Kraj

Jak PiS chce zapewnić państwu bezpieczeństwo

W kontekście wyborów do europarlamentu kwestia bezpieczeństwa powinna być jedną z najistotniejszych. W kontekście wyborów do europarlamentu kwestia bezpieczeństwa powinna być jedną z najistotniejszych. U.S. Army photo by Spc. Samuel Brooks / Flickr CC by SA
Dlaczego podczas ostatniej konwencji PiS pominięto sprawy polityki zagranicznej, nie mówiąc o kwestiach bezpieczeństwa? Jak to swego czasu zapytał pan premier: to dobrze czy źle?

23 lutego odbyła się konwencja PiS inicjująca kampanię do Parlamentu Europejskiego. 23 lutego wypada akurat Dzień Obrońców Ojczyzny Federacji Rosyjskiej, a wcześniej – Dzień Armii Czerwonej. Jakby w prezencie dla dzielnych obrońców na konwencji w ogóle nie wspomniano o polityce zagranicznej, nie mówiąc już o kwestiach bezpieczeństwa. Jak to swego czasu zapytał pan premier: to dobrze czy źle?

Warto w tym miejscu dodać, że jest też 10-letni Plan Modernizacji Technicznej Wojska Polskiego przygotowany przez MON. O tym planie pisze Marek Świerczyński, więc tutaj nie będę się nim zajmował. Spójrzmy raczej na dotychczasową działalność PiS na polu obronności. A za jakiś czas znów rozliczymy rządzących (ktokolwiek będzie rządził) z tego, co faktycznie zostało zrobione. Obyśmy tylko zdążyli, zanim rozliczy ich z tego historia – na wypadek obcej agresji na nasz kraj.

Wojna nam nie zagraża?

W kontekście wyborów do europarlamentu kwestia bezpieczeństwa powinna być jedną z najistotniejszych. Unia Europejska i NATO stanowią dwa ważne filary tego bezpieczeństwa. A jak się ma 500 plus do naszych działań w ramach wspólnoty? Nijak.

A może zwyczajnie nic nam nie zagraża? Tak jeszcze do niedawna myśleliśmy. Wojna, zbrojna agresja? Nie w XXI w. Tyle że Rosja nic sobie z takiego myślenia nie robi. W 2008 r. napadła na Gruzję, a w 2014 r. na Ukrainę. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że nie spotka nas to samo. Może nie dziś i nie jutro, ale budowanie zdolności obronnych też nie następuje z dnia na dzień. Na dostawy nowego sprzętu czeka się długo, a później trzeba wyszkolić żołnierzy. Nowy karabin doświadczony żołnierz opanuje w miesiąc. Nowy samolot wymaga dwóch lat. A kto wie, co będzie za lat pięć–siedem? Od Rosji silniejsi nie będziemy, ale jeśli będziemy w stanie groźnie kąsać, agresja jej się nie opłaci. Tymczasem na pochyłe drzewo to nawet koza...

To dobry moment, żeby podsumować działania PiS na polu obronności. Co zrobiono dobrze, a co źle?

Utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej – dobrze czy źle?

Wyszło marnie. Sama idea wojsk obrony terytorialnej nie jest zła, przydałaby się formacja porządkowa ochraniająca zaplecze walczących wojsk. Ale tworzenie takiej ilości jednostek przy tak okrojonym szkoleniu to marnowanie pieniędzy. Szkodę przynosi też wydrenowanie z wojsk operacyjnych dobrze wyszkolonych oficerów, przeniesionych do WOT, a także złudne i bezpodstawne poczucie wzmocnienia naszej obronności.

Zakup systemu Patriot w ramach programu Wisła dobrze czy źle?

Dobrze! Ale... kupujemy najbardziej wyposażoną wersję z możliwych. Za dwubateryjny dywizjon z czterema radarami kierowania ogniem i 16 wyrzutniami płacimy ponad 16 mld zł. Takim dywizjonem możemy bronić Warszawy przed atakami lotniczymi i rakietowymi. To bardzo ważne, ale jest jeszcze co najmniej kilka krytycznych obiektów do obrony. Może trzeba było zakupić nieco starszą, ale tańszą wersję systemu, może warto było zrezygnować z kosztownego amerykańskiego systemu dowodzenia, a spróbować dostosować nasz własny system Dunaj II do współpracy z patriotami? Na opracowanie Dunaja i wdrożenie go do wojsk swego czasu wydaliśmy też niemałe pieniądze. Warto też rozejrzeć się za używanymi patriotami nieco starszej generacji do uzupełnienia obrony powietrznej. Okażą się zdecydowanie lepsze od posiadanych, mało obecnie wartościowych postradzieckich (choć zmodernizowanych) S-125M Newa-SC. Mimo tych zastrzeżeń sam zakup patriotów trzeba zaliczyć do pozytywów.

Czytaj także: Strategiczne antyrakiety znajdą się w Polsce?

Przeniesienie czołgów Leopard 2A5 z elitarnej 11. Dywizji Kawalerii Pancernej z Żagania do 1. Warszawskiej Brygady Pancernej w Wesołej – dobrze czy źle?

Fatalnie. Rozkompletowano elitarną 11. DKP, całkowicie wyposażoną w najlepsze w Europie czołgi Leopard 2. Ponad sto czołgów skierowano do brygady, w której wykorzystuje się tylko połowę z nich – w jedynym jej rozwiniętym batalionie czołgów. Drugi jest skadrowany, czyli istnieje na papierze – ma być zapełniony rezerwistami na wypadek wojny. Tylko skąd tych rezerwistów wziąć, jeśli nie mamy zasadniczej służby wojskowej? I jak mają oni opanować obsługę czołgu Leopard 2? A istniejący batalion – jak ma się szkolić, skoro ośrodek z kilkoma całkiem przyzwoitymi symulatorami czołgów został w Świętoszowie koło Żagania? Raz na tydzień wozić warszawskich czołgistów 500 km autobusami? Z Żagania do Świętoszowa jest 30 km. Nie mówiąc o tym, że 16. Dywizja Zmechanizowana, w skład której wchodzi brygada z Wesołej, ma teraz trzy różne typy czołgów. Rzecz bardzo niewygodna z punktu widzenia szkolenia i dowodzenia w walce, a koszmarna z punktu widzenia logistyki.

Zakup systemu HIMARS w ramach programu Homar dobrze czy źle?

Dobrze, ale... Znów – system HIMARS jest groźną i skuteczną bronią, ale kupiliśmy nieco zbyt mało rakiet. Miejmy nadzieję, że w przyszłości dokupimy więcej. Trzeba też powiązać możliwość zadawania precyzyjnych ciosów z możliwością precyzyjnego lokalizowania celów. Dla rakiet o zasięgu do 70 km mamy rozwiązanie – kilka miesięcy temu zakupiliśmy osiem zestawów rozpoznawczych aparatów bezpilotowych PGZ-19R (razem 40 dronów) w ramach programu Orlik. Mogą one wskazywać cele dla rakiet o tym zasięgu. Ale co z rakietami o zasięgu 300 km? Prowadzone są programy: Gryf – bezpilotowców rozpoznawczo-uderzeniowych dla dywizji i Zefir – dużych uzbrojonych dronów dla Sił Powietrznych. Ale żaden nie doczekał się wyboru dostawcy, nie mówiąc już o kontrakcie. Czekamy.

Czytaj także: Czy Duda kupi Homara?

Tworzenie czwartej, 18. Dywizji Zmechanizowanej – dobrze czy źle?

I znów skucha. Rozwiązanie czwartej dywizji Wojsk Lądowych przez PO było błędem. Co prawda w istniejącej formie dywizja miała ograniczoną wartość bojową, ale trzeba było myśleć o modernizacji jej sprzętu, a nie zamieceniu problemu pod dywan. Z kolei działania PiS przypominają wymiecenie problemu spod dywanu. Nowa dywizja ma bowiem powstać przez wyjęcie 1. Brygady Pancernej z 16. Dywizji Zmechanizowanej (gdzie czwarta brygada jest czymś w rodzaju piątego koła u wozu), dołączenie samodzielnej 21. Brygady Strzelców Podhalańskich z Rzeszowa i odtworzenie 3. Brygady Zmechanizowanej z Lublina. Czyli de facto tworzymy tylko jedną brygadę, ale ma ona otrzymać ten sam muzealny sprzęt, jaki miała przed rozwiązaniem. Którego wątpliwa wartość bojowa leżała u podstaw rozwiązania tej brygady. Bez sensu.

Program Harpia, zakup nowych samolotów bojowych – to dobrze czy źle?

Nowe samoloty bojowe są nam potrzebne. Dobrze, że zwrócono się do producentów, by udzielili nam informacji o samolotach. Tyle że firmy zaoferowały wszystko, co mają aktualnie do sprzedaży. Od maleńkiego Gripena po wielki jak autobus F-15X Super Eagle. To co my w końcu chcemy kupić? Czyżbyśmy nawet w przybliżeniu nie wiedzieli, jaki samolot jest nam potrzebny?

Długo można by wyliczać. Na plus można PiS zaliczyć reformę systemu dowodzenia wojskiem (choć jest ona dość kosmetyczna), dokupienie czterech kolejnych samolotów szkolnych, a także nieśmiałe próby zakupu śmigłowców dla wojska, na razie symbolicznie czterech. Na minus – politykę kadrową, zły nadzór nad przemysłem obronnym, ociąganie się z zakupami aparatów bezpilotowych, śmigłowców szturmowych i wielu innych potrzebnych rzeczy.

Czytaj także: Błaszczak ostro o „szastaniu pieniędzmi” w MON. Mówił o Macierewiczu?

O sile wojska decyduje najsłabsze ogniwo

Jak to wszystko zbilansować, podsumować? Doskonałą diagnozę postawił ceniony przeze mnie gen. Różański. Rozwój wojska jest zupełnie niezrównoważony. Mamy wyspy nowoczesności – stwierdził generał. Ale o sile wojska, jak o wytrzymałości łańcucha, decyduje najsłabsze ogniwo, a nie najsilniejsze. Generał trafił w sedno. Brakuje długofalowego planu, przemyślanych priorytetów wynikających z przewidywanych scenariuszy zagrożeń dla naszego militarnego bezpieczeństwa. Kupujemy raz to, a raz tamto. I chwalimy się tym. To tak jakbyśmy w naszym samochodzie mieli kosztowne, najlepsze na świecie opony, doskonałe klocki hamulcowe i śliczną tapicerkę, a z silnika lałby się olej na wszystkie możliwe strony.

Muszę zrobić zastrzeżenie – poprzednie rządy nie były wcale lepsze. Zakupy dla wojska systematycznie lekceważono, co wywołało katastrofalne spiętrzenie się problemu. Marnowano też bezsensownie pieniądze, a symbolem tego niech będzie nieszczęsna korweta Gawron, której budowa pochłonęła takie sumy, jakbyśmy krążownik budowali. A która kończy jako niedozbrojony okręt patrolowy. Wiadomo, SLD i PO sknociły. Ale PiS to miała być dobra zmiana. Miałem nadzieję, że dla wojska też dobra. Znów się dałem nabrać.

Czytaj także: Rakiety nie wypaliły

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama