Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Film

Słodkie słowo wolność

Recenzja filmu: „Geograf przepił globus”, reż. Aleksandr Veledinsky

Konstantin Khabensky w roli tytułowej Konstantin Khabensky w roli tytułowej Art House / materiały prasowe
Autor fantastycznie buduje na wpół groteskowy nastrój filmu o domorosłym filozofie, fatalnym nauczycielu, bezskutecznie starającego się rozgryźć zagadkę ludzkiej natury.

Być wolnym od dobra i zła. Jak kochać, żeby nie stać się niczyim niewolnikiem i żeby nikt nie był naszym? Wolność bez ograniczeń oraz idealna miłość – odwieczne marzenia poetów, uwielbianego Puszkina – doprowadzają bohatera (Konstantin Khabensky) na skraj szaleństwa. Pal licho, że nie potrafi zarobić na auto, pije na umór, wylatuje z kolejnych prac, nienawidzi rozwrzeszczanej młodzieży, którą musi uczyć geografii. Nieważne, że żona (Elena Lyadova) nazywa go dinozaurem, nieudacznikiem, wygania z łóżka, żąda rozwodu. No i że za jego zgodą wdaje się w romans z jego najbliższym przyjacielem (Aleksandr Robak): grubą rybą, asystentem posła, właścicielem firmy budowlanej, kobieciarzem, szczęśliwym posiadaczem nowoczesnego vana.

W tragikomedii „Geograf przepił globus” Aleksandra Veledinsky’ego świat podąża w zupełnie przeciwnym kierunku, niżby sobie tego życzył stoicko usposobiony niedoszły doktorant wydziału biologii uralskiego uniwersytetu. Niby niczym się nie przejmuje, ale powód do nerwowej zadumy, łagodzonej końskimi dawkami alkoholu, zawsze znajdzie. A Veledinsky fantastycznie buduje na wpół groteskowy nastrój filmu o domorosłym filozofie, fatalnym nauczycielu, współczesnym odpowiedniku Lwa Nikołajewicza Myszkina, bezskutecznie starającego się rozgryźć zagadkę ludzkiej natury.

 

Geograf przepił globus, reż. Aleksandr Veledinsky, prod. Rosja, 120 min

Polityka 40.2014 (2978) z dnia 30.09.2014; Afisz. Premiery; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Słodkie słowo wolność"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną