Recenzja płyty: Błażej Król, „Łączy nas…,”
Część utworów sprawia wrażenie luźnej impresji na temat apokaliptycznego czasu i zrujnowanego miejsca. Warto posłuchać, warto pomyśleć.
Część utworów sprawia wrażenie luźnej impresji na temat apokaliptycznego czasu i zrujnowanego miejsca. Warto posłuchać, warto pomyśleć.
Przydałoby się trochę więcej gatunkowego ciężaru w tekstach, ale słuchana latem, ta muzyka świetnie się broni.
Amerykańska wokalistka i kompozytorka o etiopskich korzeniach próbuje łączyć w swojej muzyce plany dotąd trudne do powiązania.
W dyskografii rockowej grupy Matta Bellamy’ego bywało bardzo źle, „The Wow! Signal” część fanów powitała więc z ulgą. Dla postronnych jest to jednak radość przedwczesna.
Jest to muzyka bardziej do tańca niż tropienia kompozytorskich detali.
Rzadki to przypadek kariery, która zdaje się iść ciągle wyżej i wyżej. I to nie w statystyce, tylko w aspektach artystycznych.
Brzmienie Stonesów warte jest wpisu na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.
Przemysł rozrywkowy galopuje i stosownie do tego kariera Olivii Rodrigo wygląda jak losy Taylor Swift w przyspieszeniu.
Jakaś magia w tym jest.
Udana wariacja na temat tego, co już dobrze znamy – filmowej, bardzo plastycznej muzyki nostalgii.
Kariera grupy Łzy trwa od 30 lat, a jej głównym napędem był przebój o Agnieszce, która „dawno już tutaj nie mieszka”.
Znajduje się tu parę rytmicznych utworów, ale nie jest to płyta nijaka.
Trio Kneecap z Irlandii Północnej wkraczało na scenę z wykopem i w aurze skandalu.
Nowy album z muzyką Karola Szymanowskiego wydany przez brytyjską firmę Rubicon wart jest odnotowania z paru powodów.
W obozie rozbitej brytyjskiej grupy Black Midi doszło do dość cudownego w skutkach rozmnożenia bytów.
W czasach social mediów liczą się zasięgi, więc jeśli raz byłeś popularny, będziesz już zawsze, a kwestia tego, czy to dobra sława, czy niesława, staje się drugorzędna.
Sukces singla „Where Is My Husband” potwierdza, że Raye idzie w dobrą stronę.
Dźwiękowy plaster na skołatane nerwy, a przy tym materiał, w którym czuć żywe granie, brud i fizyczność muzykowania.
W wywiadach Wojciech Waglewski podchodzi do tej płyty, jak gdyby została nagrana i wydana mimochodem, tymczasem robi wrażenie jednej z najbardziej koniecznych w całym repertuarze Voo Voo.
W ciekawym miejscu jest przy czwartej płycie jedna z najpopularniejszych dziś gwiazd muzycznych, czyli Harry Styles.