Rynek

Rozkład znów pokonał kolejarzy

PKP Intercity wstrzymało sprzedaż biletów na pociągi odjeżdżające po 8 czerwca. PKP Intercity wstrzymało sprzedaż biletów na pociągi odjeżdżające po 8 czerwca. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta
Wstrzymana sprzedaż biletów na pociągi kursujące od 9 czerwca to kolejny dowód na to, że nie potrafimy zapanować nad remontami istniejących linii. Jak zatem mamy zbudować setki kilometrów nowych tras do przyszłego megaportu lotniczego?

Polskie koleje mają wiele cech czyniących je wyjątkowymi w skali europejskiej, a może i światowej. Niestety, raczej żadną z nich nie należy się chwalić. Mamy województwa, które zamiast organizować przetargi na obsługę połączeń, jak robią to Czesi albo Niemcy, postanowiły zakładać własne spółki kolejowe. Mamy zupełnie archaiczne przepisy, z powodu których maszynista przy jeździe już z prędkością powyżej 130 km na godzinę potrzebuje w kabinie pomocnika. Mamy wreszcie rozkład jazdy zmieniający się nie raz czy dwa, ale aż sześć razy w roku. Dodatkowo możemy kupować bilety z wyprzedzeniem najwyżej 30-dniowym, chociaż w wielu krajach podróże planuje się trzy, a nawet sześć miesięcy wcześniej.

Czytaj także: Co nas czeka? Mniej tanich połączeń i droższe bilety

Nie ma rozkładu jazdy pociągów, więc nie ma biletów

Jednak nawet i takie ograniczenia dla PKP Polskie Linie Kolejowe, spółki zarządzającej naszą infrastrukturą kolejową, okazują się niewystarczające. Letni rozkład jazdy, obowiązujący od 9 czerwca do 31 sierpnia, powinien być już dawno gotowy, ale okazało się, że z powodu wielu opóźnień przy modernizacji torów trzeba przygotować go na nowo. Prace na szeregu linii toczą się bowiem niezgodnie z harmonogramem. Zmieniony, wakacyjny rozkład jazdy ma zostać przekazany przewoźnikom podobno dopiero 17 maja.

PKP Intercity wstrzymało zatem sprzedaż biletów na pociągi odjeżdżające po 8 czerwca. Nie wiadomo, kiedy będzie można kupować na nie miejscówki. Wiadomo za to, że to kolejny chaos, za który nikt nie poniesie odpowiedzialności. Tak samo jak za wiele poprzednich. Absurd polega na tym, że sami kolejarze wielokrotnie zachęcali do rezerwowania biletów z wyprzedzeniem, bo wówczas są tańsze, a przewoźnikom łatwiej zdecydować o dołączeniu dodatkowych wagonów do najbardziej popularnych składów.

Dla pociągów EIP i EIC obowiązują specjalne pule tańszych biletów (Super Promo i Promo), a w przypadku połączeń TLK oraz IC można liczyć na zniżkę w wysokości 30 proc. przy zakupie przynajmniej 21 dni wcześniej. Tymczasem nie wiadomo, czy z takim wyprzedzeniem da się w ogóle kupić bilety na 9 czerwca.

Czytaj także: Bezkonkurencyjne PKP, bo wspierane przez PiS

Remonty tras kolejowych, czyli popis niekompetencji

PKP PLK rzeczywiście prowadzą bardzo wiele remontów na różnych odcinkach w całej Polsce. Niestety, wydawanie ogromnych unijnych pieniędzy zupełnie przerasta tę państwową spółkę. Nie chodzi tylko o tę rozkładową wpadkę. Zarządca infrastruktury notorycznie zmienia swoje plany w ostatniej chwili, zaskakując i przewoźników, i pasażerów. Przez wiele lat kolejarze twierdzili, że zamykanie tylko po jednym torze potęguje chaos, a rozwiązaniem problemu ma być całkowite wyłączanie linii na czas remontu. Tak będzie szybciej i przejrzyściej.

Niestety, remonty prowadzone w ten sposób również są popisem niekompetencji, co pokazuje chociażby modernizacja linii z Warszawy do Lublina czy odcinka podmiejskiego ze stolicy do Grodziska Mazowieckiego.

Czytaj także: Jak odzyskać pieniądze za czas stracony na peronach PKP?

Kto nam zbuduje nowe linie do CPK?

Z jednej strony mamy zatem smutną rzeczywistość, w której nie da się kupić biletów nawet 30 dni wcześniej, a liczby drobnych modyfikacji w rozkładzie jazdy nikt nie jest w stanie policzyć. A równocześnie rząd obiecuje przed wyborami cywilizacyjny skok kolejowy – budowę 1,5 tys. km nowych linii do Centralnego Portu Komunikacyjnego, a nawet wprowadzenie prędkości 250 km na godzinę pod koniec, jak to ujął minister infrastruktury, „drugiej kadencji PiS”.

Podobno nowe tory będzie budować spółka zupełnie odrębna od PKP PLK, bo tej firmie nikt nie odważyłby się powierzyć tego zadania. Ale tylko naiwny może liczyć, że poradzimy sobie z megainwestycjami, nie potrafiąc nawet normalnie remontować tego, co mamy.

Czytaj także: Już co trzeci pociąg w Polsce przyjeżdża opóźniony

Reklama

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną