Merkel dogadała się z SPD. Jest szansa na nowy rząd?
Porozumienie jest, ale wymuszone. Pytanie brzmi więc: czy będzie trwałe?
„CDU i SPD doszły do porozumienia”, poinformowali uśmiechnięci Angela Merkel, Martin Schulz i Horst Seehofer w piątek popołudniu.
Fabrizio Bensch/Reuters/Forum

„CDU i SPD doszły do porozumienia”, poinformowali uśmiechnięci Angela Merkel, Martin Schulz i Horst Seehofer w piątek popołudniu.

Kilkadziesiąt godzin intensywnych rokowań, przeciąganie, powtórki, a w końcu uśmiech ulgi – po ponad stu dniach od wyborów jest szansa na stary model czerwono-czarny. Na razie tylko szansa, bo zadecydują członkowie SPD, którym pomysł powtórnej koalicji z CDU niezupełnie się podoba.

Na tę wiadomość dziennikarze i politycy czekali od tygodni. „CDU i SPD doszły do porozumienia” – poinformowali uśmiechnięci Angela Merkel, Martin Schulz i Horst Seehofer w piątek po południu. Odprężenie. Zwykłemu obywatelowi mogło się wydawać, że po wyborach wszystko jest w porządku. Był komisaryczny rząd w tym samym składzie, gospodarka rozwijała się dobrze. Ale napięcie rosło.

Do czasu powstania nowego rządu nie można ustalić nowego budżetu państwa – z tego powodu zagrożone były m.in. misje wojskowe za granicą, projekt zwiększenia stanu liczebnego policji czy nawet finansowanie sportowców na olimpiadzie w 2020 roku. Nie było wiadomo, kto będzie reprezentował Niemcy na debacie na temat nowego budżetu unijnego, która zacznie się w drugiej połowie roku. Jeden z najpotężniejszych członków Unii Europejskiej miał problem – a z nim i cała Unia.

Dlaczego SPD nie kwapiła się do koalicji z CDU?

Po zerwaniu przez FDP rokowań w sprawie koalicji jamajskiej (z Zielonymi) przed najsilniejszą partią w Bundestagu stały trzy wyjścia: rząd mniejszościowy, nowe wybory albo stary koalicjant. Życzeniem Angeli Merkel było to ostatnie rozwiązanie, tyle że SPD nie kwapiła się do tej roli. Zbyt wiele straciła na koalicji z CDU – Angela Merkel potrafiła sprzedać pomysły koalicjanta pod swoim nazwiskiem. Rezygnacja z energii atomowej, wynagrodzenie minimalne czy nawet małżeństwa jednopłciowe uznane zostały za reformy rządu, czytaj: kanclerz Merkel, choć były punktem programu wyborczego właśnie socjalistów. W efekcie to socjaliści stracili najwięcej głosów w ostatnich wyborach.

Bezpośrednio po wyborach SPD odrzuciła pomysł nowej-starej koalicji. Oprócz rozczarowania polityką ostatnich lat argumentem za tą decyzją było też uniemożliwienie AfD, by stała się największą partią opozycyjną. Do rokowań skłoniła SPD odpowiedzialność wobec wyborców i państwa po wyczerpaniu innych możliwości: o przystąpienie do rozmów zaapelował sam prezydent Steinmeier, a sondaże pokazywały, że jeszcze w grudniu zdecydowana część społeczeństwa uznawała wielką koalicję (GroKo) za najlepsze wyjście.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj