Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Nauka

Testy antygenowe i omikron. Jak poprawnie zrobić wymaz?

Wymaz z gardła najlepiej pobrać, stojąc przed lustrem. Pocierając wymazówką tylną cześć gardła i migdałki, uważajmy, by nie dotykać języka, dziąseł i zębów. Następnie – posługując się tym samym patyczkiem – pobieramy wymaz z nosa już zgodnie z instrukcją dostarczoną przez producenta testu. Wymaz z gardła najlepiej pobrać, stojąc przed lustrem. Pocierając wymazówką tylną cześć gardła i migdałki, uważajmy, by nie dotykać języka, dziąseł i zębów. Następnie – posługując się tym samym patyczkiem – pobieramy wymaz z nosa już zgodnie z instrukcją dostarczoną przez producenta testu. ddp images / Forum
Testy antygenowe na koronawirusa mają tę zaletę, że są szybkie i można je zrobić samodzielnie, ale wiele wskazuje, że w dobie omikronu będzie trzeba zmienić sposób ich wykonywania. Większa skuteczność wykrywania infekcji jest szczególnie istotna w kontekście ostatniego komunikatu WHO.

Nie zliczę, ile razy wykonywałem samodzielnie test antygenowy. W domu mam ich zawsze kilka, w podróży przynajmniej jeden. Czy jestem przewrażliwiony na punkcie swojego zdrowia? Nie, skąd. Jestem zaszczepiony trzema dawkami, śledzę dynamikę zmian surowiczego poziomu przeciwciał i badam odpowiedź komórkową. Zakładam, że nawet jeżeli wróg sprytem wedrze się do mojego organizmu, to unicestwią go pancerne wojska limfocytów. Nie chciałbym jednak w międzyczasie kogokolwiek zakazić. A już na pewno nie osób po przeszczepach narządów, z którymi mam kontakt, ani seniorów, którym zdarza mi się pomagać w życiowych sprawach.

Zdaję sobie sprawę, że testy nie są doskonałą metodą wykrywania zakażenia SARS-CoV-2, i najlepiej sprawdzają się w fazie objawowej, podczas gdy wirus może być rozprzestrzeniany, jeszcze zanim ona wystąpi. Uzyskanie wyniku negatywnego w takim teście nie może być traktowane jako definitywne wykluczenie infekcji, zwłaszcza jeśli przy okazji źle się czujemy. Natomiast wynik pozytywny prawie zawsze oznacza obecność koronawirusa w organizmie. W zasadzie każda znana mi osoba, która na kasetce zaobserwowała dwie kreski (jedna – kontrola, druga – potwierdzająca wykrycie wirusowego białka w próbce), uzyskiwała później pozytywny wynik oficjalnego testu RT-PCR. A zatem lepiej robić coś – czyli testować się samodzielnie – niż mieć wszystko w nosie.

Czytaj także: Deltakron i delmikron. Medialne wydmuszki?

FDA: Testy antygenowe mogą mieć obniżoną czułość

No właśnie, nos. To o niego chodzi w kwestii wykrywania infekcji wariantem omikron przy pomocy testów antygenowych. Skoro patogen zgromadził tak wiele mutacji, konieczne okazało się sprawdzenie, czy dostępne metody diagnostyczne działają wobec niego bez zarzutu.

Takiego zadania podjęła się m.in. amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA). Dzięki temu udało się najpierw potwierdzić, że zdecydowana większość testów molekularnych RT-PCR zachowuje skuteczność. Pojedyncze dawały wynik fałszywie negatywny, więc wykluczono je z dalszego użycia.

Co jednak z szybkimi testami antygenowymi? Ich producenci bardzo szybko poinformowali, że nie powinny tracić na czułości. To dlatego, że zasada ich działania opiera się na wykrywaniu dobrze zakonserwowanego białka nukleokapsydu (N) wirusa, na które składa się układ niemal 420 aminokwasów. Omikron ma natomiast w nim jedynie cztery pojedyncze zmiany, a na dodatek dotyczą regionów na ogół niewykorzystywanych do detekcji w testach antygenowych. Mimo to pod koniec grudnia FDA poinformowała o wstępnych wynikach własnej analizy wskazującej, że testy antygenowe wykrywają omikrona gorzej. Nie podano szczegółów dotyczących konkretnych producentów, zalecono natomiast dalsze stosowanie tych testów, zgodnie z zasadą, że lepszy rydz niż nic – ostatecznie mowa przecież o niższej czułości, a nie jej zupełnym braku.

Czytaj także: Przekroczyliśmy barierę 100 tys. zgonów na covid

WHO: Omikron może zakazić pół Europy w 2 miesiące

Jak to w ogóle możliwe, że zaobserwowano niższą czułość? Według informacji podanej przez FDA testy antygenowe sprawdzały się bez istotnych odchyleń, gdy analizowano je z użyciem zabitej formy wariantu omikron. Problem pojawiał się, gdy wykorzystywano znane ilości cząstek żywego wirusa. To oznacza, że większa transmisyjność omikronu przy jednocześnie niższej dawce infekcyjnej wirusa może zwiększać ryzyko, że w teście antygenowym go nie wykryjemy. Mówiąc wprost, możemy już roznosić wirusa, ale testując się w domu, nie być w stanie go jeszcze wykryć.

Nie zmienia to faktu, że domowym testem antygenowym wciąż uda się wykryć wiele zakażeń. Problem w tym, że część osób traktuje go jak wyrocznię. W przypadku wyniku negatywnego może więc mylnie przyjmować, że jest w pełni bezpieczna dla innych, a ewentualne objawy infekcji mają inną, bardziej prozaiczną przyczynę niż SARS-CoV-2.

Nie popełniajmy takiego błędu. Światowa Organizacja Zdrowia właśnie ostrzegła, że omikron może w ciągu następnych dwóch miesięcy zakazić połowę populacji Europy! To istnie katastroficzna prognoza, bo nawet jeżeli jest on łagodniejszą wersją koronawirusa, to konsekwencje takiego jego rozprzestrzenienia będą tragiczne. Na dodatek w Polsce jesteśmy na jego natarcie nieprzygotowani na wielu płaszczyznach. Zawiedli decydenci i część społeczeństwa, która wolała zawierzyć bzdurom, niż wsłuchać się w głos nauki. Bądźmy odpowiedzialni: jeśli w samodzielnie wykonanym teście wynik jest negatywny, to nie zapominajmy o podstawowych zasadach sanitarnych.

Czytaj także: Prognoza grupy MOCOS. Do Polski nadchodzi omikron

Czyżby nos nie był wczesnym miejscem namnażania się omikronu?

Tu pojawia się ważny wątek. Wiemy już, że omikron trochę odmiennie zachowuje się w układzie oddechowym człowieka niż inne warianty. W pewnych miejscach łatwiej, a w innych trudniej mu się namnażać. Jeżeli nos nie jest miejscem jego wczesnej replikacji, to pobierając z niego wymaz, możemy zwyczajnie nie wykryć infekcji. Nie z powodu jakichś technicznych problemów z testem czy jego niedostosowania do nowego wariantu wirusa. Po prostu może on nie być jeszcze obecny w miejscu, w którym szukamy, bądź może być go tam wciąż za mało, by szybki test był w stanie zidentyfikować jego białko.

Zatem gdzie jeszcze moglibyśmy poszukiwać omikronu? Okazuje się, że prawdopodobnie w gardle. Pierwsze doniesienia na ten temat miały charakter anegdotyczny. Pojedyncze osoby z infekcją potwierdzoną przy pomocy RT-PCR zamieszczały w mediach społecznościowych zdjęcia, z których wynikało, że wymazanie tylko nosa dawało w domowym teście antygenowym wynik negatywny. Z kolei pobranie próbki patyczkiem najpierw z gardła, a potem nosa, potwierdzało obecność koronawirusa.

Czyżby zatem omikron zasiedlał w pierwszej kolejności gardło? Potwierdzają to niedawno opublikowane wyniki niedużego badania przeprowadzonego w RPA. Zaobserwowano w nim, że do wykrywania wariantu omikron bardzo czułą metodą RT-PCR lepiej sprawdzały się próbki śliny niż wymaz nosowy. Oczywiście obserwacje te wymagają dalszego potwierdzenia.

Czytaj także: Omikron – więcej zakażeń, mniej ciężko chorych?

Izrael: wymazujcie gardło i nos

10 stycznia izraelskie ministerstwo zdrowia oficjalnie zaleciło, powołując się na opinie ekspertów, by przy wykonywaniu samodzielnie testów antygenowych wymazywać najpierw gardło, a następnie, tym samym patyczkiem, jedną z dziurek nosa. „Nie jest to rekomendacja producentów, ale nasza własna” – przekazała Sharon Alroy-Preis, izraelska epidemiolog. Jak uzasadniono, taka procedura ma zwiększać wiarygodność wyniku w obliczu wariantu omikron. W tej sprawie nie ma jeszcze żadnych nowych wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia czy Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób. Z izraelskimi wytycznymi nie zgadza się natomiast amerykańska FDA. Stoi na stanowisku, że testy domowe należy wykonywać wyłącznie tak, jak zaleca producent, bo nieprawidłowo wykonane wymazanie gardła może być szkodliwe. To dość zaskakująca opinia, bo na pewno łatwiej sobie wyrządzić krzywdę, źle pobierając wymaz z nosa, niż dotykając delikatnie tylnej ściany gardła.

Ponadto samodzielne wymazywanie zarówno gardła, jak i nosa nie jest przecież niczym nowym. Wielka Brytania rekomendowała taką procedurę już w maju 2020 r. „Jeżeli byłbyś moim przyjacielem, to oczywiście, że najpierw poleciłabym ci wymazać gardło, a potem nos” – powiedziała niedawno Irene Petersen, profesor epidemiologii z Uniwersytetu Londyńskiego.

Nie ukrywam, że dostosowałem się już do tej życzliwej rady. Pobierając łączony wymaz z gardła i nosa, należy pamiętać, by nie robić tego po jedzeniu czy piciu, a już w szczególności gazowanych napojów, kawy czy soków owocowych. Dzięki temu zmniejszymy ryzyko uzyskania wyniku fałszywie pozytywnego. Przed pobraniem wymazu nie należy również myć zębów ani płukać ust, ponieważ może to prowadzić do uzyskania wyniku fałszywie negatywnego.

Wymaz z gardła najlepiej pobrać, stojąc przed lustrem. Pocierając wymazówką tylną cześć gardła i migdałki, uważajmy, by nie dotykać języka, dziąseł i zębów. Następnie – posługując się tym samym patyczkiem – pobieramy wymaz z nosa już zgodnie z instrukcją producenta testu. Jeżeli chcielibyśmy pobrać próbkę do testu w powyższy sposób, warto najpierw obejrzeć krótki film instruktażowy udostępniony przez Brytyjską Agencję Bezpieczeństwa Zdrowia:

Wynik negatywny nie wyklucza infekcji. Bądź odpowiedzialny

Pamiętajmy, że niezależnie od tego, na jaką metodę pobierania wymazu się zdecydujemy, uzyskanie wyniku negatywnego w szybkim teście antygenowym nie wyklucza definitywnie infekcji SARS-CoV-2. Może się bowiem zdarzyć, że test wykonaliśmy, jeszcze zanim wirus zdążył namnożyć się do wykrywalnych ilości. Jeśli mieliśmy kontakt z osobą zakażoną lub czujemy się źle, ale w teście antygenowym uzyskaliśmy wynik negatywny, to najlepiej wykonać go ponownie po 1–2 dniach, a w międzyczasie się izolować. Bądźmy odpowiedzialni, bo to również od nas zależy, czy prognozy WHO na najbliższe tygodnie się ziszczą. Oby nie.

Czytaj także: Nielegalne certyfikaty szczepień. Służby się nie przepracowują

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Gerhard Schröder, towarzysz Putina. Toksyczny związek na dobre i złe

Były kanclerz Gerhard Schröder, który wciąż nie wyrzekł się przyjaźni z gospodarzem Kremla, jest symbolem wszystkich niemieckich problemów z Rosją. Ale wcale nie najgorszym.

Marek Orzechowski
19.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną