Kto pistoletem wojuje, od pistoletu ginie
Brazylijski producent broni, największy na kontynencie, zaczął gwałtownie zyskiwać na wartości, gdy kochający broń Jair Bolsonaro zwiększał swoje szanse na prezydenturę. Teraz okazuje się, że dla firmy byłoby lepiej, gdyby nie wygrał.
Prezydent Brazylii Jair Bolsonaro
Ricardo Moraes/Reuters/Forum

Prezydent Brazylii Jair Bolsonaro

Nowy prezydent Brazylii Jair Bolsonaro ma pewien mało dyplomatyczny zwyczaj: po spotkaniach z innymi głowami państw gestykuluje w ich kierunku, „żartobliwie” udając napad. Układa w tym celu palce jednej dłoni w taki sposób, by przypominała pistolet. To słabość tego byłego wojskowego – w ten symboliczny sposób pozował też na wiecach swojej kampanii wyborczej, podczas której zapewniał, że pod jego rządami wszyscy obywatele będą mieli swobodny dostęp do broni. Nic dziwnego, że najbardziej na zwycięstwo polityka liczył więc jej krajowy producent.

Czytaj także: Jair Bolsonaro, pierwszy drwal Ameryki Łacińskiej

Największy producent broni w Ameryce Łacińskiej

Taurus został założony równo 80 lat temu w Rio Grande do Sul, najdalej wysuniętym na południe stanie Brazylii, przez sześciu kolegów o niemieckich korzeniach (region był celem wielkiej europejskiej imigracji i do dziś, również ze względu na łagodny klimat, bardziej przypomina Stary Kontynent niż stereotypowe latynoskie państwo). Pierwotnie mieli produkować narzędzia rolnicze, ale już po kilku latach okazało się, że lepsze przebicie mogą mieć na rewolwerach.

Dziś firma jest największym producentem broni w Ameryce Łacińskiej i jednym z największych na świecie. Poza Brazylią ma fabrykę na Florydzie, dzięki czemu kontroluje też sporą część tamtejszego rynku.

Gdy niosący na sztandarach wolny dostęp do broni Jair Bolsonaro zaczął zyskiwać w sondażach, przedsiębiorstwo z Rio Grande do Sul poczuło wiatr w żaglach, żeby nie powiedzieć: huragan. W dniu rozpoczęcia kampanii prezydenckiej akcje Taurusa na giełdzie były warte 2,21 reala, a po pierwszej turze (w której kandydat skrajnej prawicy zajął pierwsze miejsce) wystrzeliły do równych 12.

Łatwo sobie wyobrazić, że w siedzibie firmy odkorkowywano szampany. Alkohol mógł jednak zostawić gorzki posmak – dziś akcje kosztują 5,17 reala i wciąż spadają. Również z powodu Bolsonaro.

Kocha broń, nienawidzi regulacji

Jednym z głównych powodów, dla których reprezentant skrajnej prawicy został prezydentem, były jego proste hasła o bezpieczeństwie.

W kraju stereotypowo kojarzącym się z sambą i plażami co roku mordowanych jest 63 tys. osób, czyli o połowę więcej niż w targanej wojną domową Syrii. Gangi krwawo walczą między sobą o trasy przemytu narkotyków, wojsko i policja ma w zwyczaju strzelać do podejrzanych (za „stawianie oporu podczas zatrzymania” mundurowi zabijają 5 tys. osób, to więcej, niż jest co roku ofiar morderstw w całej Unii Europejskiej), bandyci porywają ludzi dla okupu. Przeciętny Brazylijczyk żyje dziś w ciągłym strachu o swoje życie i zdrowie.

Bolsonaro zaproponował takim wyborcom prostą receptę: ułatwiony dostęp do broni. I spełnił obietnicę – w tym miesiącu podpisał dekret, który odbiera policji prawo do decydowania, czy w indywidualnych przypadkach zachodzi „konieczność” zwiększonej ochrony, wydłuża też obowiązywanie zezwoleń z pięciu do 10 lat.

Dlaczego więc Taurus zaczął tracić na wartości? Po pierwsze, dekret tylko w niewielkim stopniu przełoży się na większą sprzedaż firmy: łączny koszt uzyskania licencji oraz najtańszego produktu przedsiębiorstwa z Rio Grande do Sul to aż czterokrotność pensji minimalnej, a dla Brazylijczyków zubożałych dopiero co zakończonym największym kryzysem gospodarczym w ich historii jest to zbyt wielki wydatek. Po drugie, Bolsonaro równie mocno kocha broń co gospodarkę pozbawioną jakichkolwiek regulacji, które obiecał skasować – tymczasem Taurus na rodzimym rynku zarabia głównie na tym, że państwo zagwarantowało mu monopol na dostawy sprzętu dla policji i wojska.

Inwestorzy tracą entuzjazm

Teraz perspektywa rywalizacji z tańszymi konkurentami z zagranicy wystraszyła inwestorów. Tym bardziej że brazylijska broń w ostatnich latach zasłynęła głównie z wad i wystrzeliwania bez naciskania spustu, więc funkcjonariusze wyczekują na produkt lepszej jakości od innych producentów.

Inwestorzy stracili więc początkowy entuzjazm, a Taurus musi się nastawić na cięższe czasy – te lepsze ewidentnie ma już za sobą.

Czytaj także: Bolsonaro przejdzie do historii jako najgorszy prezydent Brazylii?

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj