Trump obcina składkę USA do ONZ. Konsekwencje tej decyzji będą fatalne
Trump od miesięcy powtarza, że ONZ mu się nie podoba. Czarę goryczy przelało głosowanie w sprawie Jerozolimy.
Podczas wrześniowego przemówienia na forum ONZ Trump przyznał otwarcie, że zawsze będzie stawiał Amerykę na pierwszym miejscu.
John Gillespie/UN/Flickr CC by SA

Podczas wrześniowego przemówienia na forum ONZ Trump przyznał otwarcie, że zawsze będzie stawiał Amerykę na pierwszym miejscu.

Kilka dni temu Stany Zjednoczone przegrały w ONZ głosowanie nad rezolucją w sprawie Jerozolimy. Za rezolucją, w której domagano się anulowania decyzji o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela, zagłosowało aż 128 ze 193 państw członkowskich ONZ. Tylko 9 krajów, w tym USA, Izrael, Gwatemala, Honduras, Togo, Nauru, Mikronezja, Republika Palau i Wyspy Marshalla, było jej przeciwnych. Część państw, w tym Australia, Kanada, Polska, Czechy, Rumunia i Węgry, wstrzymała się od głosu.

Szybko okazało się, że porażka Stanów będzie kosztowała ONZ utratę sporej części składki. Trump od miesięcy powtarza, że ONZ mu się nie podoba. Twierdzi też, że Stany zbyt wiele do tej organizacji dokładają, niewiele mając w zamian. I nawet podczas wrześniowego przemówienia na forum ONZ Trump przyznał otwarcie, że zawsze będzie stawiał Amerykę na pierwszym miejscu, i radził innym przywódcom, żeby robili to samo, stawiając interes swojego kraju przed innymi.

Przewidując, że decyzja o stolicy Izraela w Jerozolimie nie spodoba się wielu państwom, Trump wcale się nie martwił. Wszystkie głosy sprzeciwu dobrze sobie zapamiętamy – odgrażał się. I dodawał, że to zachowanie większości członków ONZ pozwoli Stanom sporo zaoszczędzić. „Już nie będzie tak jak kiedyś, że ktoś głosował przeciwko nam, a potem dostawał od nas wsparcie” – podkreślał. I dodawał, że skoro ONZ nie szanuje Stanów, to i Stany nie będą zbytnio nad tą organizacją się rozczulać.

Ile Stany Zjednoczone dokładają do budżetu ONZ?

Zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych w budżecie na lata 2017–2018 USA odpowiadają za 22 proc. budżetu operacyjnego ONZ, czyli około 1,2 mld dolarów, oraz 28,5 proc. kosztów operacji pokojowych, szacowanych w całości na 6,8 mld dol. Teraz, w zatwierdzonym w ostatnią niedzielę budżecie na lata 2018–2019, wkład USA jest już mniejszy. A ponieważ Amerykanie są największym płatnikiem ONZ, to i całość onzetowskiego budżetu skurczyła się o blisko 5 proc.

Już w proponowanym wiosną budżecie USA przewidziane były drastyczne ograniczenia wydatków na ONZ. Cięcia obejmowały m.in. programy socjalne, pomoc zagraniczną i ochronę środowiska. W maju tego roku USA wycofały się m.in. z Funduszu Ludnościowego ONZ (UNFPA), który zajmuje się planowaniem rodziny oraz opieką zdrowotną i materialną nad dziećmi w ponad 150 krajach. A na początku grudnia zrezygnowały z paktu na rzecz migracji. Trump podkreślał wówczas, że polityka imigracyjna forsowana przez ONZ jest sprzeczna z amerykańską polityką w sprawie imigracji i uchodźców.

Co do tego, że cięcia amerykańskiej składki powiązane są z przegranym głosowaniem nad rezolucją w sprawie stolicy w Jerozolimie, trudno mieć wątpliwości. Jeszcze za czasów Baracka Obamy Stany Zjednoczone obcięły dotacje UNESCO za to, że organizacja ta przyjęła Autonomię Palestyńską w poczet swoich członków. Teraz za czasów Trumpa nikt już tego nie ukrywa, nikt nie tworzy fikcji, a Amerykanie otwartym tekstem mówią, że albo członkowie ONZ będą głosowali tak, jak Amerykanie chcą, albo muszą się pogodzić z utratą największego płatnika ONZ.

Wielu państwom na świecie pomoc ONZ jest niezbędna. Jej skurczenie będzie dla nich zabójcze. Część państw będzie musiała zareagować. A niektóre już zareagowały. W niedzielę Gwatemala stała się pierwszym krajem, który przyłączył się do USA i też zdecydował o przeniesieniu swojej ambasady do Jerozolimy.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj