Recenzja serialu: „Altered Carbon”, reż. Miguel Sapochnik
Klisza fabularna goni kliszę, dialogi brzmią jak parodia kwestii z innych produkcji, a aktorstwo jest rodem z komiksów.
Klisza fabularna goni kliszę, dialogi brzmią jak parodia kwestii z innych produkcji, a aktorstwo jest rodem z komiksów.
Brak temperatury, jaką miała historia procesu O.J. Simpsona.
Bardzo czarna komedia w brytyjskim stylu.
Porywająco piękne plenery, magia, szaleństwo i walka charakterów – szykuje się następca „Wikingów”.
Pierwsza polska telenowela historyczna, dla której wzorem miało być tureckie „Wspaniałe stulecie” i której rządy w ramówce publicznego nadawcy prezes TVP wieszczy na najbliższe kilkanaście lat, po koronie Piastów widzowie mają oglądać korony kolejnych polskich królów.
Najlepsza w tym nierównym i nieco jednak słabszym niż poprzednie zestawie obrazków z przyszłości jest historia ze świetną parodią space oper z lat 80.
Ważną rolę w całej intrygującej i sprawnie opowiedzianej historii odgrywa pobliska elektrownia jądrowa.
Ogląda się to klimatyczne „preludium do Trzeciej Rzeszy” świetnie.
Nie ma wybielania historii, zdejmowania odpowiedzialności, jest za to wciągająca, wieloaspektowa opowieść o pamięci, ale i przebaczeniu.
Sześcioodcinkowa kontynuacja serii przyrodniczej BBC, która dekadę temu była pierwszym serialem o naturze zrealizowanym w jakości HD.
Królewska rodzina pokazana jest w bardzo emocjonalny sposób, jako ludzie z krwi i kości.
Ton serialu faluje od satyry na watykańską biurokrację po całkiem serio stawiane pytania natury duchowej i politycznej.
Olbrzymi budżet pozwolił Luhrmannowi zrealizować widowisko w swoim stylu: przerysowane, dla jednych campowe, dla innych po prostu kiczowate.
Perfekcyjnie zrealizowany i uroczy powrót do przeszłości, który potrafi też nieźle przestraszyć.
Porównania z kultowym „The Wire” uzasadnione.
Połączenie gry wywiadów, charyzmatycznych bohaterów, luksusowych hoteli i gorących romansów to wciąż przepis na dobrą rozrywkę.
W pierwszej międzynarodowej produkcji Player.pl nadmiar wątków upchniętych w 6 odcinkach mści się schematycznością bohaterów i łatwością rozwiązań.
Serial zrealizowany nowocześnie i z rozmachem, wciągający, z zaskakującym finałem.
Serial spodoba się fanom komiksu, którego jest dość wierną adaptacją.
Nowy serial o przemyśle muzycznym „Vinyl” jest taki, jak można to było sobie wyobrazić, tylko bardziej.