Rozmowa z Brytyjczykiem o antysemityzmie

Trzecia fala
Rozmowa z sir Andrew Burnsem, pełnomocnikiem rządu brytyjskiego ds. Holocaustu, o współczesnym antysemityzmie, kryzysie wielokulturowości i kłamcach oświęcimskich
Sir Andrew Burns, pełnomocnik rządu brytyjskiego ds. Holocaustu.
Paweł Supernak/PAP

Sir Andrew Burns, pełnomocnik rządu brytyjskiego ds. Holocaustu.

Społeczność muzułmańską tworzą w Wielkiej Brytanii głównie ludzie pochodzący z Indii i Pakistanu.
healthserviceglasses/Flickr CC by SA

Społeczność muzułmańską tworzą w Wielkiej Brytanii głównie ludzie pochodzący z Indii i Pakistanu.

W wieku 16–17 lat brytyjska młodzież wyjeżdża do Polski, gdzie odwiedza m.in. obóz Auschwitz-Birkenau.
BepJack/Flickr CC by SA

W wieku 16–17 lat brytyjska młodzież wyjeżdża do Polski, gdzie odwiedza m.in. obóz Auschwitz-Birkenau.

W Wielkiej Brytanii wzrost antysemityzmu - zdaniem sir Burnsa - ma związek z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie, ze sporem arabsko-palestyńsko-izraelskim. Na fot. propalestyńska demonstracja w Londynie w 2009 r.
FuturePresent | cláudia gabriela marques vieira/Flickr CC by SA

W Wielkiej Brytanii wzrost antysemityzmu - zdaniem sir Burnsa - ma związek z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie, ze sporem arabsko-palestyńsko-izraelskim. Na fot. propalestyńska demonstracja w Londynie w 2009 r.

Adam Szostkiewicz: – Jest pan z wykształcenia filologiem klasycznym i dyplomatą. A od zeszłego roku także pierwszym w historii brytyjskiej pełnomocnikiem do spraw związanych z Holocaustem. Jak do tego doszło?
Sir Andrew Burns: – Od prawie 40 lat jestem dyplomatą, pracowałem w wielu krajach, m.in. jako ambasador w Izraelu. Holocaust to nie tylko sprawa Żydów, lecz także innych narodów. Moja misja to zadanie niezwykle ciekawe, wymagające i inspirujące intelektualnie. Podobni pełnomocnicy zostali powołani także w Ameryce i Niemczech. W Wielkiej Brytanii rząd doszedł do wniosku, że skoro od tylu lat Brytyjczycy biorą aktywny udział w międzynarodowej współpracy w tej dziedzinie, to i u nas powinien być ktoś w strukturze Foreign Office (MSZ). Zwłaszcza że młodsze pokolenie naszych dyplomatów urodziło się już po tamtych tragicznych wydarzeniach i jakiś łącznik między nimi a starszym pokoleniem jest potrzebny, by lepiej wykonać nasze zadania w tej dziedzinie.

Miał pan w Polsce liczne spotkania. Które z nich uważa pan za najbardziej instruktywne?
Moja misja obejmuje trzy główne tematy. Pierwszy to edukacja, badania, pamięć o Holocauście. Macie w tych sprawach bogate doświadczenia i osiągnięcia. Drugi to dostęp do archiwów. Chodzi m.in. o niemieckie archiwum w Bad Arolsen, gromadzące wszelkie materiały o zbrodniach nazistowskich.

A co z archiwami kościelnymi?
Sądzę, że najważniejsze są tu archiwa watykańskie. Rozmawiają o tym z Watykanem instytucje międzynarodowe do spraw Holocaustu, organizacje żydowskie, Izrael. Stanowisko Watykanu jest takie, że w zasadzie nie otwiera swych archiwów inaczej niż dla wszystkich zainteresowanych, a nie tylko jakiejś wydzielonej grupy. W Polsce nie spotkałem się z przedstawicielem Kościoła katolickiego, miałem spotkanie z naczelnym rabinem Polski. Trzeci obszar mych zainteresowań to sprawa restytucji mienia. W tej dziedzinie postęp jest najmniej widoczny i na tym się koncentruję.

O jakiej restytucji mienia pan mówi?
Nie mówię o zwrocie mienia gmin żydowskich, to raczej sprawa wewnętrzna, choć ona też budzi spore zainteresowanie środowisk żydowskich w świecie. Szukają one funduszy na pomoc dla żyjących ofiar Holocaustu. To palący problem, bo wielu ocalałych żyjących w różnych krajach jest w rozpaczliwej sytuacji materialnej. Pomoc rządów i filantropów żydowskich nie wystarcza. Mówię przede wszystkim o zwrocie własności prywatnej i zrabowanych dzieł sztuki. Podstawowe zasady postępowania w tych sprawach ustalono 12 lat temu w Waszyngtonie. W wielu państwach, które je przyjęły, nastąpiły odpowiednie zmiany prawne. Wielka Brytania jest tu szczególnie aktywna, bo mamy liczne profesjonalne instytucje zajmujące się obrotem dziełami sztuki, ich katalogowaniem, ustalaniem właścicieli itd.

Czego na ten temat dowiedział się pan w Polsce?
Jesteście krajem okrutnie doświadczonym, ograbionym z waszego dziedzictwa, żywo zainteresowanym odzyskaniem tego, co możliwe do odzyskania. A w dziedzinie restytucji mienia natrafiacie, jak inne kraje, na ograniczenia budżetowe. Uważacie, że każdy powinien mieć tu równe prawa, również Polacy żyjący poza Polską. To prawda. My podejmujemy głównie problem zwrotu mienia żydowskiego utraconego podczas Holocaustu. Dobrze by było, gdyby te sprawy zostały ostatecznie uregulowane kompleksowo. Rozpatrywanie poszczególnych spraw przez sądy trwa długo i sporo kosztuje.

Jakie stanowisko prezentowali w rozmowach z panem na temat zwrotu mienia przedstawiciele władz Polski?
Streściłbym je tak: wiecie, co trzeba robić. Jest wola polityczna do rozwiązania sprawy, ale przeszkodą są teraz rygory budżetowe i potrzeba pewności, że odpowiednia ustawa nie wywoła kontrowersji w polskim społeczeństwie i będzie przyjęta w parlamencie.

Co do dóbr kulturalnych, to tu sprawy trochę zostały w tyle. Wspomniałem o zasadach przyjętych w Waszyngtonie. Mówią one, że muzea i galerie powinny zrobić wykazy posiadanych dzieł o niejasnym pochodzeniu, udostępnić je osobom zgłaszającym do nich roszczenia i opracować procedury dalszego postępowania w tych sprawach. Wiemy, że wielkie rody arystokratyczne posiadają znaczące kolekcje dzieł sztuki, z kolei wiele rodzin żydowskich miało jeden czy dwa cenne obrazy, na przykład ofiarowane z okazji ślubu, które utraciły podczas wojny. Osobom z takich rodzin mieszkającym za granicą trudno wielokrotnie przyjeżdżać do innego kraju, by odzyskać te dobra w efekcie wygranej sprawy sądowej.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną