Świat

Rosjanie zamordują przed mundialem bezpańskie psy i koty?

Władze rosyjskich miast, gdzie mają się odbyć mecze mundialu 2018, mają pomysł na pozbycie się bezpańskich psów i kotów. Władze rosyjskich miast, gdzie mają się odbyć mecze mundialu 2018, mają pomysł na pozbycie się bezpańskich psów i kotów. MrsBrown / Pixabay
I nawet nie można odwołać się do przepisów prawa o ochronie zwierząt, bo takiego w Rosji nie ma.

Rosjanie, a ściślej mówiąc: władze rosyjskich miast, gdzie mają się odbyć mecze mundialu 2018, mają pomysł na pozbycie się bezpańskich psów i kotów. Sposób już wypróbowany w Grecji przed Igrzyskami Olimpijskimi i w Doniecku przed Euro 2012.

Los zwierząt w Rosji przed mundialem. Aktywiści alarmują

Grecy rozkładali truciznę. Korzystając z okazji, otruli dziesiątki tysięcy psów i kotów nie tylko w Atenach, lecz także w odległych od stolicy miejscach, gdzie psy nikomu nie wadziły, w dodatku były wysterylizowane i akceptowane przez miejscowe społeczności.

Ukraińcy w Doniecku też truli, perfidnie, bo wykorzystując dzieci do podrzucania zatrutych pokarmów. Wiadomo, dzieciom łatwiej zdobyć psie zaufanie. Do zwierząt strzelano też o świcie, byłam tego świadkiem, co zresztą kilkakrotnie opisałam. Ale walka obrońców zwierząt na nic się zdała, choć sprawa została nagłośniona i był wokół spory szum, a nawet popieraliśmy pomysł odebrania miastu prawa organizacji mistrzostw.

A teraz Rosja. Tysiące psów wymordowano już w Soczi w 2014 roku, pod pretekstem sterylizacji lub umieszczenia w azylu pozbywano się bezdomnych zwierząt. Które zresztą nie spadły z kosmosu, to człowiek sprawił, że znalazły się na ulicy i rozmnażały bez kontroli. To nie ich wina, to wina ludzi. Protesty obrońców zwierząt na nic się zdały, wtedy również.

Dziś obrońcy zwierząt w Rosji znów alarmują: miasta gospodarze mistrzostw w piłce nożnej ogłaszają przetargi na wyłapywanie psów i kotów. To nieprawda, że trafią do schronisk, bo takich po prostu w Rosji brakuje, a te, które są, trudno nazwać azylami, to umieralnie. Nie ma też pieniędzy na utrzymywanie czworonogów, choć na mundialowe przygotowania ich nie brakuje i budżet z pewnością będzie przekroczony...

Zwierzęta zostaną zabite i zutylizowane, część ofert przetargowych mówi o tym nawet wprost. Inni pozbycie się zwierząt nazywają eufemistycznie eliminacją lub neutralizacją. Ale wiadomo, o co chodzi. Wyłapywacze zwierząt mordują je od razu po schwytaniu, mają wtedy znacznie większy przerób i ułatwioną pracę. Większy przerób to większe pieniądze. Jak policzyli rosyjscy aktywiści, pozbycie się bezpańskich psów będzie kosztować 17 mln euro. Wydanych z państwowej kasy, oczywiście. Przoduje Moskwa, ma się rozumieć.

Czytaj także: 2018 to w Rosji rok wyborów i mundialu

Mistrzostwa są jedynie pretekstem, by pozbyć się zwierząt

Jekaterina Dimitriewa, obrończyni zwierząt, rozpoczęła akcję Bloody FIFA-2018, żeby rzeź zwierząt powstrzymać. Nie można odwołać się do przepisów prawa o ochronie zwierząt, bo takiego w Rosji nie ma, nie ma żadnego systemu chroniącego ich prawa. Można liczyć jedynie na społeczny protest. Na aktywny sprzeciw ludzi, którzy są przeciwni takiemu traktowaniu zwierząt, podpiszą petycję do władz wzywającą do zaprzestania okrutnego procederu.

Na razie akcja ma niewielki odzew, bo obrońcy zwierząt nie są dopuszczani do mediów. Piłka ponad wszystko, można powiedzieć. Tak jakby zwierzęta przeszkadzały komukolwiek. Na pewno nie kibicom, którzy żyją swoim kibicowskim życiem i pewnie nawet nie dostrzegają, że na świecie istnieje coś jeszcze oprócz piłki i stadionu. I nie tym, którzy walczą o bilety na stadiony, bo psy w tej konkurencji nie startują. Mistrzostwa są jedynie pretekstem. Sport znów posłuży niecnym celom, choć w teorii ma łączyć i wyzwalać najlepsze cechy ludzkie.

Myślę, że trzeba wesprzeć rosyjskich aktywistów i obrońców zwierząt. Trzeba pisać, mówić, krzyczeć o zbrodniczych zamiarach, dla których sportowa impreza ma być przykrywką. Trzeba wywołać międzynarodowy skandal, tego rosyjskie władze się obawiają. I chyba tylko tego. Moskwa ma już sporo za kołnierzem, choć oczywiście niewiele z tego wynika. Zajęcie Krymu i wywołanie wojny w Donbasie nie wystarczyły, żeby odebrać temu krajowi organizację największej piłkarskiej imprezy. Ale afera dopingowa sprawiła, że wykluczono Rosję z zimowych igrzysk w Korei. A to znaczy, że cuda się zdarzają.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Na północ od Madrytu – kastylijskim szlakiem zamków i wina

Niecałe trzy godziny lotu do hiszpańskiej stolicy i krótka jazda samochodem przenoszą nas w samo serce Krainy Zamków. Teraz jest najlepszy moment, bo tłumy turystów zniknęły, a winiarze z La Rioja czekają z poczęstunkiem.

Paweł Moskalewicz
25.11.2019
Reklama