Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Kryzys przed sądem

Islandia: proces byłego premiera

Po raz pierwszy w historii polityki i gospodarki przed sadem stoi były szef rządu, którego kraj zbankrutował.

Katastrofa ta była uwerturą do zapaści ekonomicznych bloku PIGS (Portugalia-Islandia-Irlandia-Grecja-Hiszpania). Blok ten nazwano niewytwornie parafrazując potęgi BRIC (Brazylia Rosja, Indie Chiny). O ile PIGS są słabe i bez szans na udzielenie sobie pomocy z kieszeni innych państw, o tyle BRIC są w stanie wchłonąć skutki każdej katastrofy, z katastrofą jądrową włącznie, o ekonomicznej nie wspominając.

Przed sądem stanął w poniedziałek były premier Islandii, 60-letni lider Partii Niepodległości Geir Haarde. Grozi mu kara 2 lat więzienia (choć więzienie w Islandii przypomina 3 gwiazdkowy hotel w Polsce). Były premier odpowiada przed wydziałem sądu najwyższego, przeznaczonym do rozpatrywania spraw polityków. Temida nie miała do tej pory na tym polu niczego do roboty.

Zarzut na wokandzie stoi taki: zbankrutowały trzy największe banki islandzkie , w których depozyty przekraczały sześciokrotnie produkt krajowy brutto. Odpowiada pan za kryzys, na którego zażegnanie trzeba było interwencji zagranicznych, co naruszyło suwerenność Islandii. Obrona wyratuje zapewne premiera, ale sprawa jest poważna. Pierwszy zbankrutował Glitnir, od razu znacjonalizowany. Potem Landsbanki, bez znaczenia i na końcu bank internetowy Icesave, gdzie oszczędzała brytyjska policja i angielskie uniwersytety.

Produkt (produkcik) narodowy brutto nie jest wielką kwotą – 13 mld dol., na 311 tys. obywateli. Wysoka stopa procentowa ściągnęła do banków 400 tys. inwestorów (raczej spekulancików). Mafia rosyjska z Petersburga była gotowa spłacić jednym ruchem długi banków Icesave i Landsbanki. Ale tu wkroczył premier Haarde (gdyby nie to – wisiałby dziś na rei) i doszło tylko do drobnej interwencji Banku Światowego (7 mld euro). Złożyły się na tę kwotę kraje skandynawskie, Holandia, Wielka Brytania i Polska. Nawałnica 10 tys. Polaków, którzy przyjechali tu do pracy, w bankach nie straciła. Rodacy wolą pończochę.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Szajka Cocomo. Poznaliśmy szczegóły śledztwa w sprawie klubów go-go

Panie zapraszają na darmowego drinka, a potem człowiek budzi się w samej bieliźnie w obcym miejscu, z zaciągniętym w nocy kredytem na kilkaset tysięcy złotych. I nic nie pamięta. Skargi odrzucano, śledztwa umarzano. Tak to działało przez lata. Nikt dotąd nie chciał w tym zobaczyć zorganizowanej grupy przestępczej.

Violetta Krasnowska
03.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną