Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Rynek

Garbus na prąd? Volkswagen chce konkurować z Teslą

ID.3, auto elektryczne od Volkswagena ID.3, auto elektryczne od Volkswagena Annegret Hilse / Reuters / Forum
Volkswagen modelem ID.3 zaczyna elektryczną ofensywę. Czy zatrze pamięć o aferze dieslowej i nawiąże do słynnych poprzedników, którzy zrewolucjonizowali motoryzację?

To ma być godny następca Garbusa i Golfa, tyle że w wersji elektrycznej. Od piątku 11 września klienci mogą odbierać pierwsze egzemplarze modelu ID.3, auta będącego flagowym projektem nowej ery elektromobilności. Cały koncern Volkswagena ma zainwestować w pojazdy na prąd oszałamiającą kwotę 33 mld euro do 2024 r. O ile przez długi czas firma, podobnie jak inni niemieccy giganci motoryzacyjni, nie przywiązywała wielkiej wagi do elektromobilności, o tyle teraz stawia wszystko na jedną kartę. To po części pokłosie afery dieslowej, czyli skandalu, który wstrząsnął koncernem i wpędził go w gigantyczne straty. Aby spełnić coraz bardziej wyśrubowane normy emisji spalin, Volkswagen stosował w swoich pojazdach nielegalne oprogramowanie, dzięki któremu podczas testów wypadały one dużo lepiej niż w rzeczywistych warunkach.

Czytaj też: Sprawiedliwość paneuropejska? Będą pozwy zbiorowe

Volkswagen też robi zielone samochody

ID.3 nie jest pierwszym elektrycznym pojazdem z rodziny Volkswagena, ale na pewno pierwszym, z którym związane są ogromne nadzieje, który może liczyć na wielką promocję i który ma wyznaczyć nowe trendy. Na razie recenzje nie są oszałamiające, a prestiżowy niemiecki „Auto Motor und Sport” dość krytycznie ocenił nowy model. Jednak z nieoficjalnych informacji wynika, że zainteresowanie klientów jest spore. Volkswagen liczy ponoć na sprzedaż w tym roku 15 tys. egzemplarzy. Katalogowa cena podstawowej wersji w Niemczech to prawie 40 tys. euro, ale dzięki rządowym dopłatom do pojazdów elektrycznych i dodatkowym ulgom ID.3 kosztuje ok. 30 tys. euro, a to już kwota – jak na niemieckie warunki – całkiem rozsądna.

Niemieccy klienci do niedawna bardzo sceptycznie podchodzili do pojazdów elektrycznych, ale zaczyna się to zmieniać. W ubiegłym roku takie auta stanowiły ok. 2 proc. wszystkich nowo rejestrowanych samochodów u naszego sąsiada, w tej chwili ten wskaźnik przekroczył 5 proc. W Polsce zainteresowanie ID.3 będzie z pewnością dużo mniejsze, choćby dlatego, że model – kosztujący w pierwszej wersji 167 tys. zł – jest za drogi, aby można było skorzystać z rządowego programu dopłat „Zielony Samochód”.

Elon Musk na przejażdżce

Dla Volkswagena ID.3 to projekt tyleż biznesowy, co prestiżowy. Najważniejszym rywalem jest amerykańska Tesla, która w krótkim czasie stała się nie tylko symbolem elektromobilności, ale też punktem odniesienia, standardem, do którego porównuje się innych. Taki stan rzeczy jest wyjątkowo deprymujący dla koncernów motoryzacyjnych z ogromną tradycją, jak Daimler, BMW czy właśnie Volkswagen. Niemcy wiedzą, że zbyt późno zainwestowali w pojazdy elektryczne i teraz muszą nadrabiać stracony dystans. Tymczasem Tesla zaczęła już budowę pierwszej europejskiej fabryki pod Berlinem. To symboliczne wyzwanie rzucone markom z kraju, który swoją potęgę gospodarczą zawdzięcza przynajmniej w części motoryzacji. Podczas niedawnej wizyty w Niemczech Elon Musk, szef Tesli, odwiedził Volkswagena, a szef koncernu Herbert Diess zaprosił go nawet na przejażdżkę nowym ID.3.

Od razu pojawiły się spekulacje na temat ewentualnej współpracy Tesli i Volkswagena, ale to raczej mało prawdopodobny scenariusz, skoro ID.3 pomyślany jest jako odpowiedź na Model 3 Tesli, a przygotowywany już SUV o nazwie ID.4 rzuci wyzwanie Modelowi Y. Po stronie Amerykanów jest świeżość, efekt nowości, imponujący rozwój i szalony prezes. Niemcy liczą na wierność starych klientów i ogromne doświadczenie, wsparte wielkimi możliwościami inwestycyjnymi dzięki kapitałowi gromadzonemu przez dziesięciolecia. Zapowiada się fascynująca rywalizacja.

Czytaj też: Testy spalin na ludziach to jeszcze jeden trup w szafie diesla

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Co z uznaniem ukraińskiej Cerkwi? Pytamy metropolitę Sawę. „Teraz trwa wojna”

Rozmowa z metropolitą Sawą, zwierzchnikiem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, związanego z patriarchatem moskiewskim, o tym, dlaczego polscy prawosławni nie uznają niezależności Cerkwi w Ukrainie.

Katarzyna Kaczorowska
09.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną