Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Trudna sztuka pisania przemówień dla Trumpa

Kiedy Trump przemawia „oficjalnie”, czytając z telepromptera, słuchamy dość konwencjonalnego tekstu, słowa są stonowane, aby przemówienie brzmiało „prezydencko”. Kiedy Trump przemawia „oficjalnie”, czytając z telepromptera, słuchamy dość konwencjonalnego tekstu, słowa są stonowane, aby przemówienie brzmiało „prezydencko”. Official White House Photo by Shealah Craighead / Flickr CC by SA
Donald Trump inaczej mówi na spotkaniach z fanami, bo improwizuje, a inaczej przy oficjalnych okazjach, gdy brzmi bardziej „prezydencko”. Kto za tym stoi?

Obserwując wydarzenia z udziałem Donalda Trumpa, trudno nie zauważyć, jak różnią się jego wystąpienia na wiecach od przemówień wynikających z rutynowego prezydenckiego kalendarza, jak niedawne orędzie o stanie państwa. Na spotkaniach z fanami, nawet jeśli częściowo czyta przygotowany tekst, z reguły improwizuje, daje się ponieść temperamentowi przekonanego o swej wielkości wodza. Jego język pełen jest kolokwializmów, soczystych, brutalnych sformułowań, zwłaszcza złośliwości pod adresem przeciwników. Niekiedy przemówienie brzmi wręcz jak swoiste audio niezbornego potoku świadomości. Media – z wyjątkiem Fox News – nie szczędzą mu potem krytyki i potępień, ale fani są zachwyceni.

Kiedy Trump przemawia „oficjalnie” i czyta z telepromptera, słuchamy dość konwencjonalnego tekstu. Słowa są stonowane, aby przemówienie brzmiało „prezydencko”, z akcentem na jedność społeczeństwa, choć zgodnie z narracją: w duchu America First. Tak można było odebrać zwłaszcza pierwsze, najlepiej ocenione orędzie, wygłoszone w 2017 r. Także to najnowsze, choć bardziej tromtadrackie i konfrontacyjne, cechowało się dyscypliną, bo prezydent usłuchał doradców i nie wspomniał o impeachmencie.

Speechwriterzy do pomocy prezydentom USA

Kim jest autor – lub autorzy – orędzi i innych przemówień Trumpa, wygłaszanych w Białym Domu lub z mównic całego świata? Komu udaje się ubrać jego radykalne idee w formy zgodne z dystynkcją urzędu i ideologią Partii Republikańskiej? Administracja USA długo usiłowała trzymać to w tajemnicy, a nawet wciskać opinii publicznej kit, sugerując, że prezydent pisze przemówienia sam. „Słowa prezydenta są jego własne, pochodzą wprost z jego serca” – powiedziała (dla „New York Magazine”) wicesekretarz prasowa Białego Domu Lindsey Walters. Może i pochodzą, ale Trump oczywiście tekstów swych wystąpień nie pisze. Zresztą to nieprawdopodobne, by elegancko brzmiące przemówienia pisał ktoś, kto nie czyta nic (albo czyta niewiele).

Ostatnim prezydentem, który sam pisał przemówienia, był Woodrow Wilson, prawdziwy intelektualista, rektor uniwersytetu. Jego następca Warren Harding (1921–23) jako pierwszy zatrudnił speechwritera i odtąd wynajęci do tej roli fachowcy piszą teksty kolejnym lokatorom Białego Domu. Niektórzy, jak F.D. Roosevelt, czasem robili to sami, a najczęściej tak długo redagowali przekazany im tekst, aż dzieło stawało się jakby „ich”. Podobnym pedantem w szlifowaniu produktu pomocników był Bill Clinton.

Talent i kwalifikacje speechwriterów można ocenić po retorycznym efekcie przemówień. Któż nie pamięta bez końca cytowanych słów: „Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie...” albo „Zapłacimy każdą cenę, poniesiemy każdy ciężar, aby zapewnić przetrwanie i sukces wolności”, wypowiedzianych w mowie inauguracyjnej J.F. Kennedy′ego? Intelektualne walory FDR, JFK czy Clintona sprawiały, że potrafili sami pisać mowy, ale prezydenci USA po prostu nie mają już na to czasu.

Speechwriter JFK Ted Sorensen, podobnie jak autorzy przemówień Ronalda Reagana czy George′a W. Busha Peggy Noonan, Michael Gerson czy David Frum (który po ataku 9/11 wymyślił frazes o terrorystycznej „osi zła”), to speechwriterzy najsławniejsi, których nazwiska były znane, kiedy działali w tej roli. Po zakończeniu pracy w Białym Domu kontynuowali kariery jako polityczni komentatorzy w czołowych mediach.

Czytaj także: Jon Favreau, autor przemówień Baracka Obamy

Kim są autorzy tekstów przemówień Trumpa

Autorzy ostatniego orędzia Trumpa nie tyle chcą, ile muszą pozostać na razie anonimowi, bo oficjalna linia głosi, że prezydentowi nikt w pisaniu nie pomaga. Mediom z trudem udało się ich zidentyfikować. To panowie Vince Haley i Ross Worthington, o których poza Waszyngtonem mało kto słyszał. Obaj pracowali przedtem dla Newta Gingricha, byłego republikańskiego przewodniczącego Izby Reprezentantów, który od 2015 r. jedzie w rydwanie Trumpa. Ich mentorem i nadzorcą jest Steven Miller, jeden z najbliższych doradców prezydenta, czołowy ideolog amerykańskiego nacjonalizmu i natywizmu, jeden z nielicznych współpracowników przywódcy, którzy są z nim od początku kadencji, trwając w Białym Domu mimo kolejnych kadrowych zawirowań.

Background obu speechwriterów wskazuje, że ich przekonania są prawdopodobnie kombinacją ultrakonserwatywnego światopoglądu obowiązującego w dzisiejszej GOP z prawicowo-populistyczną ideologią trumpistów. To chyba przekonania autentyczne, gdyż inaczej trudno by im było pisać tak, jakby ich słowa „pochodziły wprost z serca prezydenta”, by użyć niezrównanego określenia pani Walters.

Czy obaj zrobią później karierę jako czołowi publicyści prawicy, jak ich koledzy z poprzednich ekip? Tego nie wiemy, ale jeśli pokłócą się z Trumpem, odejdą z Białego Domu i napiszą potem książki, jak tylu innych, to na pewno będą sławni. Choćby przez tydzień.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Fotoreportaże

Jaki sens szycia? Mamy w Polsce mistrzów, uczniów brak

Krawiectwo miarowe odradza się powoli, bo i powoli rośnie społeczna chęć podkreślenia ubiorem statusu, aspiracji oraz zwykłej satysfakcji z własnego wyglądu. Coraz mniejsze grono mistrzów ma pełne ręce roboty, a następców nie widać.

Marcin Piątek
05.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną