Kto stoi za operacją w Dubaju?
Fabuła dla Le Carré
Dziwna operacja kryminalno-wywiadowcza w Dubaju, w której najczęściej komentatorzy domyślają się działania izraelskiego Mossadu, skłania mnie najpierw do zarekomendowania znakomitej powieści Johna Le Carré „The Little Drummer Girl”, wydanej po polsku jako „Mała Doboszka”.

To mistrzostwo gatunku; Mossad pozyskuje brytyjską aktorkę, którą szkoli i podstawia jako idealną replikę kochanki arabskiego terrorysty, by go zabić. Czy to życie podsunęło pisarzowi ten scenariusz? Bo była taka akcja Mossadu w Bejrucie, gdzie działali dowódcy palestyńskiej organizacji OWP. Wysłano tam, niby przypadkiem, do tego samego domu młodą agentkę z kotami, gdyż jeden z Palestyńczyków lubił koty. Kiedy agentka weszła w komitywę z ofiarą - z izraelskiego okrętu wysłano komando, które wylądowało na bejruckiej plaży i zabiło wskazanego mężczyznę. Na czele komanda stał młody oficer Mossadu. Kto? Ehud Barak, późniejszy premier, obecnie minister obrony. Przytaczam tę opowieść nie dla samego sensacyjnego wątku. Operacje takie mogą budzić oburzenie i protesty, a w każdym razie różne emocje w świecie, jednak w Izraelu ogromna większość opinii je rozumie, a nawet pochwala. Komandosów którzy w nich biorą udział ceni się jako dobrych żołnierzy.

Do obecnej akcji w Dubaju, gdzie zabito działacza Hamasu, sami Izraelczycy podchodzą sceptycznie. W świetle powieści Le Carré akcja wygląda na amatorszczyznę, a nie zawodowstwo, którego Mossadowi nikt nie odmawia. Po co wysyłać aż 11 osób, jakoś dziwnie poprzebieranych i dlaczego policja tak szybko dotarła do ich - fałszywych wprawdzie - ale określonych dokładnie paszportów. Albo Mossad obniżył loty, albo miał nadzwyczajną wpadkę, albo kto inny to organizował, bo dziś Hamasowi nie brakuje wrogów.

Ludzie, których paszporty podrobiono czy ukradziono, by się nimi posłużyć w kryminalno-szpiegowskiej operacji, a także państwa, które paszporty wydały - słusznie wyrażają oburzenie i zasadnie protestują. Ale niczego to nie zmieni ani dziś ani jutro. Wywiady stosują takie metody: agenci podszywają się pod inne osoby i autorzy operacji specjalnych wiedzą, że trzeba ponieść rutynowe konsekwencje karne i prawno-międzynarodowe w razie wpadki. Wlicza się je w koszta operacji – z góry kalkulując ryzyko. Jedno państwo udaje, że nic nie wie, drugie się oburza. Tak toczy się życie pod powierzchnią dziwnego świata. Co najwyżej nowy Le Carré szykuje nową książkę.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj