Czy dzieci cudzoziemców stracą szansę na integrację? MSWiA szykuje rozporządzenie
Cały świat mówi: im wcześniej dziecko cudzoziemców trafi do szkoły i zostanie włączone do systemu, tym łatwiej będzie mu się odnaleźć i zintegrować. No, ale my wiemy lepiej.
Do tej pory dzieci rodziców starających się w Polsce np. o status uchodźcy były z automatu objęte obowiązkiem szkolnym.
Pixabay

Do tej pory dzieci rodziców starających się w Polsce np. o status uchodźcy były z automatu objęte obowiązkiem szkolnym.

MSWiA szykuje projekt rozporządzenia w sprawie regulaminu pobytu w ośrodku dla cudzoziemców, które na starcie może pozbawić cudzoziemcze dzieci szansy na integrację. Do tej pory dzieci rodziców starających się w Polsce np. o status uchodźcy były z automatu objęte obowiązkiem szkolnym – takich dzieci przebywa u nas około tysiąca. Rodzice (czasem latami) czekają na załatwienie spraw administracyjnych, a w tym czasie dziecko, niejako równolegle, jest włączane do systemu polskiej edukacji. Nie traci się czasu, nie jest zawieszone w próżni – może jak najprędzej nadrabiać, uczyć się języka, przebywać z rówieśnikami.

Wiele z tych dzieci niesie ze sobą bagaż, jest po traumie. Powrót do grupy, namiastka normalności – to ważny etap dochodzenia do siebie. Jak przekonują specjaliści, to szkoła daje kapitał kulturowy i pozwala zdobyć kompetencje społeczne potrzebne w nowym miejscu. Chodzić do szkoły to coś więcej, niż czytać elementarz – to stawać się częścią grupy.

Powstaną getta dla cudzoziemców?

Tak działa to na świecie, tak działało do tej pory i u nas. Ale projekt MSWiA zakłada, że ten wypracowany mechanizm zostanie rozmontowany: teraz o tym, gdzie będzie uczyć się cudzoziemcze dziecko, mogłaby decydować sama gmina. A to furtka do pogrążania tych dzieci, które i tak mają bardzo trudny start. „Dziennik Gazeta Prawna”, który nagłośnił sprawę rozporządzenia, pisze wprost: to getta edukacyjne dla cudzoziemców.

MSWiA zapewnia, że nie ingeruje w kwestie oświatowo-szkolne dotyczące tych dzieci, a dzięki nowym przepisom nauczyciele będą mogli pracować na teranie ośrodka dla cudzoziemców, co do tej pory było nie możliwe. Resort twierdzi też, że nie ma na celu wykluczenia tych dzieci z systemu, bo będą mogły nadal uczęszczać do szkoły (jeśli zgodzi się na to gmina).

Pomysłodawcy przekonują, że rozwiązanie wyjdzie na dobre przeciążonym szkołom i „może zminimalizować negatywne nastawienie ze strony lokalnej społeczności”. A ta nie zawsze przychylnie patrzy na przybyszy z Czeczenii, Tadżykistanu czy nawet Ukrainy. Ośrodek w Lininie znajduje się obok Góry Kalwarii – tutejszy burmistrz, Dariusz Zieliński, popiera rozwiązanie, które pozwoli zatrzymać dzieci cudzoziemców za drzwiami do polskiej szkoły. Burmistrz obawia się, że „polskie dzieci znalazłyby się w mniejszości”, a różnorodność religijna i kulturowa prowadziła do konfliktów między rówieśnikami i obniżała poziom edukacji. „Jestem za wielokulturowością, ale takie rozwiązanie pomoże wszystkim. Pamiętajmy, że liczy się także dobro polskich dzieci” – przekonuje na łamach „DGP”.

O dobru dzieci po traumach, dla których najlepszą i najbardziej skuteczną formą pomocy jest integracja w nowym środowisku – cicho.

Czytaj także: Jak sobie radzą w polskich szkołach dzieci imigrantów

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj