Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Wakacje kredytowe wracają w majówkę. Taki mamy kalendarz... wyborczy

Wakacje kredytowe będą obowiązywać przynajmniej do końca tego roku i to w wersji mniej korzystnej dla banków Wakacje kredytowe będą obowiązywać przynajmniej do końca tego roku i to w wersji mniej korzystnej dla banków AndreyPopov / PantherMedia
Już nie dla wszystkich, ale i tak z ograniczeniami łagodniejszymi od planowanych – nowy rząd przedłuża pomysł poprzedników, za który i tak płacą banki.

Nie sprawdziły się przypuszczenia, jakoby odkładanie przez rząd decyzji o przyszłości wakacji kredytowych miało pogrzebać ten pomysł. Stało się odwrotnie – wakacje będą obowiązywać przynajmniej do końca tego roku i to w wersji mniej korzystnej dla banków, niż jeszcze niedawno się wydawało. Kryteria ich przyznawania zostaną co prawda nieco zaostrzone, ale mniej, niż chciał tego niedawno resort finansów.

Czytaj także: Wakacje kredytowe opóźnione. Rząd czeka na „dodatkowe scenariusze”

Wakacje kredytowe 2024

Z powodu poślizgu w przyjmowaniu nowych zasad z wakacji będzie można skorzystać dopiero w maju i czerwcu (za to w obu tych miesiącach!), a potem, jak zwykle, w jednym miesiącu kwartalnie. Pojawia się górna granica kredytu hipotecznego – wakacje nie obejmą pożyczek o wartości powyżej 1,2 mln zł.

Wakacje kredytowe – kryterium dochodowe

Jednak zmiana najważniejsza to wprowadzenie, zgodnie z zapowiedziami, kryterium dochodowego. Nie będzie ono dotyczyć kredytobiorców z przynajmniej trójką dzieci. Pozostali mają prawo skorzystać z wakacji, jeśli miesięczna rata przekroczy 30 proc. dochodu ich gospodarstwa domowego. To wysokość niższa od zakładanej w pierwszej wersji projektu (35 proc.). Prawdopodobnie wystarczy złożenie oświadczenia przez kredytobiorcę. Dokładna weryfikacja wysokości zarobków wydaje się nierealna.

Czytaj także: Dla kogo wakacje kredytowe w nowej wersji? Rząd wprowadza kryterium

Łatwiej z Funduszem Wsparcia Kredytobiorców

Zgodnie z zapowiedziami ułatwione zostanie też korzystanie z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców (FWK), w ramach którego to państwo przejmuje na pewien czas spłatę kredytu. Wystarczy przekroczenie poziomu 40 proc., a nie – jak dotąd – 50 proc. dochodów przeznaczanych na spłatę kredytu. Łatwiej będzie także o umorzenie otrzymanego wsparcia.

Wakacje zgodne z kalendarzem wyborczym

Dlaczego rząd okazał się łaskawszy dla kredytobiorców, a bardziej bezwzględny dla banków (to one ponoszą w całości koszt wakacji kredytowych)? Nie bez znaczenia jest kalendarz wyborczy – już za miesiąc starcie samorządowe, a w czerwcu batalia o Parlament Europejski. Za merytoryczne uzasadnienie może posłużyć zmiana strategii Rady Polityki Pieniężnej. Obniżki stóp mimo znaczącego spadku inflacji są na razie mało prawdopodobne. Wydaje się, że nie dojdzie do nich przez cały ten rok. Raty zatem na razie nie spadną.

Czytaj także: Stopy zamrożone. RPP teraz walczy z inflacją na poważnie?

Bankowcy rozczarowani wakacjami kredytowymi

Dzisiejsza decyzja rządu to z pewnością spore rozczarowanie dla sektora bankowego. Lobbował on za ułatwieniem wsparcia z FWK, ale liczył równocześnie na znaczące ograniczenie liczby korzystających z wakacji. Bankowcy podkreślają, że dotąd zapłacili za nie 15 mld zł, a kwotę tę mogli przeznaczyć na kredytowanie gospodarki. Jednak argumenty sektora finansowego okazały się zbyt słabe w starciu z przedwyborczymi kalkulacjami.

Przedłużenie wakacji tylko do końca tego roku oznacza, że temat powróci już za kilka miesięcy. Co stanie się wtedy? Wiele zależy od wysokości stóp procentowych i inflacji, ale przecież w przyszłym roku kolejne ważne wybory – prezydenckie. Wakacje kredytowe stały się zakładnikiem polityki, gdy PiS zaoferował je wszystkim, bez względu na ich sytuację finansową. Teraz trudno pożegnać się z tym rozwiązaniem, nie ryzykując niezadowolenia części elektoratu. I to tej, która na PiS w znakomitej większości nie zagłosowała.

Czytaj także: Mieszkania i kredyty. Czy nowy rząd wejdzie na minę, jaką zostawia mu PiS?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Musicale na fali. Taki mało rozśpiewany z nas naród, a nie ma spektaklu bez piosenki

Nie należymy do narodów rozśpiewanych, ale w teatrze trudno dziś znaleźć spektakl bez choćby jednej piosenki. Przybywa też dobrych rodzimych musicali.

Aneta Kyzioł
18.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną