Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Ludzie i style

Polska Chmura Krajowa – o co chodzi w tym projekcie

Z chmurami obliczeniowymi mają dziś do czynienia wszyscy, którzy korzystają z najprostszych usług sieciowych, takich jak poczta, serwisy muzyczne czy streaming wideo. Z chmurami obliczeniowymi mają dziś do czynienia wszyscy, którzy korzystają z najprostszych usług sieciowych, takich jak poczta, serwisy muzyczne czy streaming wideo. Markus Spiske / Unsplash
Polski Fundusz Rozwoju oraz bank PKO BP ogłosiły powołanie spółki, która stworzy krajową chmurę, ta zaś pozwoli na zdalne przetwarzanie danych, prowadzenie usług czy serwisów.

W zeszłym tygodniu Polski Fundusz Rozwoju oraz bank PKO BP ogłosiły powołanie spółki, która stworzy krajową chmurę obliczeniową – czyli infrastrukturę technologiczną, która pozwoli różnym podmiotom na zdalne przetwarzanie danych, prowadzenie usług czy serwisów. Projekt chmury krajowej wpisuje się w trend promowania rozwiązań chmurowych – tak w sektorze publicznym, jak prywatnym – w całej Europie. Uważa się je powszechnie za nowoczesne i efektywne. Ale dużo ciekawszy jest „krajowy” charakter projektu, otwierający pytania o suwerenność w czasach cyfrowych.

Czytaj także: Chmura, czyli cloud computing

Wejście w chmurę zmienia wszystko

Z chmurami obliczeniowymi mają dziś do czynienia wszyscy, którzy korzystają z najprostszych usług sieciowych, takich jak poczta, serwisy muzyczne czy streaming wideo. W każdym przypadku dana usługa działa „w chmurze”, czyli na jakimś serwerze – a sprzęt, którego używamy, pobiera z chmury jedynie niezbędne informacje. Dla użytkownika zmiana jest niezauważalna – poczta działa tak samo, a filmy się wyświetlają. Dawniej musielibyśmy wgrać do komputera odpowiedni program – dzisiaj korzystamy z tych programów zdalnie. Jedynie czasem czujemy różnicę, gdy np. brak internetu odcina nam dostęp do potrzebnych treści. Albo gdy serwis zmienia nagle ofertę i tracimy dostęp do ulubionych filmów. Nie mieliśmy tego rodzaju problemów, gdy kupowaliśmy programy i treści na własność. Poza tym wejście w chmurę zmienia wszystko na poziomie technicznym. Prosta pozornie zmiana otwiera całą gamę pytań dotyczących tego, kto ma kontrolę nad naszymi danymi czy kluczowymi usługami.

Gdzie będą leżeć serwery obsługujące chmury z danymi

Najważniejsze pytania, które państwa sobie dziś stawiają w związku z rozwiązaniami chmurowymi, dotyczą umieszczenia serwerów te chmury obsługujących. To kwestia ważniejsza od tradycyjnego pytania, czy infrastruktura ma być w rękach publicznych podmiotów, czy też jej stworzenie i prowadzenie może być przekazane biznesowi. Położenie serwerów jest ważne, bo od tego zależy, jakie przepisy będą regulować działanie usług w chmurze i obieg danych. Wprowadzenie w tym roku rozporządzenia RODO regulującego kwestię korzystania z danych osobowych oznacza, że inne przepisy będą dotyczyć serwerów europejskich i zagranicznych. Zresztą po wprowadzeniu RODO Facebook – którego sieci społecznościowe są świetnym przykładem usług chmurowych – zareagował, przenosząc konta nieeuropejskich użytkowników na serwery poza Europą. Firmie zależało bowiem na tym, by objąć nowymi przepisami jak najmniejszą grupę swoich użytkowników. Położenie serwerów ma też wymiar geopolityczny – w czasach „po Snowdenie” rządy boją się przechowywać dane poza swoimi granicami.

Czytaj także: Facebook, Google i Microsoft wciąż próbują „naciągnąć” nas na dane

Suwerenność internetu czy internet ponad narodami

Pytanie o chmurę to pytanie o tzw. suwerenność danych. Sama kategoria suwerenności, stosowana w odniesieniu do internetu, robi od niedawna zawrotną karierę. I zastępuje coraz częściej wcześniejsze dyskusje o otwartym, transgranicznym internecie. Wizja otwartego internetu, działającego ponad poziomem narodowym, często poza jurysdykcjami i kontrolą poszczególnych państw, zrodziła się wśród wizjonerów tworzących zalążki internetu. Ale też była przez wiele lat kształtowana przez amerykańską administrację publiczną i firmy komercyjne, które miały decydujący głos, jeśli chodzi o rozwój internetu.

Jednak ta wizja konkuruje obecnie z szeregiem innych podejść – przede wszystkim z chińską wizją internetu zamkniętego w granicach Chin, w ramach którego państwo suwerennie kontroluje niemal wszystkie przepływy treści i danych (i robi to coraz skuteczniej). Pojawiają się też głosy, że RODO było pierwszym krokiem w stronę europejskiej wizji internetu, silnie regulowanego w imię ochrony praw podstawowych obywateli. Ale także w Europie słychać głosy, że zbytnio polegamy na wielkich amerykańskich koncernach technologicznych – więc w imię suwerenności powinniśmy je regulować, ale też budować alternatywy.

Polska technologiczna kroczy drogą Rosji, Chin i Brazylii

W tym kontekście należy widzieć zainicjowany projekt polskiej chmury krajowej. Jego celem jest oferowanie usług, które nie tylko są publiczne, ale też są suwerenne: bo serwery oferujące w chmurze te usługi będą na terytorium Polski i pod kontrolą polskich spółek skarbu państwa i administracji publicznej. Zakładają one, że krajowa chmura będzie konkurować z zagraniczną, komercyjną ofertą, co oczywiście przekłada się też na kwestie finansowe. Środki, które wcześniej wypłynęłyby za granicę, pozostaną w Polsce. Chmura krajowa to więc krok w stronę opowiedzenia się za wizją państwa suwerennego technologicznie. Dziś taka wizja jest rozwijana przede wszystkim przez państwa grupy BRICS: Rosję, Chiny i Brazylię.

Wrażliwe dane – w kraju, a nie za granicą

Jednak kluczowe decyzje, definiujące polskie podejście do suwerenności danych i technologii, zapadną na poziomie regulacji. Ministerstwo Cyfryzacji pracuje obecnie nad rekomendacjami określającymi, jak administracja publiczna ma korzystać z rozwiązań chmurowych. Już w 2012 r. Wielka Brytania przyjęła strategię „Cloud First” – obligującą instytucje publiczne do stosowania co do zasady rozwiązań chmurowych, a innych jedynie jako wyjątków (powodowanych przede wszystkim kwestiami bezpieczeństwa). Polska na razie takiego kroku nie wykonała. Patrząc dalej na przykład brytyjski, administracja publiczna stworzyła G-Cloud, wirtualny rynek dla usług sieciowych, oferujący usługi chmurowe tak publiczne, jak komercyjne. Swoją rolę państwo widzi jedynie w określaniu wymogów oferowania rozwiązań chmurowych i korzystania z nich. Te dotyczą przede wszystkim bezpieczeństwa oraz wymogu przechowywania danych wrażliwych na terenie państwa, a nie poza jego granicami.

Rozwiązania chmurowe będą coraz ważniejsze

Pytanie więc, czy Polska także opowie się za takim otwartym rynkiem usług chmurowych. Czy też wybierze drogę alternatywną i będzie traktować preferencyjnie usługi krajowe i publiczne? To tylko jeden element podejścia do suwerenności cyfrowej, które musi uwzględniać najróżniejsze aspekty przepływu danych. Polska równocześnie opowiada się np. za zasadą swobodnego przepływu danych nieosobowych pomiędzy państwami. Jedno jest pewne – rozwiązania chmurowe będą coraz istotniejsze, są bowiem kluczowe dla rozwoju najnowszych innowacji technologicznych, związanych ze sztuczną inteligencją, internetem rzeczy czy blockchainem. A wraz z nimi, w nadchodzących latach, będzie coraz istotniejsza debata o tym, jak w Europie rozumiemy suwerenność cyfrową.

Czytaj także: Co by się stało, gdyby pewnego dnia internet przestał działać?

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama