Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Włoska nonszalancja

Dobry wynik Berlusconiego

Włoskie wybory wygrała centrolewicowa Partia Demokratyczna (PD) Piera Luigi Bersaniego. I tu niespodzianki nie było, ale dalej zaczynają się już schody.

Bo po pierwsze Bersani wygrał minimalnie, zaraz za nim uplasowała się centroprawica z Silvio Berlusconim na czele, na trzecim miejscu założony w Internecie Ruch Pięciu Gwiazdek (M5S), komika Beppe Grillo, a Mario Monti, z którym centrolewicy najbardziej chyba byłoby po drodze, zdobył niewiele ponad 10 proc. poparcie.

Z kim więc Bersani wejdzie w koalicję? Z Berlusconim odpada, ognia z wodą nie da się połączyć. Beppe Grillo? Też raczej nie, bo obaj politycy są jakby z innej planety. Bersani to były komunista, polityk przyzwyczajony do partyjnych struktur i tradycyjnych działań, a Grillo to były komik, a dziś uliczny trybun, który nie uznaje dotychczasowej klasy politycznej i walczy z nią najbardziej populistycznymi metodami. Zostaje więc Mario Monti. Ten jednak o koalicji z Bersanim wcale wcześniej nie marzył, bo nie dość że obawia się, że Bersani jako premier stanie się zakładnikiem największej włoskiej centrali związkowej CGIL, to jeszcze popierają go postkomuniści z ugrupowania Lewica, Ekologia, Wolność (SEL), z którymi Monti też musiałby się pewnie w przyszłości jakoś układać.

Poza tym jeszcze na kilka dni przed wyborami optymiści zakładali, że jeśli przy wygranej Bersaniego Monti zdobędzie silną pozycję w Senacie, Italia będzie uratowana. Siła polityczna Bersaniego połączona z gospodarczym autorytetem Montiego dawałaby wystarczającą gwarancję skutecznych rządów. Tymczasem - co jest jeszcze większą niespodzianką tych wyborów - walkę o włoski Senat, który choć o połowę mniejszy, jest równie wpływowy co izba niższa włoskiego parlamentu - wygrał Silvio Berlusconi.

I choć jeszcze rok temu, pogrążony przez skandale Berlusconi musiał odejść z polityki, a wiele osób myślało, że wkrótce trafi do więzienia. Niezatapialny Il Cavaliere nie dość, że wciąż nie został skazany ostatecznym wyrokiem trzeciej instancji, oficjalnie jest więc niewinny i dlatego mógł spokojnie startować w wyborach, znowu wszystkich zaskoczył. Teraz sądy mogą mu nie tylko zawiesić procesy na całą kadencję, bo takie postępowania kolidują ze sprawowaniem rządów, to jeszcze w dodatku wygrywając walkę o włoski Senat, Berlusconi będzie mógł, jeśli tylko będzie chciał, zablokować każdą inicjatywę rządu.

Spośród wszystkich cech jakimi obdarzeni są Włosi, najmocniej do głosu w tych wyborach doszła nonszalancja. W kraju, który jest pogrążony w głębokiej recesji, przeżarty korupcją i niezdolny do konkurencji gospodarczej nawet z najbliższymi sąsiadami, ludzie i tak ulegają iluzji i złudnym obietnicom. A najważniejsza nie jest realność programu politycznego i skuteczność kandydującego polityka, tylko to jak głośno i z jak dużą swadą wypowiada swoje wyborcze deklaracje.

JAROSŁAW MAKOWSKI PISZE Z RZYMU: Dlaczego Włosi poparli Berlusconiego>>

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kraj

Czy oddawać Ukrainie polskie patrioty? NATO naciska, presja rośnie, Warszawa odmawia

Międzynarodowa presja na Polskę nie maleje – zapewne będzie rosła do szczytu w Waszyngtonie, któremu potrzeba „sukcesu". W którymś momencie Warszawa może być nawet napiętnowana za opór, zwłaszcza jeśli na podarowanie Ukrainie świeżo kupionych patriotów zdecydują się Rumunia lub Szwecja.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
14.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną