Tajwan – wschodni tygrys w rozkroku

Świnki pani Tsai
W sobotę Tajwan wybiera prezydenta. Jeśli wygra pan Ma, wyspa zbliży się do Pekinu. Jeśli zwycięży pani Tsai, skomplikowane stosunki w Azji jeszcze bardziej się poplączą. Mogą też zdrożeć komputery... na całym świecie.
Zrzutka zwolenników Demokratycznej Partii Postępowej na wiecu w Tajpej, grudzień 2011 r.
Chiang Ying-ying/AP/EAST NEWS

Zrzutka zwolenników Demokratycznej Partii Postępowej na wiecu w Tajpej, grudzień 2011 r.

Nadchodzi katastrofa, od miesięcy straszą nią politycy rządzącego Tajwanem prawicowego Kuomintangu i mianowani przez nich urzędnicy. Nastroje kiepskie, do którego ministerstwa czy urzędu w Tajpej by nie zajrzeć. Fatum partii rządzącej to liderka opozycji. Nazywa się Tsai Ing-wen, ma 55 lat, magisterium z uniwersytetu Cornella, doktorat z London School of Economics, w sondażach poparcie takie jak dotychczasowy prezydent i biegunowo odmienny program polityczny.

Wraz ze zwycięstwem dr Tsai Kuomintang pożegnałby się z władzą i setkami etatów, bo w młodej tajwańskiej demokracji zwycięzca bierze wszystko.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną