Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Brytyjski parlament odrzuca wszystkie warianty brexitu

Brytyjski parlament głosuje warianty brexitu. Brytyjski parlament głosuje warianty brexitu. Reuters / Forum
Izba Gmin przeprowadziła głosowania, które powinny odbyć się ponad dwa lata temu, ale odrzuciła wszystkie warianty rozwodu. O ile kolejne głosowania nie przyniosą przełomu, już w kwietniu czeka nas kosztowny brexit bez umowy.

Premier Theresa May jesienią 2016 r. ogłosiła brytyjskie „czerwone linie” co do umowy brexitowej z UE, nie sprawdziwszy, czy jej stanowisko wobec Brukseli ma poparcie większości parlamentarnej. Gdy okazało się, że raczej nie, sytuację miały ratować przyspieszone wybory do Izby Gmin w 2017 r.

Ich skutek okazał się odwrotny, bo zły wynik torysów skazał May na rząd zależny od partii irlandzkich protestantów DUP, co szalenie utrudniło rozmowy o pobrexitowej granicy między Irlandią i Irlandią Północną. Dopiero wczoraj Izba Gmin, która już dwukrotnie odrzuciła umowę wynegocjowaną przez May, mogła sondować (dzięki swemu buntowi wobec rządu) w „głosowaniach orientacyjnych”, jaka opcja rozwodu ma większość.

Czytaj też: Unia odsunęła o dwa tygodnie groźbę brexitu bez umowy

Brexit: daty i warianty

Sęk w tym, że żaden z głosowanych ośmiu wariantów nie zyskał większości w Izbie Gmin. Wprawdzie obietnica May, że ustąpiłaby rychło ze stanowiska w razie zatwierdzenia obecnej umowy, przekonała m.in. Borisa Johnsona. Ale brytyjskie media szacują, że w Izbie Gmin nadal nie ma dostatecznego poparcia dla przepchnięcia przy trzecim podejściu umowy, która w połowie marca przepadła stosunkiem głosów 391 do 242.

A jeśli nie zostanie uchwalona do piątku, data brexitu zostanie przesunięta na 12 kwietnia. Przedtem Londyn powinien przedstawić dalsze plany, które mogą posłużyć – bądź nie – za podstawę do dalszego odroczenia brexitu do 22 maja (bez zorganizowania majowych eurowyborów w Wielkiej Brytanii) lub nawet o wiele kolejnych miesięcy (wtedy z wyborami).

Donald Tusk publicznie apeluje o gotowość Unii do długiego odroczenia brexitu, a otoczenie Martina Selmayra, zausznika i prawej ręki Jeana-Claude’a Junckera, regularnie karmi brytyjskie media przeciekami o przygotowaniach Komisji Europejskiej do odsunięcia brexitu na co najmniej wiosnę 2020 r. Jednak przywódcy 27 krajów Unii, decydujący w tej kwestii na zasadzie jednomyślności, będą chcieli od Brytyjczyków konkretnych powodów dalszego odsuwania rozwodu.

Dyplomaci kluczowych krajów UE w Brukseli wskazują tu na powtórne referendum lub nowe wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii. Trzeci wymieniany powód, czyli sklejenie koalicji w Izbie Gmin na rzecz nowej wersji brexitu (i przegłosowania umowy), jest niedoprecyzowany. Ale trudno oczekiwać, by przykładowo Emmanuel Macron zgodził się na odraczanie brexitu tylko dla kolejnych debat, sporów i awantur w brytyjskim rządzie czy Izbie Gmin.

Czytaj też: Izba Gmin za opóźnieniem brexitu

Co Unia może renegocjować

Unia nie zamierza renegocjować umowy brexitowej, która składa się z gwarancji praw obywateli mieszkających i pracujących w Wielkiej Brytanii (i Brytyjczyków w Unii), zobowiązań co do długu Londynu wobec budżetu UE oraz „bezpiecznika” pozwalającego uniknąć pobrexitowych kontroli granicznych w Irlandii. Natomiast UE jest gotowa do renegocjacji dołączonej do umowy „deklaracji politycznej” wyznaczającej kierunek rokowań w sprawie przyszłych relacji handlowych (ale i w dziedzinie bezpieczeństwa), które mają być zatwierdzone w pobrexitowym traktacie unijno-brytyjskim najpóźniej w 2022 r.

Niebędąca umową międzynarodową „deklaracja polityczna” to dla Brytyjczyków element pakietu do zatwierdzenia w Izbie Gmin (wraz z umową brexitową), ale po stronie UE nie wymaga nawet zgody Parlamentu Europejskiego. Obecnie jest ogólnikowa (rząd May nie potrafił uzgodnić spójnej wizji stosunków prebrexitowych z Unią), a tym samym mało wiążąca nawet na poziomie czysto politycznym. Ale gdyby tylko Londyn miał dobrą wolę i realistyczne postulaty, to „umowa polityczna” byłaby – jak zapewniają wysocy urzędnicy UE – do renegocjacji nawet w kilka dni.

Czytaj też: Brexit dopiero z początkiem 2021 r.? Scenariusze

Bez poparcia dla żadnego wariantu

Izba Gmin głosowała wczoraj nad ośmioma opcjami. Trzy z nich, czyli jednostronne odwołanie brexitu, drugie referendum oraz brexit bez umowy, nie wymagają zgody Unii. Kolejne dwie, czyli rozbicie ugody z Unią na umowy cząstkowe oraz szybkie przejście Londynu z UE do EFTA (grupa łącząca Islandię, Norwegię, Szwajcarię, Liechtenstein), są zupełnie nieosiągalne. Natomiast kolejne trzy są realistyczne – od całkowicie i szybko osiągalnej stałej unii celnej UE–Wielka Brytania (zapisanej w „deklaracji politycznej”) po częściowo osiągalne warianty oscylujące wokół bardzo bliskich powiązań czy wręcz pozostania Brytyjczyków na rynku wewnętrznym UE.

Co ważne, trzy ostatnie opcje (te realistyczne) rozbroiłyby irlandzki bezpiecznik, bo wskutek bliskich powiązań rynkowych UE–Wielka Brytania –pozwoliłyby zupełnie go nie użyć. A właśnie specjalne rozwiązania dla irlandzkiej granicy – jako „uderzające w brytyjską suwerenność” – są dla wielu torysów i posłów DUP absolutnie toksycznym elementem umowy.

Czytaj też: Rozmowa z Danutą Hübner o tym, dlaczego brexit to oszustwo

Zdecydują kolejne głosowania?

Wielka Brytania po wczorajszych, zupełnie nierozstrzygających głosowaniach nie ma nowych i konkretnych planów, jak zatwierdzić umowę. A to oznacza, że na razie Londyn, choć brytyjscy posłowie odrzucili także opcję brexitu bez umowy, zmierza do rozwodu z Unią już 12 kwietnia właśnie beż żadnej umowy. A zatem i bez okresu przejściowego (obecne prawno-handlowe status quo, mimo że bez prawa głosu Brytyjczyków w instytucjach UE), który pozwoliłby na wynegocjowanie i zatwierdzenie traktatu pobrexitowego.

Optymistom pozostaje nadzieja, że nawet jeśli May nie zdoła obietnicą swej dymisji kupić poparcia dla umowy brexitowej, to kolejne „głosowania orientacyjne” w Izbie Gmin w przyszłym tygodniu pozwolą zbudować większość dla którejś z opcji po kilkudniowych konsultacjach i zawężeniu liczby dostępnych wariantów.

Wczoraj najmniej do większości zabrakło opcji drugiego referendum (268 do 295) oraz opcji stałej unii celnej Wielkiej Brytanii z Unią (264 do 272). Wybór na rzecz referendum, o ile brytyjski rząd nie sabotowałby takiego wyboru Izby Gmin, prawie na pewno skłoniłby kwietniowy szczyt UE do wielomiesięcznego odroczenia brexitu. Natomiast zapisanie stałej unii celnej w „deklaracji politycznej” (jako celu przyszłego traktatu brytyjsko-unijnego) byłoby po stronie UE tak mało skomplikowane, że przy lojalnej współpracy brytyjskich negocjatorów pozwoliłoby uwinąć się z brexitem nawet do 22 maja, czyli przed wyborami do Parlament Europejskiego.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama