Świat

Do dwudziestu razy sztuka

Berlusconi skazany na więzienie

Nareszcie dopadli Berlusconiego? Siedem lat więzienia? Spokojnie, miał już dwadzieścia postępowań karnych z najpoważniejszymi zarzutami, a żyje i prosperuje. Poza tym, poniedziałkowy wyrok to dopiero pierwsza instancja, a włoskie sądy nie należą do najszybszych na świecie.

Na pierwszy rzut oka wygląda to imponująco. Sąd we Włoszech, nie bacząc na status oskarżonego, skazał wieloletniego premiera kraju na bezwzględne więzienie za nadużycie władzy i skłanianie osoby nieletniej do prostytucji. W wielu krajach spalono by się ze wstydu, ale casus Berlusconiego przeczy wszystkim znanym w Europie regułom. Najbogatszy premier w Europie, reszta przy nim to hołysze, cienkie bolki; łączenie wielkich pieniędzy i władzy politycznej i jednoczesne rządzenie mediami gdzie indziej w Europie byłoby wykluczone, ale nie we Włoszech. O nikim poważny tygodnik „The Economist” wcześniej nie napisał na okładce, że po prostu nie nadaje się do rządzenia. Część Włochów może myślała, że człowiek, który dosłownie z niczego zrobił tak ogromny majątek – postawi kraj na nogi, ale przecież bilans gospodarczy kraju na końcówkę jego rządów był mizerny. Mimo prześmiewek w Europie, że „Cavaliere” uprawia kult jednostki w stylu Ceausescu – polityk wydał i rozesłał miliony książek o swym życiu i poglądach.

Mimo, że duża część elity intelektualnej i świata artystycznego kraju ze zgrozą protestowała przeciw stylowi Berlusconiego, demokratyczna większość wybierała jego rubaszność. Ceniła go jako showmana, prowadzącego najlepsze programy telewizyjne. Jego zwolennicy żartowali, że ich żony marzą skrycie o romansie z Berlusconim. Tak jak republikanie w USA zmonopolizowali symbole: patriotyzm i flagę, tak Berlusconi zawłaszczył takie włoskie kanony jak piłkę nożną, pieprzne kawały, pogodę ducha i postawę Casanovy – zamieniając to wszystko w liczbę głosów wystarczającą do kilkukrotnego sprawowania urzędu.

Wszystko to jednak blednie przy dwudziestu postępowaniach karnych od 1993 roku z zarzutami naprawdę serio - od prania pieniędzy i łapówkarstwa po korupcję i przekupywanie sędziów. Występował przeciw niemu nawet kultowy ówczesny sędzia śledczy Antonio Di Pietro w antykorupcyjnej kampanii „Mani pulite” (czyste ręce). Wszystkie zarzuty albo umorzone, albo przedawnione, albo zawieszone, albo zastopowane na podstawie specjalnego immunitetu, albo za późno wznowione, albo puszczone w niepamięć z powodu amnestii. Wszyscy prokuratorzy się mylili, tylko on miał rację? Berlusconi nieustannie podkreślał rzekomy polityczny charakter tych spraw i nie wahał się odnosić do sędziów z pogardą („stanowią raka we Włoszech”, „są antropologicznie odmienni od rasy ludzkiej”). Mówił to o sędziach we własnym, demokratycznym kraju.

Założę się, że i po tym sensacyjnym wyroku Cavaliere do więzienia nie trafi. A jeśli trafi, to nawet w celi załatwi sobie bal bunga bunga.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną