szukaj
Kuczma podejrzany ws. morderstwa
Sprawiedliwość po latach
Czy były prezydent Ukrainy Leonid Kuczma zostanie postawiony przed sadem i skazany z udział w morderstwie - w 2000 r. - dziennikarza Georgija Gongadze? Ukraińska prokuratura uznała, że jest podejrzany, zarzuca Kuczmie nadużycie władzy i wydawanie nielegalnych poleceń kierownictwu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Miały one doprowadzić do zabójstwa dziennikarza. Prokuratura ograniczyła byłemu prezydentowi swobodę poruszania się, manifestując swą obawę, że wyjedzie za granicę i uniknie procesu.

I drugie pytanie: czy po jedenastu prawie latach od śmierci Georgija Gongadze, porwanego w Kijowie przez grupę milicjantów, wywiezionego za miasto, bestialsko uduszonego, ukraińska prokuratura ma rzeczywiście zamiar wyjaśnić okoliczności śmierci i wskazać winnych? Czy otwarcie sprawy przeciwko byłemu prezydentowi to wyłącznie decyzja polityczna, mająca na celu uwiarygodnienie obecnego przywódcy, Wiktora Janukowycza?

Śmierć Georgija Gongadze była klasyczną kroplą, która przepełniła szalę niechęci do Leonida Kuczmy i formy wypełniania władzy prezydenta. Najpierw powstał ruch społeczny Ukraina bez Kuczmy, a ostatecznie doszło do pomarańczowej rewolucji. Nazwisko Gongadze, jego fotografia były na sztandarach demonstrantów, patronował w jakimś sensie tym przemianom, wymuszonym na kijowskim Majdanie Niezależności. Jedną z solennych obietnic nowej władzy i prezydenta Wiktora Juszczenki było wyjaśnienie morderstwa i ukaranie winnych. Zwłoki Gengadze wciąż nie były pochowane, bo śledczy nie odnaleźli głowy, którą odcięto i zakopano w nieznanym miejscu. W 2005 r. popełnił samobójstwo były szef MSW, Jurij Krawczenko: dziś prokuratura uważa, że to on zlecił zabójstwo.

Dopiero latem 2009 r., kiedy na dobre ruszyła kampania wyborcza przed kolejnymi wyborami prezydenckimi, udało się aresztować generała milicji Oleksija Pukacza, który kierował grupą milicjantów odpowiedzialnych za uprowadzenie Gongadze. Pukacz wskazał miejsce ukrycia głowy. To on udusił dziennikarza. Jednak Juszczence nie udało się doprowadzić do procesu i skazania winnych. Panowało przekonanie, że nie chciał tego zrobić, że taka była umowa z Kuczmą zawarta w 2004 r., swoiste rozliczenie między obu prezydentami.

Dziś wolę wyjaśnienia śmierci dziennikarza demonstruje prezydent Janukowycz, w swoim czasie stojący politycznie ramię w ramię z Kuczmą. Wygląda to raczej na próbę oczyszczenia Kuczmy przez sąd, żeby sprawę morderstwa zamknąć ostatecznie. Przeciwko byłemu prezydentowi dowodem koronnym są słynne taśmy nagrane przez jego ochroniarza Mykołę Melniczenkę, wywiezione za granicę. Z nagrań wynika, że Kuczma miał dość niezależnego dziennikarstwa, jakie uprawiał Gongadze w swej internetowej gazecie Ukraińska Prawda. Czy taśmy będą wystarczającym dowodem dla sądu żeby uznać winnym i skazać Kuczmę? Nie przypuszczam. W sytuacji, gdy nie żyje gen. Krawczenko, to on zostanie uznany za organizatora zabójstwa. I gen. Pukacz, solenny wykonawca. Kuczma wyjdzie z procesu oczyszczony, zabraknie mocnych dowodów by go skazać. Sprawa wreszcie zostanie zamknięta i duch Gongadze nie będzie już straszył ukraińskich elit władzy. Pulę zgarnie prezydent Janukowycz, jedyny polityk, który odważył się zmierzyć z prawdą. Ciekawe, czy Ukraińcy to kupią.

Na razie Leonid Kuczma gładko odnalazł się w konwencji spektaklu politycznego: ogłosił, że zabójstwo Georgija Gongadze było prowokacją CIA. I taka zapewne będzie linia obrony.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj