Jakim typem facebookowca jesteś?

Szalony wpisywacz

Obsesyjny kolekcjoner, który spędza życie na wynajdywaniu ciekawych filmików na YouTube, perełek wśród klipów na Myspace i/lub śmiesznych zdjęć na Flickrze. To dusza towarzystwa epoki Web 2.0. Dodając komentarze, jest szybszy od własnego cienia, „lubi” wszystko, co zamieszczają jego znajomi (nie należy być zazdrosnym) i przesyła każdemu życzenia urodzinowe. Co zajmuje mu sporo czasu, bo ma obecnie 1240 przyjaciół (nie odrzuca żadnych „zaproszeń do grona znajomych”, bo to nieładnie).

Głasnost

„Jest dziesiąta. Mam ochotę na ciasteczka w czekoladzie”. Głasnost opowiada wszystko o swoim życiu. Hiperprzejrzystość to jego kredo. Ostatnia zakrapiana impreza, romantyczny weekend we dwoje i/lub ważne zebranie w pracy… Nie oszczędzi nam niczego, zasypując kilobajtami nudy w postaci zdjęć albo filmików. Ale naprawdę uciążliwy(-a) staje się dopiero wtedy, gdy zaangażuje się w wielką przygodę rozmnażania rodzaju ludzkiego. Zdjęcia USG, fotki dokumentujące pierwszy uśmiech i pierwszy ząbek: dane jest nam śledzić na żywo rozwój jego pociechy. I to boli.

Podglądacz

Spędza czas na przeglądaniu profili innych, ale sam nigdy nie zamieszcza niczego na własnym. Uwielbia oglądać albumy zdjęć – zwłaszcza swoich byłych partnerów – i szpiegować rozmowy przyjaciół. Ale także wrogów, których oczywiście zgodził się przyjąć do grona znajomych, żeby mieć ich na oku. Co dzień błogosławi cudowne narzędzie umożliwiające śledzenie innych osób, jakim jest geolokalizacja. Halo Stasi, słucham?

Control freak

Osobnik odrobinę paranoiczny, który czuje się uciskany przez sam fakt istnienia Facebooka, tego Wielkiego Brata naszych czasów. Aby zmylić wroga, założył sobie jednak kilka kont, oczywiście pod pseudonimem. To istny schizofrenik, który żongluje wieloma tożsamościami, hasłami dostępu, e-mailami. Poświęca długie godziny na uszczelnianie ustawień prywatności. W rezultacie ostatni opublikowany przez niego wpis o treści: „Uwaga na informacje, które zamieszczacie na Facebooku” był widoczny tylko dla jednej osoby: dla niego samego.

Personal brander

Bardzo profesjonalny, odbył kurs personal brandingu, żeby dowiedzieć się, jak najlepiej zarządzać swoim wizerunkiem w sieci. Specjalista w dziedzinie sprzedawania samego siebie. Zajadły użytkownik sieci społecznościowych, który ciężko tyra, żeby mieć najwięcej „followerów” na Twitterze, pracuje nad pozycjonowaniem swojej osoby w wyszukiwarce Google, zapisał się do wszystkich platform sieciowych. Jego rubryka aktualności na Facebooku jest litanią projektów, osiągnięć i/lub prezentacji PowerPoint. Nudy na pudy.

Aktywista

Tworzy masę grup na Facebooku (przeciw rasizmowi, okrutnemu traktowaniu zwierząt, nierówności płci). Rozsyła petycje i apele. Na bieżąco zamieszcza na Twitterze relacje z arabskich rewolucji i informacje o losach chińskich dysydentów. Zamiast własnej fotki zamieścił w profilu zdjęcie Stéphane’a Hessela (publicysty, który w wydanej w zeszłym roku książce „Indignez-vous!”, czyli „Buntujcie się!”, wzywa Francuzów do sprzeciwu wobec niegodziwości współczesnego świata). Czas oburzenia!

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj