Dlaczego na Ukrainie właśnie wprowadzono stan wojenny
Czy Poroszenko użył konfliktu z Rosją dla celów wewnętrznych, licząc na konsolidację Ukraińców wokół niego, na większe poparcie i lepsze notowania?
Petro Poroszenko
Mikhail Palinchak/Forum

Petro Poroszenko

Na Ukrainie zostanie wprowadzony stan wojenny. Zwołana w trybie nagłym Rada Najwyższa Ukrainy przegłosowała jego wprowadzenie dla dziesięciu obwodów kraju graniczących z Rosją, Krymem, Morzem Czarnym, Azowskim i Naddniestrzem. Wniosek wysunęła Rada Bezpieczeństwa Narodowego, a prezydent Petro Poroszenko niezwłocznie podpisał dekret. Opozycja protestowała i blokowała mównicę, ale partia prezydenta ma w parlamencie większość. Dekret prezydenta został przez Radę Najwyższą zatwierdzony, choć z modyfikacjami.

Kto i czyje granice narusza

Wszystko to w związku z rosyjskim atakiem na trzy małe ukraińskie okręty wojenne w Cieśninie Kerczeńskiej, oddzielającej Morze Czarne i Azowskie. Rannych zostało sześciu marynarzy, 23 zatrzymano, mają trafić pod sąd. Rosjanie zarzucają Ukraińcom prowokację, naruszenie rosyjskiej granicy i wód terytorialnych.

Po zajęciu Krymu w marcu 2014 r. Rosjanie wybudowali most przez Cieśninę Kerczeńską, dzięki któremu mają bezpośrednie połączenie z zaanektowanym terytorium, pozwalające ominąć terytorium Ukrainy. Most powstał w ekspresowym tempie – w ciągu dwóch lat – i dziś wiadomo, że może służyć nie tylko celom gospodarczym. Teraz Rosjanie mogą także zablokować Ukraińcom swobodne korzystanie z drogi morskiej i tego właśnie spróbowała Moskwa.

Tymczasem zawarta w 2003 r. umowa między Rosją i Ukrainą zakłada swobodne korzystanie z cieśniny przez oba kraje. Umowa dotychczas nie była wypowiedziana, czyli obowiązuje, granica morska nie została nigdy wyznaczona.

Kreml nie przegapi okazji, żeby destabilizować Ukrainę

Incydent w Cieśninie Kerczeńskiej wywołał niepokój w Europie i na świecie, bo może przerodzić się w kolejną odsłonę wojny, która wciąż się toczy w Donbasie. Jest to następna akcja Rosji wymierzona w dość bezbronną Ukrainę. Moskwa nieustannie próbuje destabilizować sytuację na Ukrainie, polityczną i gospodarczą, nie wahając się przed stosowaniem wszelkich dostępnych środków. Tym bardziej teraz, bo przyszły rok na Ukrainie jest rokiem wyborczym, wymarzona to okazja do siania zamieszania politycznego. Kreml nie przegapi żadnej okazji. Tymczasem świat z wolna zapomina o toczącej się wojnie.

Dlaczego Poroszenko wprowadza stan wojenny

Ale zaniepokojenie wywołała też reakcja prezydenta Poroszenki. Wprawdzie Rosjanie nigdy jeszcze nie zagrodzili drogi przez Cieśninę, nie ostrzelali też ukraińskiej floty, angażując oficjalne siły straży granicznej. Jednak incydentów zbrojnych od podpisania porozumień w Mińsku była niezliczona liczba, a w Donbasie niemal w każdym tygodniu dochodzi do walk i giną ludzie. Dotychczas jednak, nawet w najostrzejszej fazie wojny, Kijów nie wprowadził stanu wojennego.

Dlaczego Poroszenko zdecydował się na to właśnie teraz?

Ukraina jest w szczególnej sytuacji, bo 31 marca 2019 r. mają się tam odbyć wybory prezydenckie. Kampania przedwyborcza toczy się już od wielu miesięcy i jest coraz ostrzejsza, choć nie została nawet oficjalnie ogłoszona. Tymczasem notowania Poroszenki są dramatycznie niskie, niektóre rankingi nie plasują go nawet w drugiej turze. Rosną natomiast ratingi jego głównej rywalki Julii Tymoszenko. Cokolwiek by nie powiedzieć, te wybory miały być pierwszymi po rewolucji na Majdanie przeprowadzonymi w pełni demokratycznie, z poszanowaniem swobód obywatelskich. Jednak ukraińskie prawo wyklucza przeprowadzenie wyborów prezydenckich i parlamentarnych pod reżimem stanu wojennego. Stan wojenny wzmacnia pozycję prezydenta, daje większe uprawnienia władzy wykonawczej, także wojskowym.

Czytaj także: Krym. Kropla geopolityki

Stan wojenny przedłuży rządy Poroszenki?

Stan wojenny nie jest jednoznaczny z wypowiedzeniem wojny, Ukraina nie zamierza też nikogo atakować i nie odmawia dialogu. Tak przynajmniej brzmi zapewnienie Poroszenki. Ale może sprawić przedłużenie kadencji Poroszenki, czyli odsunąć termin wyborów. Parlament zdecydował wprawdzie, że będzie obowiązywać 30 dni, a nie 60, jak początkowo chciał prezydent. Jednak stan wojenny można przedłużyć, a odwołać może go jedynie prezydent.

Czy Poroszenko użył konfliktu z Rosją dla celów wewnętrznych, licząc na konsolidację Ukraińców wokół niego, na większe poparcie i lepsze notowania? Część analityków tak właśnie to widzi, oskarża nawet Poroszenkę o swoisty zamach na demokrację. Stan wojenny to również ograniczenia wolności obywatelskich, swobody zgromadzeń i demonstrowania. A to typowe zachowania podczas kampanii wyborczej. Odezwały się głosy, że demokracja na Ukrainie nie przetrwa tego doświadczenia, że to powrót do rządów autokratycznych, które odrzuciła bezwzględnie rewolucja na Majdanie.

Ukraina woła do świata

Ale może jest to głośne wołanie do świata, żeby nie zostawiał Ukrainy na pastwę Moskwy, bo sama sobie nie poradzi z silniejszym o wiele sąsiadem? Nawet mobilizując wszystkie siły. Moskwa kategorycznie chce przerwać ukraińską drogę na Zachód i pewnie nie zaprzestanie, mimo sankcji, które w rzeczywistości nie zatrzymały Putina.

Jak wprowadzenie stanu wojennego przyjmie ukraińskie społeczeństwo i czy faktycznie jego ustanowienie poprawi notowania prezydenta, okaże się w ciągu najbliższego miesiąca. Jeśli Poroszenko nie dotrzyma słowa, przedłuży stan wojenny i zmieni datę wyborów, to jego szanse na drugą kadencję spadną do zera.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj