Świat

Brexit dopiero z początkiem 2021 r.? Możliwe scenariusze

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest nadal formalnie przewidywane na północ z 29 na 30 marca. Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest nadal formalnie przewidywane na północ z 29 na 30 marca. Tiocfaidh ár lá 1916 / Flickr CC by 2.0
Kraje UE byłyby gotowe odsunąć rozwód i wolą zwłokę dłuższą niż pierwotnie rozważane trzy miesiące. Ale najpierw chciałyby od Londynu jasnego motywu i planu. 2021 r. uchodzi w Brukseli, przynajmniej na razie, za wariant ekstremalny.

O przygotowaniach do odsunięcia brexitu do przełomu lat 2020/2021 napisał dziennik „The Guardian”. Jednym z plusów dla Brukseli miałoby być przeciągnięcie członkostwa Londynu aż do końca obecnego budżetu UE (2014–20). Ale warto pamiętać, że Londyn w razie zawarcia jakiejkolwiek umowy brexitowej z UE i tak musiałby zapłacić wszystkie składki do unijnej kasy należne w ramach całej obecnej siedmiolatki.

Kto wierzy w marcową datę brexitu?

Wyjście Wielkiej Brytanii z UE jest nadal formalnie przewidywane na północ z 29 na 30 marca, a Londyn wciąż nie poprosił o odroczenie tej daty. Co więcej, premier Theresa May publicznie przekonuje, że terminowy i oparty na ratyfikowanej umowie rozwodowej brexit pozostaje w jej zasięgu. Jednak mało kto w to wierzy. Niestety nie można wykluczyć wariantu, że chaotyczna dynamika polityczna w Izbie Gmin, a zwłaszcza wśród rządzących torysów, ostatecznie pchnie Londyn do decyzji o wyjściu z Unii bez żadnej umowy – to byłoby bardzo kosztowne dla obu stron, choć stanowczo bardziej dla samych Brytyjczyków. I dlatego Bruksela żyje od dość dawna pytaniem, czy, kiedy i jak rząd May poprosi o odsunięcie brexitu, na które musiałyby potem zgodzić się jednomyślnie wszystkie kraje UE.

Czytaj też: Jak wyjść z brexitu

Nawet jeśli Izba Gmin ostatecznie poparłaby umowę brexitową w obecnej formie (głosowanie jest planowane na okolice 12 marca), to po brytyjskiej stronie najpewniej zabrakłoby czasu na dokończenie pełnej ratyfikacji przed 29 marca. UE byłaby wówczas gotowa do – jak nazywają to unijni dyplomaci – „technicznego odroczenia” brexitu do końca czerwca (by dokończyć procedury ratyfikacyjne), czyli do momentu tuż przed pierwszym posiedzeniem nowego Parlamentu Europejskiego, wybranego w maju bez udziału Brytyjczyków, czyli i bez brytyjskich europosłów.

Szkopuł w tym, że „techniczne odroczenie” staje się wariantem coraz mniej prawdopodobnym. Premier May nie uzyska od Unii żadnych poważnych ustępstw w sprawie irlandzkiego „bezpiecznika”, który skazuje Brytyjczyków na unię celną z UE do czasu znalezienia innego sposobu na uniknięcie pobrexitowych kontroli granicznych między Irlandią i Irlandią Północną. Tymczasem twardzi brexiterzy wśród torysów nadal chcą odgórnego limitu czasowego dla tego „bezpiecznika”, a Unia może co najwyżej powtórzyć polityczne zobowiązanie (w dodatkowych aneksach, protokołach, preambułach do umowy brexitowej), że nie uznaje go za rozwiązanie docelowe, i może nawet dołączyć harmonogram rozmów, jak i czym go zastąpić. To oznacza, że jeśli torysowscy krytycy May nie odpuszczą swych czerwonych linii, umowa nie zyska w marcu aprobaty w Izbie Gmin, a zatem swoje uzasadnienie straci „techniczne odroczenie” brexitu. Co wtedy?

Jakie opcje brexitu wchodzą w grę

Wiele krajów Unii jest bardzo niechętnych przewlekaniu obecnej sytuacji i premier May zapewniającej w Brukseli, że ma spore szanse na zatwierdzenie umowy brexitowej, ale tuż potem przegrywającej kolejne głosowania w swym parlamencie. Wprawdzie Radzie Europejskiej byłoby niezręcznie odmówić May bezwarunkowego odroczenia brexitu o miesiąc czy dwa, ale Bruksela od dawna wysyła sygnały, że w razie prośby o odsunięcie brexitu chciałaby poznać jasny cel tej zwłoki. To mogłyby być nowe wybory w Wielkiej Brytanii, powtórne referendum albo – ta ostatnia opcja uchodzi teraz za najbardziej prawdopodobną – decyzja brytyjskiego rządu, by kleić w Izbie Gmin nową większość na rzecz brexitu, np. na bazie politycznej deklaracji, że podstawą pobrexitowych relacji UE–Londyn będzie stała i głęboka unia celna. Tego chce przecież wielu labourzystów oraz torysów spoza skrzydła twardych brexitowców.

Tyle że nawet ta ostania opcja (tworzenie koalicji w Izbie Gmin na rzecz miękkiego brexitu) może zająć więcej niż dwa–trzy miesiące. A Unia zdecydowanie chce uniknąć kilkukrotnego odraczania brexitu. By zredukować polityczne i gospodarcze zawirowania, wolałaby dać rządowi Wielkiej Brytanii od razu więcej czasu. Do niedawna w debatach urzędników i dyplomatów w Brukseli mówiono o odsunięciu brexitu np. do końca tego roku. I nasi rozmówcy nawet dziś, po publikacji „Guardiana”, uznają, że odwleczenie wyjścia aż do 2021 r. byłoby bardzo trudne do przeprowadzenia w Radzie Europejskiej. To m.in. w opinii Francuzów oznaczałoby strasznie długie przedłużanie niepewności dla biznesu, który i tak już od referendum brexitowego z 2016 r. nie wie, na jakich warunkach opierać swe średnioterminowe plany biznesowe, zwłaszcza w kontekście handlu z Wielką Brytanią.

Czy będą eurowybory w Wielkiej Brytanii?

Niezależnie od tego, czy brexit byłby odsuwany np. do końca tego roku, czy – w skrajnym wariancie – do przełomu 2020/21, Unia stanęłaby przed pytaniem, co z brytyjskimi miejscami w Parlamencie Europejskim. Jedna z analiz prawnych wskazuje, że „dobrowolny” brak brytyjskich europosłów nie pozbawiłby prawomocności decyzji Izby np. w razie pozwów do Trybunału Sprawiedliwości UE. Mimo to w Brukseli teraz przeważa przekonanie, że Brytyjczycy musieliby przeprowadzić eurowybory. Natomiast kraje Unii oczekiwałby od Londynu deklaracji neutralności przy tegorocznych kluczowych decyzjach Rady Europejskiej co do budżetu UE na lata 2021–27 i wyboru nowych szefów Komisji Europejskiej oraz Rady Europejskiej. Od referendalnej wygranej brexitu przedstawiciele Wielkiej Brytanii – ku niemałemu zaskoczeniu wielu innych krajów Unii – wciąż biorą bowiem bardzo czynny udział w tworzeniu, popieraniu bądź blokowaniu nowych przepisów w Radzie UE.

Czytaj także: Jak będzie wyglądał europarlament po wyborach? Są pierwsze sondaże

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama