Historia

Zagadka śmierci Pablo Nerudy

Kto mógł być zabójcą chillijskiego poety?

Prezydent Salvador Allende (z lewej) i Pablo Neruda. Prezydent Salvador Allende (z lewej) i Pablo Neruda. AKG IMAGES / EAST NEWS
Przez lata uważano, że chilijski poeta i noblista Pablo Neruda zmarł na raka prostaty. Teraz okazuje się, że wersja o politycznym skrytobójstwie 40 lat temu jest coraz bardziej prawdopodobna.
Manuel Araya, kierowca Pablo Nerudy, przez wiele lat twierdził, że poeta został otruty.Luis Hidalgo/AP/Fotolink Manuel Araya, kierowca Pablo Nerudy, przez wiele lat twierdził, że poeta został otruty.
Ostatnie zdjęcie Allende przed jego samobójczą śmiercią po zamachu stanu dokonanym przez generała Pinocheta, wrzesień 1973 r.Gamma-Keystone/Getty Images Ostatnie zdjęcie Allende przed jego samobójczą śmiercią po zamachu stanu dokonanym przez generała Pinocheta, wrzesień 1973 r.

Artykuł w wersji audio

Szofer poety Manuel Araya, lat 67, który zasiał podejrzenie o popełnieniu zbrodni na przyjacielu i chlebodawcy, bynajmniej nie milczał przez te wszystkie lata. Pukał do wielu drzwi, chodził do władz Partii Komunistycznej Chile, do której należał Neruda. Nikt nie chciał go słuchać. Uważano go za nawiedzonego oszołoma, lecz przede wszystkim to chyba klimat transformacji od dyktatury do demokracji nie sprzyjał słuchaniu opowieści, z którą – gdyby się potwierdziła – trzeba by było coś zrobić.

Gen. Augusto Pinochet oddał władzę w 1990 r. – po 17 latach okrutnej dyktatury i przegranym referendum – lecz wciąż był dowódcą sił zbrojnych, a potem dożywotnim senatorem. Jeszcze przez długi czas pinochetyści mieli dość siły, by szantażować demokrację i blokować osąd nad zbrodniarzami w mundurach. Demokraci z kolei, w imię pragmatyzmu, często z niemocy, szukali najpierw „prawdy i pojednania”, a gdy z czasem zaczęli stawiać przed sądem dawnych oprawców, zbyt wiele było zbrodni stuprocentowo pewnych, by zawracać sobie głowę opowieścią zawierającą mgliste przypuszczenia.

Zwrot nastąpił dwa lata temu, gdy Araya udzielił wywiadu meksykańskiemu tygodnikowi „Proceso”. Dopiero wtedy po raz pierwszy na serio zainteresowano się w Chile jego opowieścią. Wszczęto śledztwo, zebrano ponad tysiąc stron relacji i dokumentów, a w kwietniu 2013 r. sąd nakazał ekshumację zwłok pisarza, która ma wyjaśnić, co było przyczyną zgonu.

Opowieść szofera

Tuż po zamachu stanu, który 40 lat temu – 11 września 1973 r. – obalił prezydenta socjalistę Salvadora Allende, wojskowi zajęli dom Nerudy w nadmorskiej osadzie Isla Negra, ok. 100 km od stolicy. Mimo ich obecności noblista zdołał ukończyć pisanie wspomnień, które wkrótce potem ukazały się za granicą pt. „Wyznaję, że żyłem”.

Pięć dni po puczu w domu Nerudy zjawił się ambasador Meksyku: władze tego kraju zaoferowały poecie azyl polityczny. Neruda przyjął propozycję. Żeby zapewnić mu bezpieczeństwo, przyjaciele zorganizowali przewiezienie go z Isla Negra do szpitala w stolicy. Zdrowie poety stanowiło dobry pretekst: wiadomo było, że od dawna cierpi na raka prostaty, ale choroba pozostawała w stanie względnego uśpienia. Szofer Araya twierdzi, że Neruda był w dobrej formie, a wieści o kiepskim stanie zdrowia rozpowiadała rodzina i przyjaciele, żeby go chronić.

19 września po Nerudę przyjechała karetka i zabrała do szpitala Santa Maria. Araya podążał za nią Fiatem 125. Droga, która zwykle trwała dwie godziny, zajęła im sześć: co chwila zatrzymywały ich patrole i szukały rzekomo ukrytej broni.

Wyjazd z Chile zaplanowano na 22 września. Poeta przekazał już ambasadorowi Meksyku bagaże swoje i żony Matyldy, a także skończony rękopis memuarów. Jednak do wyjazdu nie doszło. Trudności ze strony junty? Mimo wszystko pogarszający się stan zdrowia? Powody nie są jasne.

23 września Neruda poprosił żonę i szofera, żeby pojechali do Isla Negra i zabrali parę rzeczy osobistych, o których zapomniał. O czwartej po południu, gdy Araya i Matylda krzątali się po domu, ze szpitala zadzwonił Pablo. Powiedział, że czuje się fatalnie i prosił, żeby czym prędzej wrócili do stolicy. Dodał, że kiedy drzemał, do szpitalnego pokoju wszedł lekarz i zrobił mu zastrzyk.

Araya twierdzi, że kiedy wrócili do szpitala, zastali Nerudę czerwonego, opuchniętego, rozpalonego gorączką. Jeden z lekarzy poprosił Arayę, żeby pojechał do apteki na obrzeża miasta po lekarstwa, których zabrakło w szpitalu. Według lekarza – były w centrum nie do kupienia. Arayę zdziwiła prośba, ale spełnił ją: chodziło o zdrowie Nerudy. Kiedy jechał do apteki, drogę zatarasowały mu dwa samochody. „Nieznani sprawcy” wyciągnęli go z auta, skopali i postrzelili w nogę poniżej kolana. Rannego zabrali na stadion narodowy – miejsce kaźni przeciwników junty Pinocheta, gdzie zamordowano kilkaset osób, a tysiące poddano torturom.

Neruda zmarł tego samego wieczoru o wpół do jedenastej. Prasa podała, że przyczyną zgonu był wstrząs wywołany zastrzykiem. Araya dowiedział się o śmierci chlebodawcy wiele dni później w więzieniu. Zwolniono go po miesiącu.

Poeta i komunista

„Był głosem całego kontynentu” – mówił o Nerudzie inny wielki pisarz Carlos Fuentes, a Garcia Marquez uważał, że Neruda był „największym poetą XX w. wszystkich języków”. Pisał i niezrównane liryki miłosne, i o rewolucji. Angażował się w dyskusje o polityce i estetyce. Był ambasadorem Chile we Francji i drugim w historii Chilijczykiem, który dostał literacką Nagrodę Nobla (pierwsza była Gabriela Mistral w 1945 r.).

Z poety lirycznego w rewolucyjnego zamieniła Nerudę wojna domowa w Hiszpanii. Pokojowa rewolucja Salvadora Allende w Chile, wygrana przy urnach w 1970 r., a nie w drodze wojny partyzanckiej jak na Kubie, była spełnieniem politycznego marzenia jego i kilku pokoleń latynoskiej lewicy.

Nic dziwnego, że pisał o niej, jak i o samym Allende – przywódcy i osobistym przyjacielu – z emfazą, wręcz młodzieńczą egzaltacją. „Nigdy jeszcze, od kiedy ONZ obraduje w Nowym Jorku, nie słyszano tam takich owacji, jakimi delegaci wszystkich krajów powitali nowego prezydenta Chile Salvadora Allende. Tutaj, w Chile, wśród olbrzymich trudności budowało swoje nowe oblicze społeczeństwo naprawdę sprawiedliwe, budowało na zasadach niezawisłości, w oparciu o dumę narodową i bohaterstwo najlepszych synów Chile. Po naszej stronie, po stronie rewolucji chilijskiej, była konstytucja i prawo, demokracja i nadzieja”. Osiągnięcia socjalistycznego rządu Neruda nazywał „najznaczniejszymi w historii Chile”.

Rządy Allende (1970–73) były czasem radykalnych przemian i głębokiego podziału kraju na dwa obozy. Rząd wywłaszczał majątki ziemskie, nacjonalizował duże firmy. Robotnicy rolni i przemysłowi przejmowali spontanicznie zakłady pracy i latyfundia. Właściciele – wielcy, ale też ci drobni – odpłacali się lewicowym reformatorom strajkami i akcjami sabotażowymi, które niejednokrotnie finansowała CIA. Prywatne środki przekazu malowały okres lewicowych rządów, jak gdyby była to stalinowska dyktatura. Prezydent Nixon i jego doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Henry Kissinger próbowali wykoleić rząd Allende za pomocą sankcji i tajnych operacji wywiadu. Udało się po trzech latach, kiedy na scenę wkroczył gen. Augusto Pinochet, którego Allende uważał za lojalnego współpracownika i mianował dowódcą sił zbrojnych.

Na ostatnich stronach wspomnień, pisanych już po zamachu stanu 11 września 1973 r., Neruda komentował wydarzenia w poetyce czasu: „Czyny i dzieła Salvadora Allende tak niezatartą przedstawiają wartość dla narodu, że wprawiły w furię wrogów naszego wyzwolenia. Tragicznym symbolem tej furii jest bombardowanie pałacu rządu; przypomina ono hitlerowską Blitzkrieg, kiedy niemieckie lotnictwo bombardowało otwarte miasta hiszpańskie, rosyjskie, angielskie i inne. Taka sama zbrodnia dokonuje się w Chile teraz: chilijscy piloci zrzucają z nieba bomby na pałac, który w ciągu dwóch wieków stanowił centrum obywatelskiego życia w kraju. Kreślę te słowa w pośpiechu, ledwie trzy dni po wypadkach, dla których nie znajduję nazwy, a które doprowadziły do śmierci naszego wielkiego towarzysza Salvadora Allende”.

Neruda – jak wielu innych przez następne lata – był przekonany, że wojskowi, którzy zdobyli pałac prezydencki La Moneda, zastrzelili, a potem zmasakrowali zwłoki broniącego się z grupką najwierniejszych towarzyszy Allende. Wokół okoliczności jego śmierci urosły legendy, które zweryfikowano dopiero z czasem. Podobne mity i zagadki rodziły się w Chile nie tylko wokół tej śmierci.

Jak umierały legendy

Dziś wiadomo, że Allende, broniący się w pałacu La Moneda, popełnił samobójstwo. W rewolucyjnej mitologii, jaka powstała po jego śmierci, żołnierze zdobywający siedzibę głowy państwa kolejno oddawali doń strzały, a ostatni zmiażdżył kolbą twarz nieżyjącego prezydenta. Mitologię tę rozpowszechnili Kubańczycy. Wierzyli w apokryficzne wypowiedzi Lenina i na ich podstawie ustanowili „przykazanie”, że rewolucjonista nie popełnia samobójstwa, walczy do końca za sprawę, nie poddaje się nigdy. Samobójstwo było rodzajem słabości, nawet hańby. Allende mógł być czczony jako ofiara siepaczy w mundurach, jeśliby poległ z bronią w ręku.

Samobójstwo popełniła później również córka chilijskiego prezydenta Beatriz Allende, członkini Komunistycznej Partii Kuby. Dlatego w pośmiertnym biogramie opublikowanym na Kubie nie znalazła się informacja o jej przynależności do partii.

Potwierdziły się za to straszne legendy o bestialskim zamordowaniu barda chilijskiej rewolucji – gitarzysty Victora Jary. Zanim oprawcy zabili go na stadionie, a zmasakrowane ciało wyrzucili na jedno z przedmieść Santiago de Chile, połamali mu ręce i palce.

Zagadkę stanowią okoliczności śmierci byłego prezydenta Eduarda Freia. Frei był chadekiem, rządził w Chile przed rewolucją Allende. Zamach stanu Pinocheta powitał z ulgą, sądząc, że wojskowi zrobią porządek z reformatorami i przekażą władzę konserwatywnym cywilom – tj. ludziom takim jak on. Ale junta nie zamierzała dzielić się władzą z nikim, więc przeszedł do opozycji. W 1982 r. 71-letni Frei udał się do kliniki Santa Maria – tej samej, w której dziewięć lat wcześniej zmarł Neruda – na niegroźną operację gastryczną. Niespodziewanie zmarł – jak podano oficjalnie – w wyniku powikłań pooperacyjnych.

W 2006 r. dokonano ekshumacji zwłok i wykryto ślady substancji trujących, które mogły spowodować zgon. Dziś wiadomo, że wielu chilijskich lekarzy współpracowało z tajną policją polityczną DINA i asystowało przy torturowaniu więźniów. Sprawy śmierci Freia nigdy do końca nie wyjaśniono. Wątpliwości sądu apelacyjnego doprowadziły do zwolnienia sześciu oskarżonych o zatrucie byłej głowy państwa. Jednak sam proces o zamordowanie Freia, choć zamknięty, nadaje rysy prawdopodobieństwa przekonaniu szofera Nerudy, że jego chlebodawca nie umarł śmiercią naturalną, lecz został otruty.

Doktor Śmierć

W trakcie śledztwa pojawiły się sprzeczne relacje. Araya twierdzi, że lekarz Nerudy wysłał go po lekarstwa, tymczasem jest możliwe, że pojechał on po wodę kolońską na prośbę żony poety (zmarłej w 1985 r.). Niespełna rok po śmierci Nerudy Matylda udzieliła wywiadu hiszpańskiej gazecie, w którym powiedziała, że choroba nowotworowa była pod kontrolą, nie zanosiło się na szybki nawrót, a jej mąż umarł z powodu wstrząsu psychicznego, jakim był dla niego zamach stanu Pinocheta.

Szpital, w którym zmarł poeta, odmówił wydania sądowi dokumentów mogących ułatwić wyjaśnienie zagadki śmierci Nerudy. Odmowę uzasadniono zagubieniem bądź zniszczeniem części starych papierów. Prawnicy reprezentujący partię komunistyczną widzą w tym chęć zatuszowania sprawy.

Kto mógł być zabójcą poety? Ostatnio pojawił się wyraźny trop wskazujący na niejakiego Michaela Townleya, tajemniczego lekarza, który zrobił zastrzyk poecie. Inny lekarz ze szpitala Santa Maria mówił o nim per Dr Price i podał jego charakterystykę. Okazało się, że Townley to były działacz faszyzującej partii Patria y Libertad (Ojczyzna i Wolność) oraz były agent CIA, który brał udział w dwóch zabójstwach na zlecenie DINA: chilijskiego generała Carlosa Pratsa w Buenos Aires w 1974 r. oraz byłego ministra spraw zagranicznych w rządzie Allende, Orlando Leteliera, w Waszyngtonie w 1976 r. Townley próbował też zabić w Rzymie byłego wiceprezydenta Chile Bernardo Leightona (zdołał go tylko zranić, natomiast żona Leightona pozostała kaleką do końca życia). Była to część operacji Kondor – polowania na wrogów dyktatury poza granicami Chile. W DINA Townley zajmował się też preparowaniem trucizn służących do unicestwiania wrogów junty.

Townleya sądzono w USA za zabójstwo Leteliera, odsiedział pięć lat i dwa miesiące, a następnie wyszedł na wolność i został objęty programem ochrony świadków. Mieszka podobno w Kansas i pracuje jako deweloper. Stany Zjednoczone odmawiają jego ekstradycji do Argentyny, gdzie powinien stanąć przed sądem za zorganizowanie zamachu i zabójstwo gen. Pratsa. We Włoszech osądzono go zaocznie za próbę zabicia wiceprezydenta Chile Leightona.

Nawet jeśli uda się dowieść, że Neruda został otruty i że to Townley zrobił mu śmiertelny zastrzyk – tu zapewne pozostaną jedynie poszlaki – osądzenie w Chile byłego agenta CIA i DINA będzie najprawdopodobniej niemożliwe.

Poeta pamięta

Historia, jak wiemy, lubi złośliwie chichotać. W dniu, w którym ekshumowano zwłoki Nerudy, zmarła Margaret Thatcher – wielka orędowniczka i przyjaciółka Pinocheta. Ta koincydencja przypomniała o politycznym i moralnym wspólnictwie Wielkiej Brytanii i części Zachodu, przede wszystkim Wuja Sama, w zbrodniach tej i podobnych junt w Ameryce Łacińskiej. Premier Wielkiej Brytanii zniosła embargo dla dyktatury Pinocheta na broń, a rodzina dyktatora systematycznie przyjeżdżała do Londynu w prywatne odwiedziny do Thatcherów. Gdy w 1998 r. na wniosek hiszpańskiego sędziego zatrzymano tam Pinocheta, była już wówczas pani premier stanęła w obronie eksdyktatora. Powiedziała w świetle kamer, że „to on przywiódł demokrację do Chile”. No comment, jak mawiają Brytyjczycy.

Pinocheta nigdy nie osądzono za zbrodnie: ponad trzy tysiące zamordowanych i „znikniętych”, dziesiątki tysięcy torturowanych i uwięzionych, setki tysięcy wygnanych. Gdy w końcu odebrano mu immunitet dożywotniego senatora i chciano postawić przed sądem, adwokaci bronili go przed karą – za ponad 300 zarzutów o charakterze kryminalnym – stanem demencji. Zmarł w areszcie domowym w 2006 r. w wieku 91 lat. Wielki mir, jakim darzyła go nadal konserwatywna część społeczeństwa, Pinochet utracił nie z powodu popełnionych zbrodni, lecz malwersacji finansowych: wyprowadził z Chile i ukrył na zagranicznych kontach ok. 30 mln dol. Gospodarkę Chile zostawił w niezłym stanie, lecz strukturę społeczną – w czołówce najbardziej niesprawiedliwych i nierównych w całym regionie.

Pablo Neruda nie miał szansy zobaczyć, co dyktator zrobił z wymarzonym krajem – poznał jedynie uwerturę wojskowego marszu Pinocheta. Być może rzeczywiście, jak twierdziła przed laty wdowa, umarł z rozpaczy, widząc, jak płonie jego świat. Może umarłby nawet, gdyby Dr Price nie zrobił mu zastrzyku. Może zginąłby w Meksyku, tak jak gen. Prats zginął w Buenos Aires i Orlando Letelier w Waszyngtonie.

Dyktatorzy nie czytają wierszy o tym, że „poeta pamięta”, ale czują przez skórę, instynktownie, że poeci to ból głowy. Jak bardzo z powodu Nerudy bolała Pinocheta głowa, dowiemy się być może wkrótce – w rocznicę zamachu stanu albo 23 września, w 40 rocznicę śmierci poety. Jakiś czas temu sędzia Mario Carroza studził jednak oczekiwania: możliwe, że stuprocentowo pewnej prawdy o okolicznościach zgonu poety nie poznamy nigdy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Kiedy lekarze podlegają karze

Lekarze do więzień za błędy medyczne? Co jest zagrożeniem dla zdrowia: kadra medyczna czy polityczna?

Ewa Siedlecka
11.06.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną