Co po Putinie? Trwa powolna transformacja reżimu

Początek końca
Putinowski reżim nie jest skostniały: trwa jego powolna transformacja. W kuluarach rozmawia się o kilku wariantach zachowania władzy przez Putina po zakończeniu jego czwartej kadencji.
Władimir Putin po raz czwarty prezydentem Rosji
Mikhail Metzel/TASS/Forum

Władimir Putin po raz czwarty prezydentem Rosji

Artykuł został opublikowany w internetowym wydaniu Nowej Europy Wschodniej

Przedwczoraj w Rosji odbyły się wybory prezydenckie. Zgodnie z przewidywaniami po raz czwarty na czele kraju stanie Władimir Putin. Według danych Centralnej Komisji Wyborczej na zwycięzcę zagłosowało prawie 76,7 proc. obywateli przy rekordowo wysokiej frekwencji, sięgającej 67 proc. Drugie miejsce zajął Paweł Grudinin z niespełna 12-procentowym poparciem, a trzecie Władimir Żyrinowski – zdobył blisko 6 proc. głosów. Poparcie dla pozostałych kandydatów – w tym Kseni Sobczak czy Grigorija Jawlińskiego – było znikome i oscylowało wokół jednego procenta.

Szpakami karmiony

Zwycięstwo Władimira Putina dla nikogo nie jest zaskoczeniem. Zarówno rządowe Wszechrosyjskie Centrum Badania Opinii Publicznej, jak i niezależne Centrum Lewady zapowiadały, że wygra on z miażdżącą przewagą. Prezydent rzeczywiście cieszy się dużym poparciem społecznym, ale w związku z nagminnymi falsyfikacjami trudno z całą pewnością powiedzieć, jaka część Rosjan w rzeczywistości oddała na niego swój głos.

Począwszy od marca 2007 roku, kiedy to Władimir Czurow został szefem Centralnej Komisji Wyborczej, następuje stopniowa dezaktualizacja szablonów badań socjologicznych – tłumaczy w rozmowie z „NEW” Dmitrij Orieszkin, politolog i socjolog od lat zajmujący się analizą wyborów w Rosji. – W związku z falsyfikacjami obecnie sondaże badają nie realne poparcie wyborcze lub frekwencję, a prognozowane rezultaty z uwzględnieniem oczekiwanych nadużyć – mówi.

Ekspert nie ma wątpliwości, że prezydenckie wybory w Rosji są fałszowane. Potwierdzają to również krążące po internecie nagrania z punktów wyborczych. Masowe „wrzutki” kart do głosowania, „karuzele wyborcze”, zmuszanie do głosowania osób piastujących państwowe posady, udział „martwych dusz” – to tylko niektóre przykłady łamania prawa.

Wybory w Rosji nie są wydarzeniem indywidualnym, a administracyjnym. Urzędnicy różnego szczebla mają wówczas okazję udowodnić swoją lojalność wobec zwierzchników – dla „NEW” specyfikę głosowania komentuje politolog Kiriłł Rogow. – Wynika z tego, że jeśli odpowiedzialny za przebieg elekcji wiceszef administracji prezydenta Siergiej Kirijenko zapowiedział, że na Putina swój głos odda minimum 70 proc. głosujących przy 80-procentowej frekwencji, to aparat prezydenta zrobi wszystko, by sprostać „zamówieniu” – puentuje.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj