Świat

W Nowej Zelandii po masakrze zwycięża rozsądek

W Nowej Zelandii po masakrze zwycięża rozsądek

Masowe zabójstwa tego rodzaju, w Nowej Zelandii dotąd niemal nieznane, w USA zdarzają się często. Masowe zabójstwa tego rodzaju, w Nowej Zelandii dotąd niemal nieznane, w USA zdarzają się często. Jorge Silva/Reuters / Forum
Reakcja rządu Nowej Zelandii na morderstwo 50 muzułmanów w dwóch meczetach w Christchurch pokazuje, jak bardzo kraj ten różni się od Stanów Zjednoczonych, mimo że oba pochodzą z tego samego pnia brytyjskiego imperium.

Masowe zabójstwa tego rodzaju, w Nowej Zelandii dotąd niemal nieznane, w USA zdarzają się tak często, że doniesienia o zastrzeleniu jednorazowo „tylko” kilku osób nie trafiają nawet na czołówki dzienników telewizyjnych. Chociaż przyczyną epidemii takich tragedii, obok westernowej tradycji samodzielnego załatwiania osobistych porachunków, jest łatwa dostępność broni palnej, po każdej kolejnej masakrze politycy, hojnie sponsorowani przez gun lobby, zgodnie milczą. W efekcie przestępcy, terroryści i psychopaci bez trudu zaopatrują się w coraz bardziej szybkostrzelne maszynki do zabijania. Izba Reprezentantów uchwaliła wprawdzie ostatnio ustawę nakazującą sprawdzanie przez władze federalne nabywców broni pod kątem karalności i zdrowia psychicznego – w tym także kupujących ją w internecie i na wiejskich jarmarkach, gdzie nie ma żadnej kontroli – ale pozostało to aktem czysto symbolicznym, gdyż republikanie zapowiedzieli, że nie dopuszczą do głosowania nad nią w Senacie, gdzie mają większość.

Nowa Zelandia zaostrzy prawo o dostępie do broni

Tymczasem premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern w kilka dni po zabójstwie w Christchurch oświadczyła, że prawa o dostępie do broni będą zaostrzone. Wspomniała o możliwości zakazu posiadania karabinów półautomatycznych (strzelających raz po razie bez ładowania) i sfinansowanym przez rząd programie wykupu od właścicieli takiej broni.

Broń taka – półautomatyczne pistolety i karabiny – jest w USA legalna, chociaż to z niej właśnie sprawcy masakr w ostatnich latach zabili setki ludzi. W latach 90. ubiegłego stulecia Kongres jej zabronił, ale tylko na 10 lat, i zakazu potem nie odnowiono, gdyż siedzący w kieszeni gun lobby ustawodawcy na to nie pozwolili. Głośna ostatnio seria jatek, których ofiarami często padają dzieci, jak np. w szkole w Parkland na Florydzie, wywołała szok, protesty i apele o restrykcje na broń, ale na tym się skończyło. A w wielu stanach wprowadzono nawet prawa zezwalające posiadaczom spluw na wnoszenie ich do gmachów i instytucji publicznych, do których poprzednio wnosić ich nie pozwalano. Zwycięża argument, że „na złego faceta z gunem najlepszą odpowiedzią jest dobry facet z gunem”. A kiedy próbuje się dyskutować, polemistom zamyka się usta przypomnieniem, że druga poprawka do konstytucji USA gwarantuje prawo do posiadania broni.

Przywilej posiadania broni, a nie prawo

W Nowej Zelandii posiadania broni palnej nie uważa się za „prawo”, tylko przywilej, i to łączący się z odpowiedzialnością za skutki jej używania, jak w innych cywilizowanych krajach. Do sprawy broni nie miesza się ideologii, dyskutuje się o niej w kategoriach pragmatycznych. Zapowiedź premier Ardern o zaostrzeniu restrykcji spotkała się aprobatą opinii publicznej i najprawdopodobniej zostaną one uchwalone przez parlament. W poniedziałek sklep internetowy Trade Me wstrzymał sprzedaż broni półautomatycznej na swej platformie.

W Nowej Zelandii, gdzie wskaźnik zabójstw należy do najniższych na świecie, tylko ok. 6 proc. mieszkańców posiada broń – w USA ok. 40 proc. – i wielu z nich, pytanych po masakrze w Christchurch przez agencję AP, zgodziło się, że restrykcje są konieczne. Kraj pójdzie prawdopodobnie w ślady Wielkiej Brytanii i Australii, gdzie w latach 90., po paru przypadkach masowych zabójstw dzieci dokonanych przez szaleńców, wprowadzono surowe ograniczenia dostępu do broni palnej. Chociaż w USA tragedii takich było nieskończenie więcej, nie drgnęło nic.

Czytaj także: Skąd się bierze terroryzm i kim są zamachowcy?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Mężczyzna w związku. Jak to działa?

Jacek Masłowski o niespełnionych oczekiwaniach mężczyzn wobec kobiet oraz kobiet wobec mężczyzn.

Anna Dobrowolska
23.05.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną