1706. dzień wojny. Scenariusze rozmów na szczycie. Tak Putin zastawia pułapkę na Ukrainę
Pojawiła się kandydatura Viktora Orbána na stanowisko sekretarza generalnego ONZ. Według „The Wall Street Journal” popiera ją triumwirat: Donald Trump, Władimir Putin i Xi Jinping. Z ustaleń gazety wynika, że to administracja Trumpa wyszła z inicjatywą i aktywnie ją promuje. Putinowi to z pewnością pasuje, bo były premier Węgier bardzo Rosji sprzyjał. Powstaje pytanie, na ile interesy trzech mocarstw są zbieżne w sprawie Ukrainy – i Europy Środkowej.
W nocy z 25 na 26 października pod Jekaterynburgiem na Uralu doszło do katastrofy kolejowej. Wykoleiło się aż 39 wagonów, siedem cystern z paliwem stanęło w płomieniach, a pożar objął powierzchnię 1500 m kw. Uszkodzone wagony naruszyły skrajnię sąsiedniego toru, po którym nadjeżdżał drugi pociąg towarowy. Doszło do zderzenia. Ruch na południowej obwodnicy kolejowej Jekaterynburga został całkowicie wstrzymany. Ciekawe, czy to zwykły wypadek, czy ktoś może w tym pomógł.
Minionej nocy ukraińskie samoloty Su-24 przeprowadziły precyzyjny atak pociskami Storm Shadow na zakłady JSC Energia w miejscowości Jiełc (obwód lipiecki w Rosji). Według ukraińskich danych wywiadowczych Energia to jedyny w Rosji producent specjalistycznych baterii zasilających moduły szybowania i kierowania (UMPK) stosowane w bombach kierowanych. Zakład produkuje też baterie wykorzystywane w wielu innych typach rosyjskiego sprzętu i uzbrojenia.
Woroneżskie Zakłady Lotnicze (WASO) też zostały trafione, ale przez drony. Gubernator obwodu woroneskiego Aleksandr Gusiew przyznał, że w kierunku miasta leciało ponad 70 bezzałogowców. Te niegdyś potężne zakłady, które w latach 1980–1985 wyprodukowały 48 dużych samolotów pasażerskich Ił-86 i dwa ostatnie naddźwiękowe Tu-144, od początku 2022 r. zbudowały zaledwie trzy Ił-96: dwa Ił-96-300PU dla Specjalnego Oddziału Lotniczego „Rosja”, podległego administracji prezydenta, i jeden Ił-96-400WPU dla FSB. Ten ostatni powstał jednak z przebudowy samolotu towarowego Ił-96-400T z 2011 r. Dziś wytwarzają już tylko części do innych samolotów. Uszkodzenia tego ledwie wiążącego koniec z końcem przedsiębiorstwa pogłębiają degradację rosyjskiego przemysłu lotniczego w sektorze samolotów transportowych i pasażerskich.
Drugim trafionym przez drony obiektem były zakłady petrochemiczne Woroneżsintiezkauczuk (należące do koncernu Sibur). Produkują składniki wykorzystywane m.in. do wytwarzania opon i uszczelek. To wąskie gardło rosyjskiego przemysłu motoryzacyjnego.
W nocy z 24 na 25 października na murach we Lwowie, Kijowie, Czerniowcach i Krzywym Rogu pojawiły się napisy „Sława Banderze! Śmierć Liachom!” (Polakom). Wszystkie wykonano według tego samego szablonu, identycznym, charakterystycznym krojem liter, choć miasta dzielą setki kilometrów. Ewidentnie jest to rosyjska prowokacja, klasyczna operacja zmierzająca do skłócenia Polaków i Ukraińców. Zdjęcia i nagrania zaczęto masowo rozpowszechniać w polskim internecie zaledwie kilka godzin po pojawieniu się napisów. Uzyskały już kilkaset tysięcy wyświetleń.
Na frontach nie odnotowano zmian położenia wojsk. Rosjanie nacierają z wielkim uporem w rejonie Konstantynówki i na północ od Pokrowska, czyli w okolicach Dobropilli. Ale ukraińska obrona nie została złamana, pozycje utrzymano.
Komu zależy na rozmowach?
Pojawiają się doniesienia o możliwym spotkaniu Władimira Putina i Wołodymyra Zełenskiego w obecności przedstawicieli Stanów Zjednoczonych. Miałoby się odbyć na neutralnym gruncie – w Zjednoczonych Emiratach Arabskich lub Szwajcarii. Przygotowania mogłyby ruszyć na początku listopada. Tymczasem według Jurija Uszakowa, doradcy Putina, trwają już przygotowania do trójstronnego szczytu z udziałem rosyjskiego prezydenta, Donalda Trumpa i Xi Jinpinga. Zapewne dojdzie do niego wcześniej niż do rozmów pokojowych na najwyższym szczeblu między Ukrainą a Rosją.
Komu na takim spotkaniu zależy? Przede wszystkim Donaldowi Trumpowi, dla którego byłoby ono wielkim wsparciem wizerunkowym. A Zełenskiemu? Z całą pewnością Kijów chce wreszcie jakiegoś oddechu. Oczywiście trwalsze zawieszenie broni oznaczałoby przeprowadzenie odkładanych dotąd wyborów prezydenckich w Ukrainie, których Zełenski nie wygra. Duże szanse mają Walerij Załużny, Kiryłło Budanow czy nawet Mychajło Fiedorow. Presja na zakończenie wojny, także w otoczeniu politycznym prezydenta Ukrainy, jest jednak tak wielka, że nawet gdyby chciał ją przeciągać dla osobistych korzyści (a nie ma dowodów, że tak jest), nie zdołałby tego zrobić. W końcu zostałby obalony, a to mogłoby się dla niego skończyć źle. Dlatego chce się spotkać z Putinem. Czy liczy na porozumienie, to inna sprawa. Ale jak wiadomo – warto rozmawiać.
I wreszcie Władimir Putin. Z jego punktu widzenia to strata czasu, bo może rozmawiać jedynie o kapitulacji Ukrainy. Poza tym, co miałby ustalać z Zełenskim, skoro wie, że po zawarciu trwalszego zawieszenia broni ukraiński prezydent nie będzie już decydował o losach kraju? Dla Putina nie jest więc osobą decyzyjną. O czym zatem mieliby rozmawiać?
Załóżmy, że do spotkania dojdzie
Prezydent Trump będzie chciał zawrzeć jakiekolwiek porozumienie pokojowe. Nieważne, czy korzystne dla Ukrainy, czy oznaczające jej kapitulację. Byle wojna się skończyła i można było zająć się innymi sprawami oraz wznowić handel. Może na przykład rosyjskie nawozy sprowadzane po niewygórowanych cenach zadowolą amerykańskich farmerów? A może warto podpisać z Rosją korzystne kontrakty na dostawy metali potrzebnych rozwijającemu się przemysłowi AI i wielkim centrom danych? Rosja ma mnóstwo miedzi, aluminium, palladu, galu i germanu. Problem może być jedynie z litem, który sama importuje.
W dramatycznej sytuacji Kijów może zgodzić się na zatrzymanie działań wojennych na obecnej linii frontu. Samo przetrwanie Ukrainy jako niepodległego, w miarę suwerennego państwa byłoby sukcesem. Potrzebne są jednak gwarancje bezpieczeństwa. Ale jakie? Kto miałby ich udzielić? NATO jako organizacja? Czyli dokładnie kto? Wymagałoby to wspólnej decyzji i przeprowadzenia odpowiedniej umowy międzynarodowej przez parlamenty oraz władze wszystkich państw członkowskich, zgodnie z ich procedurami legislacyjnymi. I to bez gwarancji powodzenia.
Zostają więc indywidualne gwarancje poszczególnych państw: Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, może Polski. Wszystkim zależy na utrzymaniu bufora między nimi a Rosją, bo same czują się zagrożone. Dlatego Europa przekazuje Ukrainie miliardy euro pomocy i uzbrojenie. Nie z dobroci serca, lecz dla własnego bezpieczeństwa.
I co może zrobić Putin? Zgodzić się na zatrzymanie walk na obecnej linii frontu i na gwarancje bezpieczeństwa, pod warunkiem że na Ukrainie nie zostaną rozmieszczone obce wojska. Wygląda to na świetną okazję dla Ukrainy i Zachodu. Czego możemy chcieć więcej?
Ale Putin zrobi jeszcze jedną, pozornie niewinną rzecz: zażąda wglądu w dokładną treść gwarancji, by móc je zaakceptować. I tu rozegra się największa batalia. Rosyjscy negocjatorzy będą dążyli do takich zapisów, które w rzeczywistości niczego nie gwarantują: niejasnych, ogólnikowych albo zawierających ukryte furtki pozwalające Rosji obejść zobowiązania. W tym Moskwa jest mistrzem. Potrafi wykorzystać każdą lukę, by rozsadzić cały układ.
Ukraińcy nie są jednak w ciemię bici. Kiedy zorientują się, w co gra Moskwa, nie zgodzą się na taki tekst. I właśnie o to będzie chodziło. Wina spadnie na Kijów: porozumienie jest na stole, wystarczy podpisać. Gwarancje są, o co wam chodzi? I jeszcze źle? Przecież wykazaliśmy tyle dobrej woli! A potem Rosjanie z miną niewiniątka zwrócą się do Waszyngtonu: no widzicie? Tak to z nimi jest, oni po prostu chcą walczyć, a nie się dogadać!