Recenzja gry: „Fallout Shelter”
Mozolna „zabawa” w zarządzanie życiem schronu.
Mozolna „zabawa” w zarządzanie życiem schronu.
Godna uwagi fabuła, wykorzystująca unikalne właściwości interaktywnego medium.
Dla miłośników tego uniwersum to atrakcja nie do przeoczenia.
Struktura otwartego świata pozwala na pełną przygód włóczęgę po obrzeżach fabuły, najlepiej Batmobilem, pełniącym tu ważną rolę.
Znakomite i nowatorskie formalnie, mimo, paradoksalnie, wykorzystania zarzuconej przez twórców gier dwie dekady temu techniki FMV (Full Motion Video).
To produkcja kameralna, ale z dużymi ambicjami.
Chwytam za przepustnicę i kieruję statek w stronę obcych słońc.
Błyskotliwie skonstruowane studium belgijskiego duetu, znów daje nam do myślenia.
Ekstremalny symulator przetrwania.
Nie wyrasta ponad średnią.
Fabuła jest przewidywalnym szablonem fantasy – tak mdłym, że aż wstyd streszczać.
Gra zrobiona przez weteranów złotej ery RPG.
Najnowsze dzieło Japończyków z From Software, poddaje nerwy najsurowszej próbie.
Najbardziej oczekiwana od premiery PlayStation 4 gra na tę konsolę zbiera skrajne opinie.
Gra uwodzi ogromem świata i liczbą oczekujących w nim przygód, ale rozczarowuje brakiem rzeczywistych wyzwań i licznymi uproszczeniami.
Jeśli ktoś gustuje w tego typu ogródku jordanowskim, będzie się bawił świetnie.
Erudycyjna ballada o wchodzeniu w dorosłość.
Wykreowany świat – mroczny, neogotycki, niebezpieczny, przez który trzeba torować sobie drogę ogniem i mieczem – robi wrażenie prezencją.
Filozoficzna gra łamigłówkowa. Filozoficzna! Tak właśnie określają „The Talos Principle” jej twórcy. Niebezzasadnie.
To jedna z najlepszych gier tego roku i najwybitniejszy polski tytuł.