Czy księdza można zwolnić z tajemnicy spowiedzi?
Australia ujawniła skalę pedofilii w tamtejszym Kościele. Władze zażądały od biskupów pełnej współpracy, w tym ujawnienia informacji pozyskanych w trakcie spowiedzi. To kwestia ciekawa z filozoficznego punktu widzenia.
Nie ma powodu, aby tajemnica spowiedzi miała status uprzywilejowany w stosunku do tajemnicy lekarskiej czy adwokackiej.
Annie Spratt/Unsplash

Nie ma powodu, aby tajemnica spowiedzi miała status uprzywilejowany w stosunku do tajemnicy lekarskiej czy adwokackiej.

Trwające pięć lat rządowe śledztwo ujawniło ogromną skalę pedofilii pośród katolickiego kleru Australii. To nie do wiary, lecz w tym kraju mieszkają dziesiątki tysięcy osób, które w dzieciństwie doświadczyły nadużyć seksualnych ze strony księży – ich liczbę szacuje się nawet na 60 tys. Od czasu powołania w 2013 r. specjalnego zespołu badającego te kwestie zachęceni przez władze obywatele zgłosili aż 2559 nowych spraw. Wszczęto 230 postępowań w prokuraturach. Przeprowadzono wiele tysięcy rozmów z ofiarami, wysłuchano niezliczonych historii. Opinia publiczna jest wstrząśnięta, a rząd nazwał to, co Kościół katolicki uczynił dzieciom Australii, tragedią narodową. Na 22 października władze zapowiedziały specjalne uroczystości poświęcone ofiarom Kościoła.

Czytaj także: Pedofilia w Kościele – ofiary i państwo, które nie pomaga

Pedofilia w Kościele. Szacowanie skali problemu

Australia to jeden z wielu już krajów, które odważyły się wypowiedzieć wojnę potężnej organizacji. Wszędzie, gdzie dokonano solidnego audytu pedofiliów wśród katolickiego kleru (nie tylko katolickiego, lecz skala patologii w innych środowiskach religijnych jest nieporównanie mniejsza), rezultat był podobny: od dziesiątek lat setki i tysiące (zależnie od wielkości kraju) duchownych, uparcie i świadomie osłanianych przez instytucje kościelne, krzywdziło dzieci. Dawno już zamknęły się usta naiwnych bądź zakłamanych, którzy twierdzili, że to nagonka na Kościół, a pedofilów wśród księży nie jest wcale więcej (lub jest „ledwie” kilkakrotnie więcej) niż w całej męskiej populacji. Słynne Franciszkowe 2 proc. można już włożyć między bajki. Odsetek pedofilów jest znacznie większy. W Australii wynosi on 7 proc. A w Polsce? Czy jakiś polski biskup ośmieli się wysunąć hipotezę, że na tle Kościołów Zachodu Kościół, który wydał Jana Pawła II, odznacza się szczególną czystością i – dajmy na to – przestępców seksualnych pośród rodzimych księży jest dwa albo i trzy razy mniej? Niech się ośmiela. Trzy razy mniej to nadal dziesiątki razy tyle pedofilów wśród księży, co wśród nauczycieli matematyki czy kierowców autobusów. Przyjdzie czas, że i w Polsce policzy się i ofiary, i sprawców.

Zmiana: dostęp do informacji pozyskanych w trakcie spowiedzi

Władze Australii zażądały od biskupów pełnej współpracy w ujawnianiu pedofilii i prowadzeniu śledztw. W sformułowanych przez specjalną komisję rekomendacjach zaleca się, aby władze kościelne przekazywały władzom państwowym wszelkie posiadane informacje o nadużyciach seksualnych, łącznie z tymi, które pozyskano podczas spowiedzi. Parlament Australii Południowej przyjął wręcz ustawę nakazującą informowanie władz w sprawach nadużyć seksualnych wobec dzieci, nawet jeśli wiedza na ten temat pochodzi ze spowiedzi. Za złamanie tego prawa przewidziano poważne kary finansowe.

Episkopat Australii wykazał się daleko idącą pokorą wobec władz świeckich. Otwiera swoje archiwa, wypłaca ofiarom gigantyczne odszkodowania, a nawet apeluje do Watykanu, aby zniósł obowiązkowy celibat księży. Jednak w tym jednym punkcie Kościół australijski się opiera – nie zgadza się na łamanie tajemnicy spowiedzi, powołując się na zasady kościelne, wolność wyznania oraz na pragmatyczny argument, iż ewentualność ujawnienia pedofilii mogłaby zniechęcić niektórych do spowiadania się.

Czytaj także: Były watykański dyplomata wzywa Franciszka do ustąpienia

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj