Recenzja filmu: „Mów mi Marianna”, reż. Karolina Bielawska
Obraz walki człowieka o swoją tożsamość.
Obraz walki człowieka o swoją tożsamość.
Jest to dzieło na wskroś autorskie, wyrażające głębszy, metafizyczny sens poprzez osobliwą, wielotorową narrację (pętle czasowe) oraz imponującą stronę wizualną.
To wielowymiarowy, paląco aktualny dramat egzystencjalny, badający granicę wytrzymałości zwykłego człowieka, poddawanego nieustannej presji.
Skomplikowany proces odkrywania uwięzionej w męskim ciele kobiecości.
Ku naszej uciesze twórcy zadają kłam wrażeniu, że współczesna polityka historyczna Niemiec dąży do wybielenia przeszłości.
Idealna propozycja dla tych, którzy jeszcze nie zdążyli poprawić sobie nastroju przed wejściem w nowy rok.
Film jest świetnie sfotografowany, z nastrojową, wpadającą w ucho ścieżką dźwiękową.
Fani rozwlekłych, soczyście-ironicznych dialogów będą zachwyceni, co nie powinno ujść uwadze akademików przyznających Oscary.
Siódma odsłona „Gwiezdnych Wojne” nie ma w sobie nic z radosnego nastroju młodzieżowych filmów, do jakich przyzwyczaiła nas nowa trylogia.
Osobiste dramaty i globalne problemy społeczno-polityczne. Najlepsze filmy 2015 roku zgodnie mówiły o rzeczach najważniejszych.
To było kino poważnych spraw. Dostaliśmy porządne filmy obyczajowe, ale też wojenne. I co najmniej jeden świetny dokument.
Film jest poetycką ilustracją biografii Winklera, zrealizowaną w formie animowanej impresji.
Film opowiada o poważnej chorobie, jaką jest rak piersi, w konwencji komedii romantycznej.
Nakręcony telefonem komórkowym komediodramat (to pierwszy w historii kina tak udany eksperyment) brutalnie uświadamia, że trwanie w obłudzie i udawanie rodzinnej sielanki jest gorsze, a na pewno boleśniejsze od tego, co w pierwszym odruchu skłonni jesteśmy odrzucić i wyśmiać jako zwichnięte czy zdegenerowane.
Wybitny film wybitnej dokumentalistki, długo niedający o sobie zapomnieć.
Krwawy dramat o żądzy władzy, z wieloma naturalistycznymi scenami.
Brutalny obraz zdegradowanych relacji międzyludzkich.
Poza przyjemnością oglądania świetnego widowiska możemy być dumni, że Spielberg po raz kolejny docenił nasz kraj, kręcąc część zdjęć we Wrocławiu.
Oryginalność filmu polega na tym, że został nakręcony w jednym ujęciu.
Film robi kolosalne wrażenie dzięki dyskretnej metodzie realizacji oraz nowej, oryginalnej formie łączącej różne gatunki.