jedno pytanie: czy ktoś w tym kraju słyszał o przestępstwie, jakim jest manipulowanie świadkami?

Nie wiadomo, czy na te pytania ktoś kiedyś odpowie. Firma bukmacherska Tipsport w notowaniach umieściła zakład o to, czy premier Babisz utrzyma stanowisko do 1 lutego przyszłego roku. Wygląda na to, że już bardzo niewielu Czechów jest gotowych postawić na to jakiekolwiek pieniądze.

Czytaj także: Czkawka populistów w Europie Środkowowschodniej

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska jako jedyna w Unii nie udostępnia szczepionki HPV

Szczepionka, którą od 12 lat uznaje się na świecie za wybawienie od raka szyjki macicy, w Polsce jest nadal moralnie podejrzana. Wyparowała też z naszego rynku, za co sami jesteśmy sobie winni.

Paweł Walewski
26.08.2019
Reklama