Świat

Salwadoru mały krok w kierunku praw kobiet

Demonstracja solidarności z Evelyn Beatriz Hernandez Cruz w Salwadorze Demonstracja solidarności z Evelyn Beatriz Hernandez Cruz w Salwadorze Jose Cabezas / Forum
Sąd najwyższy uznał apelację kobiety skazanej na 30 lat więzienia za poronienie. Decyzja ta, choć dla wielu oczywista, w Salwadorze może zapoczątkować przełom w złagodzeniu prawa aborcyjnego.

Ta niewielka środkowoamerykańska republika ma dziś jeden z najbardziej opresyjnych wobec kobiet systemów prawnych. Aborcja jest tam nielegalna we wszystkich możliwych przypadkach, nawet gdy ciąża pochodzi z gwałtu lub zagraża życiu matki. Dodając do tego oszałamiająco wręcz wysokie statystyki przemocy w życiu publicznym (ponad 108 morderstw na 10 tys. mieszkańców według danych Organizacji Państw Amerykańskich) i brak ochrony kobiet, łatwo wyobrazić sobie kraj będący dla nich jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na ziemi.

Kobiety w Salwadorze: przemoc, śluby nastolatek

Teza ta ma zresztą poparcie w statystykach. W Salwadorze aż 26 proc. kobiet przyznaje się, że przynajmniej raz w życiu doświadczyło przemocy fizycznej ze strony partnera lub członka rodziny. Również 26 proc. z nich wychodzi za mąż przed ukończeniem 18. roku życia; przymusowe małżeństwa 15- czy 16-latek, nierzadko wynikające z powiązań rodzin i przedstawicieli gangów, są tam niemal codziennością. W samym tylko 2017 r. (dane za ubiegły rok brak) kobiety zgłosiły ponad 2300 przypadków napaści na tle seksualnym – 80 proc. z nich dotyczyło dziewcząt poniżej 17. roku życia, donosi salwadorska Organizacja na Rzecz Praw Kobiet i Pokoju. Dramatycznego obrazu dopełnia bardzo trudno dostępna opieka zdrowotna. Zdecydowana większość młodych Salwadorek nie ma dostępu do podstawowych artykułów higienicznych i opieki ginekologicznej. Gdy zachodzą w ciążę, często dowiadują się o tym bardzo późno, nie mają też możliwości zbadania, w jakim stanie jest płód.

Czytaj także: Gdzie na świecie aborcja jest legalna, a gdzie kobiety muszą ją wykonywać w podziemiu?

Paradoksy salwadorskiego prawa. Poronienie jak morderstwo

Tak też było w przypadku Evelyn Beatriz Hernandez Cruz. Zgwałcona w 2016 r., w wieku 18 lat, o swojej ciąży nie miała pojęcia. Przesłuchującemu ją prokuratorowi w czasie rozpoczętego rok później procesu powiedziała jedynie, że bardzo bolał ją brzuch, więc pobiegła do toalety, myśląc, że to zwyczajne nudności. Poroniła, jednak, na jej nieszczęście, zrobiła to bez świadków. A ponieważ poronienie jest w Salwadorze traktowane jako nieuzasadnione przerwanie życia, z urzędu podpadła pod paragraf o morderstwie.

W trakcie rozpoczętego wiosną 2017 r. procesu śledczy nie byli w stanie ocenić, czy dziecko urodziło się już martwe, czy zostało pozbawione życia przez Evelyn w toalecie. Zdecydowali, że wina za śmierć noworodka leży po stronie matki, która nie zapewniła mu należytej opieki medycznej zarówno w trakcie ciąży, jak i w momencie porodu, następnie własnoręcznie zabijając dziecko. Sam zastosowany tutaj proces przyczynowo-skutkowy doskonale obrazuje wszystkie paradoksy salwadorskiego prawa w stosunku do kobiet. Choć młoda dziewczyna została zgwałcona przez gangstera, to ona staje przed sądem. Państwo nie zapewniło jej ani edukacji, ani opieki, ani środków medycznych czy higienicznych – jednak później obwiniło ją o zaniedbania w tych dziedzinach, prowadzące do śmierci dziecka. Nie mówiąc już o samym absurdzie, jakim jest kara więzienia za poronienie.

Czytaj także: Argentyński Senat powiedział „nie” legalizacji aborcji

Cień nadziei dla Salwadorek

Evelyn została skazana na 30 lat więzienia – jeden z najwyższych możliwych wyroków za morderstwo. Nie jest jedyną, którą to spotkało. Jej los współdzieli co najmniej 14 innych Salwadorek, które odsiadują wyroki za poronienie. Niedawno pojawił się jednak cień nadziei na polepszenie ich sytuacji. Sąd najwyższy uchylił wyrok na Evelyn, która zdążyła odsiedzieć w więzieniu 33 miesiące. W uzasadnieniu sędziowie zacytowali raport patologa, z którego wynika, że nienarodzone dziecko nastolatki udusiło się jeszcze przed opuszczeniem łona matki.

Nie oznacza to, że Evelyn Hernandez jest teraz zupełnie wolna. Sąd uchylił jedynie zarzut zabójstwa, jednak nadal ciąży na niej odpowiedzialność za nieumyślne doprowadzenie do urodzenia martwego dziecka z powodu braku opieki nad płodem. Jej proces zostanie w tym przypadku wznowiony. Pierwszą rozprawę zaplanowano na 4 kwietnia – do tego czasu Evelyn Hernandez przebywać będzie w domu rodzinnym, bo sędzia nie zdecydował się na areszt prewencyjny.

Czytaj także: 30 lat za aborcję

„Evelyn, jesteśmy z Tobą”

Choć oczywiście nie ma pewności, czy młoda Salwadorka nie wróci do więzienia już za kilka tygodni, uchylenie wyroku za morderstwo jest precedensem w tamtejszym prawie. Pierwszy raz w historii sąd w Salwadorze wydał bowiem sprzyjający kobiecie wyrok w sprawie związanej z urodzeniem martwego dziecka. Do tej pory samo uruchomienie ścieżki sądowej z reguły było synonimem wyroku bez możliwości skutecznego odwołania się. Dla licznych aktywistek Evelyn Hernandez stała się symbolem, motywacją do dalszej walki i wiary w polepszenie ich sytuacji. Nawet tak prostym gestem jak zgoda na występowanie w mediach pod pełnym nazwiskiem i upublicznienie jej historii zrobiła bardzo ważny krok w kierunku zmiany tonu debaty publicznej w mówieniu o ofiarach przemocy seksualnej. Media w całym regionie obiegły fotografie jej uśmiechniętej twarzy, kiedy po wyjściu z więzienia spotkała się z bratem i rodzicami. Wychudzona, z zapadniętą po przebytej anemii twarzą i poszarzałą skórą, z trudem poruszała się o własnych siłach. Dała jednak radę pomachać w kierunku grupy protestujących działaczek na rzecz praw kobiet, które trzymały transparenty z napisem „Evelyn, jesteśmy z Tobą”.

Naprawdę dobra zmiana w Salwadorze?

Oczywiście droga do depenalizacji poronień czy poprawy sytuacji kobiet w salwadorskim społeczeństwie jest jeszcze bardzo daleka. Na przeszkodzie stać będzie nie tylko tradycja machistowskiego patriarchatu czy silna pozycja Kościoła katolickiego, ale też korupcja na najwyższych szczeblach władzy i niechęć rządu do akceptacji obcych trendów prawodawczych. Władze Salwadoru nie wystraszyły się międzynarodowej presji opinii publicznej i krytyki ze strony Panamerykańskiego Trybunału Praw Człowieka, kiedy w 2013 r. zmusiły kobietę do urodzenia dziecka, które w łonie rozwinęło się bez mózgu.

W ramach dość eufemistycznie pojmowanego kompromisu zgodziły się na cesarskie cięcie – dziecko zmarło niedługo po wykonaniu operacji. Nawet biorąc pod uwagę wszystkie te drastyczne uwarunkowania, wyrok w sprawie Evelyn Hernandez należy rozpatrywać w kategorii możliwego precedensu. Nie tylko w Salwadorze, ale i w całym regionie, gdzie większości obowiązują podobnie restrykcyjne przepisy. To z pewnością bardzo mały krok, ale bardzo potrzebny i dający nadzieję na naprawdę dobrą zmianę.

Czytaj także: Czy Trump odbierze Amerykanom legalną aborcję?

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama