Świat

Włoska nonszalancja

Dobry wynik Berlusconiego

Włoskie wybory wygrała centrolewicowa Partia Demokratyczna (PD) Piera Luigi Bersaniego. I tu niespodzianki nie było, ale dalej zaczynają się już schody.

Bo po pierwsze Bersani wygrał minimalnie, zaraz za nim uplasowała się centroprawica z Silvio Berlusconim na czele, na trzecim miejscu założony w Internecie Ruch Pięciu Gwiazdek (M5S), komika Beppe Grillo, a Mario Monti, z którym centrolewicy najbardziej chyba byłoby po drodze, zdobył niewiele ponad 10 proc. poparcie.

Z kim więc Bersani wejdzie w koalicję? Z Berlusconim odpada, ognia z wodą nie da się połączyć. Beppe Grillo? Też raczej nie, bo obaj politycy są jakby z innej planety. Bersani to były komunista, polityk przyzwyczajony do partyjnych struktur i tradycyjnych działań, a Grillo to były komik, a dziś uliczny trybun, który nie uznaje dotychczasowej klasy politycznej i walczy z nią najbardziej populistycznymi metodami. Zostaje więc Mario Monti. Ten jednak o koalicji z Bersanim wcale wcześniej nie marzył, bo nie dość że obawia się, że Bersani jako premier stanie się zakładnikiem największej włoskiej centrali związkowej CGIL, to jeszcze popierają go postkomuniści z ugrupowania Lewica, Ekologia, Wolność (SEL), z którymi Monti też musiałby się pewnie w przyszłości jakoś układać.

Poza tym jeszcze na kilka dni przed wyborami optymiści zakładali, że jeśli przy wygranej Bersaniego Monti zdobędzie silną pozycję w Senacie, Italia będzie uratowana. Siła polityczna Bersaniego połączona z gospodarczym autorytetem Montiego dawałaby wystarczającą gwarancję skutecznych rządów. Tymczasem - co jest jeszcze większą niespodzianką tych wyborów - walkę o włoski Senat, który choć o połowę mniejszy, jest równie wpływowy co izba niższa włoskiego parlamentu - wygrał Silvio Berlusconi.

I choć jeszcze rok temu, pogrążony przez skandale Berlusconi musiał odejść z polityki, a wiele osób myślało, że wkrótce trafi do więzienia. Niezatapialny Il Cavaliere nie dość, że wciąż nie został skazany ostatecznym wyrokiem trzeciej instancji, oficjalnie jest więc niewinny i dlatego mógł spokojnie startować w wyborach, znowu wszystkich zaskoczył. Teraz sądy mogą mu nie tylko zawiesić procesy na całą kadencję, bo takie postępowania kolidują ze sprawowaniem rządów, to jeszcze w dodatku wygrywając walkę o włoski Senat, Berlusconi będzie mógł, jeśli tylko będzie chciał, zablokować każdą inicjatywę rządu.

Spośród wszystkich cech jakimi obdarzeni są Włosi, najmocniej do głosu w tych wyborach doszła nonszalancja. W kraju, który jest pogrążony w głębokiej recesji, przeżarty korupcją i niezdolny do konkurencji gospodarczej nawet z najbliższymi sąsiadami, ludzie i tak ulegają iluzji i złudnym obietnicom. A najważniejsza nie jest realność programu politycznego i skuteczność kandydującego polityka, tylko to jak głośno i z jak dużą swadą wypowiada swoje wyborcze deklaracje.

JAROSŁAW MAKOWSKI PISZE Z RZYMU: Dlaczego Włosi poparli Berlusconiego>>

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Kraśnik i inne strefy wolne of LGBT

Rok temu ostentacyjnie wprowadzali „strefy wolne od ideologii LGBT”. Teraz Europa sprawdza, czy polskie samorządy głosujące za strefami łamały prawa człowieka. Tymczasem straszenie gejami trwa w najlepsze. Andrzej Duda kusi wyborców obietnicą obrony dzieci przed LGBT. Zrobi to w ramach zobowiązania, które nazwał Kartą Rodziny.

Marcin Kołodziejczyk
18.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną