Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Kraj

Skąd prokremlowski nacjonalista wziął się w Cytadeli?

Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej Joanna Borowska / Forum
Jan Engelgard do zeszłego tygodnia kierował Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, upamiętniającym więźniów carskiej Rosji. Jednocześnie od 30 lat redagował nacjonalistyczne i prokremlowskie pismo.

Naczelny „Myśli Polskiej” Jan Engelgard to filar środowiska tzw. endekokomuny. To nacjonaliści, którzy w czasach Polski Ludowej działali legalnie w takich organizacjach jak Stowarzyszenie PAX, Polski Związek Katolicko-Społeczny czy Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego. Wspierał ich pezetpeerowski „beton” – natolińczycy i moczarowcy. Te pozornie leżące na przeciwnych biegunach politycznych środowiska łączyły antysemityzm, prorosyjskość i antyniemieckość. W ich ocenie przynależności Ziem Odzyskanych do Polski bronił bowiem wyłącznie sojusz ze Związkiem Radzieckim.

Czytaj też: Zaskakująca kariera byłej żony lidera prokremlowskiej Zmiany

Osiem stronnictw narodowych

Engelgard należał do PZKS, a później do PAX, do dziś zachował dużo sympatii dla władz ówczesnego PRL, np. Wojciecha Jaruzelskiego. Jeszcze więcej miał jej dla głównego kolaboranta ze strony nacjonalistów, szefa przedwojennego faszystowskiego Ruchu Narodowo-Radykalnego Falanga Bolesława Piaseckiego – w PRL lidera PAX. Środowisko Engelgarda pochwala wprowadzenie stanu wojennego, uważając, że „Solidarność” była sponsorowanym przez Amerykanów ruchem wywrotowym, który doprowadził Polskę do upadku, rozkradzenia jej majątku i uczynił amerykańską półkolonią.

W 1991 r. Engelgard wstąpił do Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego i objął funkcję wiceprezesa. Była to jedna z małych partii nacjonalistycznych, które zaczęły działać legalnie po 1989 r. Samych stronnictw narodowych powołano wówczas osiem. Wszystkie były zajadle antyniemieckie, sprzeciwiały się zjednoczeniu Europy, a często także obecności Polski w NATO. Co wyróżniało SND spośród innych? Przede wszystkim dwie rzeczy: dobre kontakty zagraniczne i... duża liczba byłych tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa PRL w jego władzach.

Czytaj też: Wielka wojna ojczyźniana w Konfederacji

Tajni współpracownicy i londyńskie zaloty

W radzie politycznej partii zasiadało ich bowiem aż sześciu, i to łącznie z jej prezesem Janem Tomaszem Zamoyskim (TW SB „Hrabia”). Tajnymi współpracownikami SB byli także Leszek Żebrowski (TW SB „Leszek”, obecnie historyk amator, propagator kultu „żołnierzy wyklętych”), Bogusław Kowalski (TW SB „Przemek”, „Mieczysław”, obecnie polityk PiS), Napoleon Siemaszko (TW SB „Teodor”,* nie żyje), Bogusław Jeznach (TW SB „Filip”, aktywny w mikropartiach nacjonalistycznych), Bogusław Rybicki (TW SB „Rogulski”,** także aktywny w mikropartiach nacjonalistycznych).

Wszystkie stronnictwa walczyły zawzięcie między sobą o tytuł dziedzica przedwojennej partii Romana Dmowskiego. Droga do tego wiodła m.in. przez pozyskanie sympatii dziewiątego ze stronnictw narodowych, czyli tego, które działało na emigracji, przede wszystkim w Anglii. Miało ono oprócz waloru symbolicznego także ten materialny: kilka nieruchomości oraz wydawane od 1941 r. w Zjednoczonym Królestwie najważniejsze pismo nacjonalistyczne „Myśl Polska”.

Nie udało się uzyskać tego namaszczenia m.in. kontrolującej jedno ze stronnictw rodzinie Giertychów, bo nestor rodu Jędrzej był mocno skonfliktowany z kolegami z emigracji. Prezes SND Jan Tomasz był za to synem ostatniego przedwojennego ordynata Zamoyskich herbu Jelita, znającym języki obce hrabią i senatorem. Z londyńskiej wycieczki wraz z Engelgardem przywieźli więc do Polski sojusz z emigrantami.

Czytaj też: Jak wygląda i o co walczy polska skrajna prawica

Kwiat prorosyjskiej propagandy

O ironio, dawna emigracyjna „Myśl Polska” pod kierownictwem Engelgarda stała się jedną z najważniejszych w Polsce tub prorosyjskiej propagandy. Kierowana przez niego od 1997 r. gazeta publikuje teksty wszystkich najważniejszych głosów polskiego obozu prokremlowskiego. Można znaleźć w niej teksty m.in. Mateusza Piskorskiego, dawnego posła Samoobrony, dziś zmagającego się z procesem o szpiegostwo na rzecz Rosji.

Publikuje tam znana z organizacji wyjazdów dziennikarzy na obozy w Moskwie, Kaliningradzie czy Petersburgu autorka książki „Widziane z Moskwy” Agnieszka Piwar. Czytać można też w „Myśli Polskiej” wywody dawnego ideologa zamieszanej w zamachy terrorystyczne w Ukrainie Falangi Ronalda Laseckiego. Do pisma pisze też wiceszef prokremlowskiej partii Zmiana Konrad Rękas. Teksty łączy niechętny stosunek do Izraela i USA, Ukrainy i Niemiec, za to często entuzjastyczne podejście do poczynań politycznych Rosji.

Czytaj też: Powtórka z lat 30.? Jak skrajna prawica przejmuje obóz władzy

Z PSL do Cytadeli

Jak jednak Engelgard, nacjonalista z niszowej partii i redaktor naczelny endeckiego pisemka, znalazł się na kierowniczym stanowisku w Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej? Zawdzięcza to wsparciu polityków PSL. Skąd ta egzotyczna kooperacja? W latach 90. trwały przepychanki kanapowych partii nacjonalistycznych o dominację. Jednym z pomysłów na wyjście z niebytu był sojusz z ludowcami. Postkomunistyczne ZSL miało uwiarygodnić się sojuszem z „prawdziwymi” prawicowcami, a dla nacjonalistów wieś była „naturalnym rezerwuarem sił narodu” i przyszłą klasą średnią złożoną dziś z drobnych posiadaczy.

Różne partie nacjonalistyczne bez wielkich sukcesów próbowały w latach 90. umieszczać swoich działaczy na listach ludowców. W 1997 r. zrobiło tak też SND. Nie wprowadziło do Sejmu nikogo ze swoich kandydatów, ale Engelgard zawarł kilka cennych przyjaźni. Przede wszystkim z ważnymi później ludowcami: Adamem Struzikiem i Januszem Piechocińskim. Engelgard pozostaje blisko szczególnie z tym pierwszym, u jego boku był nawet członkiem zarządu województwa mazowieckiego (reprezentował LPR).

Muzeum X Pawilonu jest częścią Muzeum Niepodległości, podlegającego mazowieckiemu samorządowi, kierowanemu wciąż przez Struzika. Dziś, kiedy w kontekście inwazji rosyjskiej wypłynęło nazwisko historyka oskarżanego o promowanie kremlowskiej propagandy, marszałek województwa nie komentuje tej znajomości. „Za politykę kadrową odpowiada dyrektor instytucji, w której zatrudniony jest pracownik – w tym przypadku Muzeum Niepodległości”, stwierdziła jedynie Marta Milewska, rzeczniczka prasowa urzędu marszałkowskiego.

Czytaj też: Pogańscy bogowie, maczety i migranci. Kto broni polskiej granicy

Antyukraińscy falangiści

Engelgard poza pracą na Cytadeli, pisaniem książek o Bolesławie Piaseckim i wydawaniem prorosyjskiej „Myśli Polskiej” jeszcze kilka lat temu rozwijał szeroko działalność związaną z młodzieżą. Jego środowisko powołało organizację paramilitarną Polski System Walki Wręcz „Haller”. Ma ona kilkanaście sekcji będących połączeniem harcerstwa, formacji politycznej i organizacji paramilitarnej. Znana jest z organizowania „Rajdu szlakiem ogniomistrza Kalenia”, czyli bohatera kina patriotycznego z okresu PRL, który zwalczał w Bieszczadach oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii i Narodowych Sił Zbrojnych.

Z Engelgardem i PSWW „Haller” współpracowała m.in. narodowo-bolszewicka Falanga. To jej aktywiści – Michał P., Tomasz Rafał Sz. i Adrian M. – zostali w 2018 r. zatrzymani przez ABW za działalność terrorystyczną w interesie Rosji prowadzoną w Ukrainie. W ramach prowokacji mieli podpalić budynek stowarzyszenia węgierskiej mniejszości na Zakarpaciu. Wcześniej prorosyjscy falangiści byli oskarżani o próbę podpalenia ukraińskiego centrum w Warszawie, a prowadzony przez ich organizację xportal.pl był jedną z głównych tub prokremlowskiej propagandy w Polsce. Był, bo po inwazji Rosji na Ukrainę tajemniczo z sieci zniknął.

Podkast „Polityki”: Brunatny Dolny Śląsk. Śladami skrajnej prawicy

„Rosjanie jak Żydzi”

W swojej konsekwentnie prorosyjskiej postawie naczelny „Myśli Polskiej” trwa już ponad 30 lat. W maju 2016 r. to właśnie Engelgard przyjął w Cytadeli Warszawskiej motocyklistów i przyjaciół Putina znanych jako Nocne Wilki. 13 marca 2021 urządził telekonferencję z Piskorskim, podczas której padło stwierdzenie, że Rosjanie są traktowani jak Żydzi podczas II wojny światowej. Teraz Engelgard stracił kierownicze stanowisko w muzeum, ale pozostał jego pracownikiem, zapewne ze względu na przepisy o ochronie pracowników w wieku przedemerytalnym.

Czytaj też: Rosja i jej służby permanentnie wpływają na wybory w Polsce\

*Sygnatura akt IPN BU 001043/858

**Informacja na podstawie kartoteki odtworzeniowej i Karty E0-4, BUiAD IPN w Warszawie, AIPN, 0222/417, t. 1–2.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną