Szef polskiej dyplomacji w Niemczech. Widać różnice wobec poprzednika

Misja Czaputowicza
Po trudnym roku, kiedy brakowało spotkań na najwyższym szczeblu, a stosunki między Warszawą i Berlinem były coraz bardziej lodowate – każda próba ocieplenia jest mile widziana.
Szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz i jego niemiecki odpowiednik Sigmar Gabriel
Fabrizio Bensch/Reuters/Forum

Szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz i jego niemiecki odpowiednik Sigmar Gabriel

Niemcy są naszym głównym partnerem gospodarczym i politycznym – mówi nasz nowy minister spraw zagranicznych, prof. Jacek Czaputowicz. Poprzednik ministra Czaputowicza, Witold Waszczykowski, widział w Niemczech głównego partnera gospodarczego, ale sojuszników politycznych szukał w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i na Węgrzech. A Czaputowicz na jedną ze swoich pierwszych zagranicznych wizyt, zaraz po obowiązkowych odwiedzinach u Bułgarów, którzy objęli właśnie przewodnictwo w Unii, pojechał do Berlina, żeby pokazać, że na utrzymaniu z Niemcami dobrych stosunków bardzo mu zależy.

Polska chce się zbliżyć do Niemiec

Czaputowicz ma też misję. Chce ocieplać i ratować, co się da. Wspomniał w Berlinie o reparacjach, ale bez napinania się. Powiedział, że liczy na debatę, większe zaangażowanie w sprawę np. niemieckich mediów i poznanie niemieckiego punktu widzenia. A w odpowiedzi od swojego niemieckiego odpowiednika Sigmara Gabriela usłyszał, że to dobry pomysł, żeby tematem zajęto się w sposób naukowy, ponieważ „nie można ignorować tego, że w Polsce debata na temat reparacji w ogóle istnieje”.

Czaputowicz wspomniał o Trójkącie Weimarskim, na którego spotkanie, jak sam zadeklarował, bardzo liczy. Powiedział, że Polska chce budować z Niemcami wspólne partnerstwo, razem przekształcać Europę i zwiększać jej rolę w świecie. Poruszył też temat naszego sporu z Komisją Europejską w sprawie praworządności (tu podważając kompetencje Komisji do dbania o unijne standardy) i powiedział, że „polscy eksperci są gotowi wyjaśnić naszą perspektywę”. A Sigmar Gabriel mówił, że Niemcy wspierały KE w jej pracy, ale dyplomatycznie też dodał, że oczywiście są otwarci na nowe argumenty.

Chęć zbliżenia się Polski do Niemiec jest widoczna. Widać zmianę w stosunku do ostatniego czasu, kiedy można było odnieść wrażenie, że resort spraw zagranicznych stawał się departamentem podległym różnym ministerstwom krajowym i działał pod ich dyktando. A nad Wisłą rząd na przemian straszył Unią, z którą coraz bardziej nam nie po drodze, i Niemcami, którzy nie rozliczyli się z nami po wojnie, swoje mają za uszami, a teraz chcą nas uczyć demokracji i narzucać nam swoje pomysły nie tylko na politykę społeczną, np. domagać się u nas zalegalizowania małżeństw homoseksualnych, ale i dyktować nam, czy mamy przyjmować do siebie uchodźców czy nie.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj