Newsmax wchodzi do Polski. Idzie z prądem, powalczy o widza na prawicy. Czas się bać?
Na pierwszy rzut oka taki ruch wydaje się pozbawiony większego sensu. W Polsce nadaje TV Republika, która wprawdzie ma ostatnio problemy finansowe i strukturalne, związane z chaosem wokół opłat za koncesję i niespecjalną popularnością wśród reklamodawców, ale exodus gwiazd z dawnej TVP czasów Jacka Kurskiego do stacji Tomasza Sakiewicza przyniósł jej nową, wierną publiczność.
Obok na powierzchni próbuje się utrzymać wPolsce24, choć to twór kuriozalny. Z jednej strony chce być linearną telewizją w starym stylu, z drugiej – wciąż utrzymuje internetową, nieco amatorską estetykę. W dodatku nie ma gwiazd, które funkcjonują w uniwersum Sakiewicza, a konflikt o kierunek programowy między Jackiem i Michałem Karnowskimi, zakończony usunięciem ze stacji tego drugiego, zahamował rozwój całego projektu.
Polska to nie Węgry
Jakby tego było mało, przynajmniej w teorii, rywalizacja może nabrać rumieńców za rok. Jeśli w Polsce dokona się zmiana władzy, zapewne, jak przy każdej takiej okazji, towarzyszyć jej będą czystki w mediach publicznych. Tym razem mogą być wyjątkowo brutalne, bo prawica się radykalizuje i pała żądzą zemsty za wyłączenie wtyczki TVP Info na początku rządów Donalda Tuska i jego ekipy.
Właściciela na bardziej konserwatywnego, bliskiego administracji Trumpa zmienił też TVN, choć tu komentatorzy powinni wstrzymać się z przewidywaniami. Na papierze rodzina Ellisonów, wpływowa oligarchiczna familia na dworze prezydenta USA, media przejmuje po to, żeby przesunąć je w prawo albo zagłodzić – już to zrobiła ze stacją CBS, gdzie nowa naczelna Bari Weiss prowadzi politykę wydawniczą w stylu naiwnego symetryzmu. Materiały reporterskie przygotowywane przez stację pokazują z reguły, że, parafrazując Trumpa z 2017 r., „przemoc jest zawsze po obu stronach”, a każda perspektywa jest ciekawa – nawet ta, która domaga się łamania praw człowieka, jak w przypadku megawięzień w Salwadorze.
Ellisonowie chcą zarazem przede wszystkim zarabiać, a zmiana linii programowej TVN byłaby pod tym względem przeciwskuteczna. Stworzyłaby bowiem pustkę wśród widzów centrowych, wielkomiejskich, wciąż rytualnie oglądających telewizję naziemną, ale niechętnych prawicowemu przekazowi. To też, dodajmy, najzamożniejsza część polskiego społeczeństwa, co ma przełożenie na decyzje reklamodawców. Pogłoski o śmierci tradycyjnej telewizji są mocno przesadzone, przynajmniej na razie. TVN to wielokanałowe miniimperium, a Polska to nie Węgry, gdzie rzeczywistość można zmienić jednym podpisem, bo publika niewielka, a kraj mały.
Czytaj też: Miliarder, który może kupić TVN. Wszyscy korzystamy z produktów jego firmy, nawet jeśli o tym nie wiemy
Newsmax nie jest bez szans
Na tak zarysowane pole konkurencji wchodzi właśnie Newsmax. Już widać, że nie jest bez szans. Przy mało wiarygodnej, pozbawionej tożsamościowej grupy odbiorców TVP, mającej negatywne konotacje polityczne Republice, wciąż niszowej wPolsce24 i raczej trudnym do całkowitego przeprogramowania TVN – ma szansę na niemały sukces na naszym rynku. Zwłaszcza że nie jest wcale tak jednoznaczną tubą propagandową, jak mogłoby się wydawać.
Owszem, dużo tam treści religijnych, konserwatywnych, powtarzających płytkie aksjomaty spod znaku „America First”. Ale jednocześnie Newsmax reprezentuje tę część prawicy, która wciąż zdaje się wierzyć w amerykański sen. Innymi słowy, do władzy chce dojść własnymi zasobami, a nie poprzez płatną protekcję. Dlatego Newsmaxowi zdarzało się w ostatnim czasie skrytykować Trumpa i jego administrację, czego już np. TVP Kurskiego wobec PiS by nie zrobiła. Kiedy sekretarz obrony/wojny Pete Hegseth zmienił zasady pracy dziennikarzy w Pentagonie, właściwie uniemożliwiając im zdobywanie informacji inaczej niż poprzez czytanie notek prasowych, Newsmax podpisał petycję przeciwko jego decyzji. A zrobił to razem z CNN, pismami „Washington Post”, „New Yorker” czy „New York Times”, mediami liberalnymi, jawnie krytycznymi wobec tej administracji.
Z jednej strony można to było odebrać jako gest solidarności, próbę walki z cenzurą i przejęciem kontroli przez władzę nad całą sferą informacyjną w USA. Z drugiej – może to listek figowy i ruch biznesowy, bo jednak brak jakiejkolwiek wolności mediów nie opłaca się nikomu w tym sektorze. Znacznie lepiej, gdy informacja jest „trochę wolna, a trochę zniewolona” – kiedy jedni mogą z niej korzystać bez przeszkód, a inni nie mają do niej dostępu.
Newsmax, dołączając do pozwu zbiorowego, zapewne chciał doprowadzić właśnie do takiego rozstrzygnięcia. Najlepiej byłoby, gdyby zakaz biegania po korytarzach Pentagonu został zdjęty, ale przepustki – rozdane tylko niektórym redakcjom. Zwłaszcza tym, które prezydent kocha oglądać. A w tej grupie Newsmax nie tylko się znajduje, ale i czuje się coraz pewniej.
Czytaj też: TV Republika bryluje w USA, zgubiła listek figowy
Trump lubi taką telewizję
Jak niedawno na łamach magazynu „The Atlantic” pisał Jonathan Lemire, Trump jest maniakalnym widzem staromodnej, linearnej telewizji, co więcej, jego dieta informacyjna, przed telewizorem i w internecie, staje się coraz bardziej monotonna. Ogląda już wyłącznie Fox News, One America News Network i właśnie Newsmax. Nie korzysta za bardzo z Twittera/X, pisze Lemire. Słucha wyłącznie tych, którzy suflują przekaz zgodny z jego wizją rzeczywistości, tworząc swego rodzaju samonapędzającą się pętlę.
Media, które chcą zachować przychylność Białego Domu – polityczną, regulacyjną, finansową – muszą wpisywać się w pewien ton propagandowy. Nie zawsze musi być jednoznacznie krytyczny wobec Demokratów, ale nieustannie chwalebny wobec Trumpa, coraz bardziej przekonanego o swojej boskiej proweniencji i nieomylności.
Dlatego programy informacyjne Newsmaxa, przynajmniej w USA, odhaczają wszystkie kluczowe elementy światopoglądu Trumpa. Wybory z 2020 r. zostały sfałszowane, Iran i Wenezuela majstrują przy ordynacji w USA, opozycja jest przeżarta moralną zgnilizną, pedofilią i aferami seksualnymi. Nieco mniej jest tam elementów związanych ze skrzydłem bliskim J.D. Vance’owi, czyli wojen kulturowych, ale już treści religijne zobaczyć można bardzo często.
Jednym słowem: Newsmax oferuje wysokie stężenie trumpizmu, choć niekoniecznie odwołuje się do samego Trumpa, co w dzisiejszych czasach, przy rozłamach w ruchu MAGA, wydaje się inteligentną strategią.
Czytaj też: Karnowscy kontra Sakiewicz: wojna na kanały TV. O widzów, pieniądze i sympatię prezesa
Telekom Srbija: tuba Kremla?
Spółka, która ma być w Polsce operatorem stacji Newsmax, budzi sporo kontrowersji. Działa w pewnym sensie w modelu franczyzowym, korzystając z nazwy i logotypu, ale większościowym właścicielem nadwiślańskiej spółki emitującej kanał – Newsmax Getaway – jest holenderska firma Adria DTH B.V., należąca do serbskiego giganta telekomunikacyjnego Telekom Srbija.
I tu zaczynają się kłopoty, bo Serbia, podobnie jak całe Bałkany – przynajmniej te poza Unią Europejską – funkcjonują w ekosystemie informacyjnym przesyconym rosyjską propagandą. Rosjanie w Serbii mają wolną rękę i chętnie z tego korzystają. Współpraca służb z SVR i GRU? Nie ma problemu. Użyczenie Rosjanom gabinetu w siedzibie MON? Da się zrobić. Przekazywanie informacji wywiadowczych, przepuszczanie przez Serbię rosyjskich najemników, szkolenie na jej terytorium rosyjskich prowokatorów mających zakłócić mołdawskie wybory? Wszystko, co Serbowie mają do zaoferowania, jest dostępne dla Rosjan.
Wlicza się w to też infrastruktura krytyczna: sieci telefoniczne, kable internetowe, dane wrażliwe, stacje telewizyjne i radiowe. Telekom Srbija to potężna spółka, w przeszłości finansowana przez rosyjskie banki blisko powiązane z Kremlem. Z ekranów należących do jej spółek mediowych, w tym Newsmax Balkans, wylewa się też rosyjska propaganda – niektóre programy są wręcz kopiowane z zakazanej w Unii Europejskiej Russia Today.
Jednym słowem, Newsmax w Polsce może stać się nie tyle tubą propagandową Trumpa, ile dziwnym mariażem religijnego fundamentalizmu, antyunijnych treści i publicystyki zwiększającej polaryzację. Trudno o bardziej szkodliwą społecznie mieszankę.