Dlaczego Izrael chce zająć tę beduińską wioskę? To groźny element szerszego planu
To nie jest normalne życie – Jusuf, smagły czterdziestokilkulatek, w czerwonej kefiji okalającej głowę, wskazuje ręką szopę. Ma 20 owiec, które od dawna już nie mogą skubać zielonych porostów kilka metrów dalej, bo tam mieszkają „oni”. „Oni”, czyli żydowscy osadnicy, kilka miesięcy temu przywieźli tu zielony kontener i utworzyli tzw. outpost, maleńką placówkę, która kiedyś stanie się pewnie większym osiedlem lub przyłączy się do innego.
Kontener stoi może sto metrów od domu Jusufa, baraku skleconego z byle czego, głównie blachy i drewna. Mieszka tu z rodziną i zwierzętami. – Osadnicy przychodzą w te okolice każdej nocy, są uzbrojeni, mają sprzęt grający. Izraelska policja ani wojsko nie interweniują – opowiada Abu Chamis, lider społeczności w Khan al-Ahmar. Na porządku dziennym są za to aresztowania Beduinów. – Niedawno 17- i 18-latka stanęły w obronie wracającej ze szkoły dziewięciolatki. Przyjechała policja i zgarnęła dziewczyny, twierdząc, że utrudniają jej pracę. Żeby zostały zwolnione, za każdą musiałem zapłacić 5 tys. kary (ok. 6 tys. zł) – mówi Abu Chamis, tradycyjnie w T-shircie i bejsbolowej czapce.
Czytaj też: Dlaczego beduińska wioska musi zniknąć
Osadnicy za Beduinów
Dlaczego wioska jest solą w oku izraelskich osadników? Wystarczy spojrzeć na mapę. 12 osad o nazwie Khan al-Ahmar, w których mieszka ok. 3 tys. Beduinów, leży na wschód od Jerozolimy, ale już na Zachodnim Brzegu, w tzw. strefie C (Izrael kontroluje zarówno administrację, jak i bezpieczeństwo), nieopodal drogi nr 1 wiodącej do Jerycha, i na terenie tzw. strefy E1, czyli projektu ekspansji rozwijanego od lat 90. Usunięcie stąd Beduinów – 5 tys. osób z 26 osad – pozwoliłoby połączyć osiedle Ma’ale Adumim z Jerozolimą i przeciąć Zachodni Brzeg na pół. Palestyńczycy praktycznie nie mieliby jak przemieszczać się z jednej części do drugiej.
Beduini z plemienia Dżahalin przybyli do Khan al-Ahmar („czerwony zajazd”; kiedyś tu działał) na początku lat 50., bo po wojnie w 1948 r. izraelska armia wypędziła ich z pustyni Negew. Wtedy Zachodni Brzeg był pod kontrolą Jordanii. Po wojnie sześciodniowej w 1967 r. tutejsi Beduini znaleźli się pod izraelską władzą wojskową. Wokół zaczęły wyrastać żydowskie osiedla i outposty – nie tylko wspomniane Ma’ale Adumim, gdzie mieszka ok. 35 tys. osadników, ale i Kfar Adumim z 5 tys. mieszkańców; jest wśród nich m.in. czworo deputowanych Knesetu i były ambasador Izraela w USA.
Osiem lat temu izraelski Sąd Najwyższy zgodził się na ewakuację Beduinów z Khan al-Ahmar, ale dzięki presji międzynarodowej udało się ją zatrzymać. W 2019 r., ze względu na zbliżające się wybory, decyzję znowu odroczono.
W 2023 r. Sąd Najwyższy utrzymał w mocy swój wyrok, oddając w ręce rządu decyzję, kiedy ma zostać wykonany. 19 maja tego roku minister finansów Becalel Smotricz, który jednocześnie kontroluje cywilną administrację na Zachodnim Brzegu w ramach resortu obrony, wydał polecenie natychmiastowej ewakuacji Khan al-Ahmar, co może nastąpić dosłownie w każdej chwili.
Latem zeszłego roku rząd przyjął plan budowy 3401 mieszkań w strefie E1. Ma też powstać droga, żeby odciąć Palestyńczyków od okolicy – po to cywilna administracja zlikwidowała kilkadziesiąt palestyńskich sklepów, warsztatów i firm nieopodal wjazdu do znajdującej się ok. 15 km dalej miejscowości Azarija. – Chodzi o to, żeby pozbyć się stąd Beduinów i zastąpić ich kimś innym. To czystka etniczna – mówi Ibrahim Abu Saif. Jego rodzina od pięciu pokoleń mieszka w Khan al-Ahmar. – Oni mają wszystko, ulice, szkoły, luksusy, a my nie mamy nic.
W osadzie mieszka ok. 250 osób, nie ma asfaltowej drogi. Są słupy elektryczne, ale mieszkańcy nie mają prawa z tego prądu korzystać – muszą im wystarczyć panele słoneczne sfinansowane przez Unię Europejską i generatory. Wiele europejskich krajów przejęło się losem Beduinów z Khan al-Ahmar. Dzięki temu udało się zbudować niewielką szkołę dla 170 dzieci. Nasze MSZ też się dokłada – za pośrednictwem Polskiej Misji Medycznej udało się kupić wyposażenie w części budynków, raz w tygodniu przyjeżdża tu mobilna klinika, dzieciom udzielana jest pomoc psychologiczna.
To wszystko zniknie, jeśli rząd Beniamina Netanjahu pójdzie na całość. Ryzyko jest ogromne, bo zbliżają się wybory. – To bardzo skuteczny rząd. Realizuje wszystkie zapowiedzi i obietnice, a to zapewnia mu głosy. Tak jak zapowiedział, cofnął Gazę do epoki kamienia łupanego. Teraz będzie wypędzał mieszkańców Khan al-Ahmar, jeśli społeczność międzynarodowa się temu nie sprzeciwi – uważa Shai Parnes z B’Tselem, izraelskiej organizacji zajmującej się obroną praw Palestyńczyków na terytoriach okupowanych.
Czytaj też: Co z mapy, to z serca. Pytanie o państwo palestyńskie wciąż jest całkowicie abstrakcyjne
Od rzeki do morza
Żeby zatrzymać wysiedlenie Khan al-Ahmar, B’Tselem zmobilizowało przedstawicieli placówek dyplomatycznych z ponad 15 państw, w tym Polski: mają zobaczyć, z czym się mierzą tutejsi Beduini, i zaalarmować swoje rządy. Miliony euro, które tu zainwestowały, mogą rozpłynąć się w powietrzu.
Dzieje się to systematycznie. Od 2018 r. Izrael wysiedlił 70 pasterskich społeczności (aż 60 po ataku Hamasu 7 października 2023), w sumie 4,1 tys. osób, w tym 2 tys. dzieci. Do tego ok. 40 tys. osób z obozów dla uchodźców na północy Zachodniego Brzegu. – Cel jest oczywisty: pozbyć się jak najwięcej ludzi i zagrabić jak najwięcej ziemi. To nie jest nowa polityka, ale projekt „od rzeki do morza” – dodaje Shai Parnes.
– Niby rząd chce poprawić nasze życie, ale to nieprawda. Jako miejsca zastępcze proponują nam teren oczyszczalni ścieków albo okolice składowiska odpadów. Jak mamy się czuć? Wystarczyłoby, żeby pozwolili nam się rozwijać i stawiać swoje budynki – mówi Mahmud Abu Dahuk, jeden z mieszkańców Khan al-Ahmar. Na każde 20 osób ma przypaść 250 m kw., na których będą musiały zmieścić się także zwierzęta. W praktyce dla zwierząt zabraknie już miejsca, a to przekreśli dotychczasowy styl życia Beduinów.
Ale konsekwencje mogą okazać się o wiele poważniejsze niż odebranie Beduinom prawa do wypasania kóz czy owiec. Abu Chamis: – Jeśli uda się nas ewakuować, możecie pożegnać się z Jerozolimą i rozwiązaniem dwupaństwowym.