Recenzja spektaklu: „Berek”, reż. Maja Kleczewska
Całość ściska za gardło i długo nie puszcza.
Całość ściska za gardło i długo nie puszcza.
Dzieje się dużo i raz jest bardziej ciekawie, raz mniej, a wszystko kończy wspaniała, pełna empatii lekcja... wychowania seksualnego.
Przejmujące, ale też wymagające sporej cierpliwości.
Autorskie podsumowanie 2019 roku w teatrze.
Ten spektakl to hołd dla Ósemek i wyznanie wiary w teatr zaangażowany i robiony z pasji.
Zakonnica z opowiadania Iwaszkiewicza sprzed siedmiu dekad staje się gwiazdą warszawskich scen.
2,5-godzinna parodia sztuk Czechowa w wykonaniu zdezorientowanych aktorów.
Spektakl, tak jak oryginał, bywa zabójczo śmieszny, blokerski surrealizm, frazy w stylu „kłamstwo ma krótką pytę” bawią.
To spektakl edukacyjny, w dobrym znaczeniu tego słowa.
Ewelina Marciniak wraz z dramaturgiem Janem Czaplińskim przenieśli na scenę głośną we Francji autobiograficzną powieść Édouarda Louisa „Historia przemocy”.
Na spektaklu zabawa jest przednia, ale łatwo o nim zapomnieć wkrótce po wyjściu z teatru.
Scena przygotowana jest jak na koncert, od początku wiadomo, że za chwilę każdy może być tu gitarzystą lub perkusistą.
To wspólne przedsięwzięcie Teatru Dramatycznego i Fundacji Edukacji Teatralnej i Artystycznej, tyleż artystyczne, co edukacyjne – taki też ma rodowód.
Wagę całości osłabia forma – staromodna, z dialogami jakby rodem z filmów klasy B czy C, za to traktująca się ze śmiertelną powagą.
Referencje musicalu budzą respekt: ponad 2,3 tys. spektakli na Broadwayu, 20 światowych produkcji, a nawet adaptacja filmowa z Tomem Cruise’em i Catherine Zetą-Jones.
Od strony wykonawczej to prawdziwy majstersztyk.
Reżyserka mierzy się z tematem w typowy dla siebie minimalistyczny sposób.
Kto mógłby się temu oprzeć? Sto lat, Komuno!
Erazm z Rotterdamu swoją zjednoczoną Europę widział jako republikę humanistów, intelektualistów wymieniających się ideami w listach pisanych po łacinie.
Gdański spektakl jest grany galopem, aktorzy pędzą przez fabułę, nie zwalniając choćby po to, by przyjrzeć się wypowiadanym kwestiom czy dać czas widzom, żeby zastanowili się, co i po co właściwie oglądają.