Bill O'Reilly - lokomotywa telewizji Fox News

Potwornie niepokorny
Czarni są niemoralni, biedni są leniwi, kobiety islamu brzydkie, kara śmierci za mało okrutna, a wszystkiemu winni pedzie, uniwersyteckie mięczaki i lewacy z Hollywood – tak świat przedstawia Bill O’Reilly. Jego show to lokomotywa telewizji Fox News, a książki sprzedają się w milionowych nakładach.
O Reilly w debacie z satyrykiem Johnem Stewartem: „Busha dawno nie ma. To nudne, żeby wciąż obciążać go za wszystkie błędy.”
Jamie McCarthy/Getty Images/FPM

O Reilly w debacie z satyrykiem Johnem Stewartem: „Busha dawno nie ma. To nudne, żeby wciąż obciążać go za wszystkie błędy.”

Bill z wizytą u amerykańskich żołnierzy.
Chris McCann / U.S. Army/Wikipedia

Bill z wizytą u amerykańskich żołnierzy.

Bill O’Reilly chwali się, że praca w telewizji nauczyła go pisać dla ucha, nie oka. Tekst ma się czytać, jakbyśmy słuchali spikera filmu dokumentalnego: „W deszczu i błocie po kostki 50-tysięczny tłum złożony z kobiet i mężczyzn czeka, by zobaczyć, jak Abraham Lincoln będzie składał przysięgę rozpoczynającą jego drugą kadencję...”.

Recepta działa, no, może niezupełnie sama recepta – jest jeszcze autoreklama we własnych programach, które oglądają miliony. Półminutowa zachęta do przeczytania własnej książki – i ludzie biegną do księgarni albo surfują do Amazona.

O’Reilly, 64 lata, największa gwiazda prawicowej publicystyki w USA, zajął pierwsze i drugie miejsca na listach bestsellerów w kategorii literatura faktu za 2012 r. dzięki książkom „Killing Lincoln” (właśnie ukazuje się po polsku) i „Killing Kennedy”. O’Reilly raz jeszcze zabił Lincolna i Kennedy’ego, a czytająca Ameryka przeżywa na nowo historie zamachów na swoich przywódców.

Z drapieżnikiem w studiu

Studio telewizyjne w programie „O’Reilly Factor” ma scenografię typowego programu informacyjnego. O’Reilly siedzi za stolikiem, czyta wiadomości. Jeden news, drugi. Przy którymś z kolei nastrój się zmienia.

„Plebiscyt w San Francisco: mieszkańcy miasta sprzeciwili się prowadzeniu rekrutacji do wojska w szkołach publicznych” – czyta O’Reilly. Zawiesza na chwilę głos… i: – Hurraaa! Jazda, naprzód! Gdybym był prezydentem, poszedłbym na główny plac miasta i powiedział: Słuchajcie, obywatele San Francisco! Skoro chcecie być osobnym państwem, proszę bardzo. Ale jeśli zaatakuje was Al-Kaida, nie zamierzamy nic zrobić. Powiemy tylko: Popatrzcie terroryści, cała Ameryka jest poza waszym zasięgiem, z wyjątkiem San Francisco. Chcecie wysadzić Coit Tower? Śmiało, naprzód!

Zaczyna się prawdziwy show.

Wiadomość o akcji policjantów przeciwko dilerom narkotyków w czarnym getcie jednej z metropolii? Komentarz O’Reilly’ego: – Czy [Afroamerykanie] odrzucą w końcu niemoralność – powód rozpadu ich rodzin: alkohol, narkotyki, niewierność?

Obrazki bezdomnych na ulicach jednego z miast; ktoś domaga się, żeby władze coś z tym zrobiły, tak dalej nie może być. Komentarz: – Biedni to ludzie nieodpowiedzialni i leniwi.

Wiadomość z Afganistanu. Komentarz: – Najbrzydsze kobiety na świecie są w krajach islamskich.

Amerykańska Unia Wolności Obywatelskich krytykuje rząd USA. Komentarz: – To grupa terrorystyczna i najgroźniejsza organizacja w Ameryce, tuż po Al-Kaidzie.

Ważna część programu to telefony i maile widzów. O’Reilly czyta na głos, komentuje, wykłóca się. „Idiotka”, „tuman”, „palant”, „świr” – paleta wyzwisk jest szeroka. O’Reilly rozkwita, gdy może rozjechać słowami „lewaka” albo „wykształciucha”. Jedna z odzywek: – Powtarzasz lewackie brednie!

Zjawiają się goście. Może to być działaczka społeczna, znany komentator, wojskowy, komik, polityczka – nieważne kto, i tak w centrum jest O’Reilly. Podrzuca jeden z ukochanych tematów: islam i terroryzm, pedofilia, gwałciciele, narkotyki, „Obamacare”, „lewacki” Hollywood. Za chwilę zacznie się burda w saloonie, jak niektórzy nazywają te wywiady. Trafniejsze jest chyba porównanie „New Yorkera” – do rozmowy policjanta z podejrzanym. Najtrafniejsze – do zabawy drapieżnego kocura z ofiarą.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną